Seks pamiętnik Cebulaka – odcinek 7: pochwała niewierności

Opublikowano Kwiecień 30, 2013 | przez cebulak

zdrada

Nadchodzi majówka. Czas imprez, alkoholu i zdrad. Zapewne kolo 5.V.2013 każdy z was zauważy, że ze dwie znajome pary się rozpadły.

Pierwsze promyki wiosennego słońca, dobra muzyka, piwko za piwkiem, jakiś namiocik, kurorcik, morze, plaża, góry. To wszystko sprzyja niewierności. Szczególnie wtedy, kiedy wyjazd odbywa się w większym, damsko-męskim gronie. Człowiek zapije pałę i nie zauważy, jak jego wybranka, również podchmielona, może zbliżyć się nieco za bardzo do… innej pały. Życie.

Ale czy ludzi w XXI wieku można winić za niewierność? Moim zdaniem – nie. Okazja czyni złodzieja, to oklepane do bólu, sine już przysłowie jest w tym przypadku godne przypomnienia. Bo jeśli jesteś w miarę atrakcyjnym człowiekiem koło dwudziestego, trzydziestego roku życia okazja do odwalenia swojemu partnerowi numeru czyha na ciebie za każdym rogiem.

Całą sytuację opiszę z męskiej perspektywy.

Biurwa w pracy, podchmielona gwiazda na dyskotece, koleżanka z fejsbuka, dziewczyna, którą spotykasz podczas joggingu, kiedy jesteś taaaaki spocony, a przez to dla niej taaaaaki męski, niewiasta przypadkowo poznana podczas samotnego szukania jeansów w galerii handlowej i tak dalej. Mógłbym tu mnożyć przykłady w nieskończoność.

Raz, drugi czy trzeci możesz się wywinąć. Powiedzieć stanowcze „nie”, a potem chodzić dumny jak paw z tego, jaki masz mocny charakter. Ale spokojnie, jak to śpiewała Wioletta Villas, przyjdzie na to czas. Zdrada cię nie ominie.

Wytrzymasz rok, dwa, może pięć. Aż w końcu pękniesz. No bo ile można odmawiać? I ile można się zadowalać, za przeproszeniem, jedną dziurką? Monogamiczny seks jest nudny, taka prawda. Choćbyś nie wiem, jak zaprzeczał, tak właśnie jest. Nawet jeśli masz wyobraźnie Piotrusia Pana, jedna partnerka w końcu ci się przejje.

Możecie unikać monotonii jak Gerard Deparieu podatków  = wiązać się w łóżku, podduszać, gwałcić, pieścić delikatnie, pieścić lodem, olejem, bawić jakimiś gadżetami z seks shopu, ale i tak monotonia w końcu was dorwie. Prędzej czy później wspólne życie seksualne przemieni się z lśniącego ferrari w przerdzewiałego poloneza. I jako że życie jest przewrotne to zapewne właśnie wtedy na horyzoncie pojawi się nowe, piękne „lamborginhi” z imponującymi zderzakami. Nie odmówisz sobie takiej „przejażdżki”. Nie będziesz w stanie.

Ciekawość, chęć zabicia nudy, posmakowania czegoś nowego – to wszystko cię pokona. Może nie dziś, może nie jutro, ale np. w 2017 roku zostaniesz poddany seksualnemu liftingowi. Będziesz wył, jęczał, skomlał o jeszcze. Zapomnisz o swojej drugiej połówce. Na godzine, dwie, może dzień.

Potem przyjdą wyrzuty, piwko z kolegami podczas którego rozpoczną się niekończące rozmowy na temat tego, czy dobrze zrobiłem? Odpowiem ci już teraz, oszczędzając kupę czasu i kasy wydanej na alkohol: dobrze.

Nie jesteśmy stworzeni do monogamii. Zgadzają się z tym nawet naukowcy, którzy uważają, że niewierność jest zapisana w genach. Dlatego to, że raz na jakiś czas pacniemy coś na boku, jest absolutnie uzasadnione. I zdrowe. Lepiej wyrzucić z siebie nadmiar seksualnej energii niż go kumulować, co prowadzi często do dziwnych zachowań, vide niektórzy księża.

Najlepiej też spotykać się z partnerem, który ma podobne podejście. I rozumie, że seks z inną osobą raz na pół roku to nic więcej niż tylko akt fizyczny, rodzaj przyjemnego zmęczenia, takiego jak gra w kosza czy w nogę.

Oczywiście wiem, że znalezienie kogoś takiego jest mniej więcej tak prawdopodobne, jak to, że Józef Oleksy schudnie do 1 lipca 2013 roku 20 kilogramów. No ale po pierwsze cuda czasem się zdarzają, a po drugie czego oczy nie widzą…

Można kogoś kochać i jednocześnie bzykać się z innymi? Of course my horse. Kto tego nie rozumie, jest niedojrzały. Zdewociały. Albo ma w sobie śmiesznego idealistę, ponieważ naczytał się za dużo Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej i Baczyńskiego.

Żeby było jasne: nie namawiam w tym tekście do spółkowania zwierzęcego, dzikiego, nieokiełznanego, z każdym, kto się nawinie. Nie chodzi o to, by stać się seksoholikiem. Ale o to, by przemienić się w monogamiczną popierdółkę też nie…

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑