Podkręca panów, ujędrnia panie – pole dance podbija stolicę

Opublikowano Kwiecień 4, 2013 | przez ZP

 pooldance

 

– Zapisuję się na pole dance, nawet nie próbuj mnie powstrzymać – dziewczyna zaatakowała tuż po przekroczeniu progu mojego mieszkania. Gdzież bym tam śmiał. O ile nie zamierzasz po kursie tańczyć w „Sogo” albo innej knajpie ze striptizem, jestem jak najbardziej za tym, żebyś podjęła treningi!

Nie wiem jak w innych polskich miastach, ale w Warszawie taniec na rurze staje się coraz bardziej popularny. Skończyły się czasy, kiedy uprawiały go tylko laski liczące na to, że po wszystkim wetkniesz im za majtki stówkę.

Teraz swoje ciała wyginają „zwykłe” dziewczyny – znam księgową, prawniczkę i sprzedawczynię obuwia, które tańczą. Jestem z nimi całym sercem. Resztą ciała zresztą też.

Umówmy się: pole dance to dla laski zajebista sprawa. Powody?

a) na takich zajęciach spala się od groma kalorii. Nawet do ośmiuset przez godzinę.

b) dzięki regularnym treningom ciało delikwentki szybko stanie się dużo jędrniejsze. Zyskują szczególnie nogi oraz pupa.

c) ciało robi się też bardziej gibkie = spróbowanie wszystkich pozycji z „Kamasutry” nie musi być już tylko marzeniem.

d) bywa, że na „rurę” zapisuje się dziewczyna, której taniec wyglądał dotychczas atak padaczki na stojąco. Po kilku miesiącach treningu taka pannica zacznie wreszcie przypominać na parkiecie zmysłową kotkę, a nie robota, któremu siadają przewody, wobec czego traci kontrolę nad poszczególnymi partiami ciała.

e) wraz ze wzrostem umiejętności poledance’owych rośnie też samoocena kobiety. Te, które znam, po opanowaniu podstaw tańca naprawdę stały się dużo pewniejsze siebie.

Panowie też nie powinni narzekać na ten sport. Jeśli np. jesteście w długich, nieco monotonnych związkach, a wasza partnerka zaczyna akurat ogarniać całe to wicie się na rurze, gra wstępna może nagle stać się czymś cudownym. Doskonale znana dziewczyna, która zaczyna raptem odgrywać – przekonująco! – rolę wyuzdanej striptizerki, czyż to nie piękna wizja? Mnie się podoba, można poczuć się – za darmo! – jak Clive Owen w kultowym „Bliżej”, gdy w VIP zonie Natalie Portman kręciła dla niego tyłeczkiem.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑