Podniecałeś się babą z brodą? No to niestety, ale jesteś gorszy od niej

Opublikowano Maj 11, 2014 | przez Dżordż

wstyd

W sobotni wieczór większości moich znajomych odebrało rozum. Choroba dopadła zresztą nie tylko ich, ale także masę  osób, które obserwuje na Twitterze. Dolegliwość nazywała się… babą z brodą.

Coroczny konkurs Eurowizji budzi we mnie mniej więcej takie samo podniecenie jak lektura instrukcji obsługi nowej pralki. Kompletnie nie interesuje mnie, kto bierze w nim udział, kto okaże się największym przegranym, a kto wielkim zwycięzcą. Choćby na imprezę wpadli napruci marsjanie i zaśpiewali swoją wersję Macareny, tańcząc przy tym z zachowaniem idealnych synchronów, nie ekscytowałbym się tym zupełnie z prostego powodu: Eurowizja to szajs. Muzyczny chłam, na który nie warto tracić czasu.

Naiwnie zakładałem, że ludzie z mojego środowiska uważają podobnie. Niestety, byłem w błędzie. Okazało się, że baba z brodą rozpala moje koleżanki bardziej niż pokaz Chippendalesów, a na panów działa mocniej niż wizyta na odlotach.pl.

Kto żyw musiał wczoraj wtrącić coś na temat tego śpiewającego czegoś. Przeważnie „oryginalność” tych wpisów ograniczała się do dorobienia sobie w photoshopie brody albo przymocowania (!) jej na gumkę po uprzednim wycięciu z papieru i odpowiednim pokolorowaniu.

Patrzyłem na ten internetowy festyn z niekłamanym zażenowaniem zastanawiając się nad jednym: czy ci biedni ludzie naprawdę nie mają w ciepły, sobotni wieczór nic lepszego do roboty niż podniecanie się zagranicznym szajsem? Psia kostka, przecież weekend oferuje człowiekowi tak wiele! Można iść na drinka ze znajomymi, na kolację z dziewczyną, na spacer z psem, można włączyć sobie na słuchawkach płytę ulubionego zespołu i przy niej odpłynąć, można zatopić się w lekturze pasjonującego, skandynawskiego kryminału, można iść do kina na dawno wyczekiwany film itd. itp.

Niestety, nic z tego. Zamiast oddać się przyjemnościom na poziomie, polskie społeczeństwo wybrało pastwienie się nad babą z brodą. Tym samym daliśmy przed ekranami większy pokaz żenady niż ona (on, ono?) na scenie. Świat głupieje, a my razem z nim.

Jest takie powiedzonko „i śmieszno, i straszno”. W kontekście soboty zostawiłbym z niego tylko ostatnie słowo, ponieważ to, co się dzieje ze współczesnym człowiekiem już dawno przestało być zabawne…

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑