Winny brak „wczesnomęskich doświadczeń wspólnotowych”…

Opublikowano Styczeń 17, 2013 | przez kozak

422452_pitbul_pevec_macho_1680x1050_(www.GdeFon.ru)

Portal natemat.pl robi nam reklamę – za to bardzo dziękujemy. Troszkę nas jednak zmroziło, gdy zobaczyliśmy, że Wyszło posłużyło za przyczółek do dyskusji mądrych głów na temat męskich potrzeb w XXI wieku. Bo najgorzej to jest niestety wtedy, gdy o sprawach całkiem banalnych chce się mówić za poważnie. Zawsze w takich momentach przypomina nam się tekst z „Gazety Wyborczej”, w którym analizowano stadionowe przyśpiewki. Nasz ulubiony fragment: „Wskazują one na obowiązek wasala, który niczym japoński samuraj gotów jest do stałej obrony honoru. Dla Michała Płaczka to nic innego jak czterowersowe groźby i wyznania chwały składające się na spójny projekt ubogiej, męskiej tożsamości. To męskość wojowników z hordy, wiernopoddańczych i szeregowych, oddających hołd czczonym przez siebie wartościom”. O!

Zabrała się więc za nas pani Anna Wittenberg, która porozmawiała z psychologiem Wojciechem Eichelbergerem. Wypowiedział się między innymi tak:

– Mężczyźni są różni i mają bardzo różne potrzeby. Są też i tacy, którzy mogą być  zainteresowani tym, co oferuje serwis wyszło.com. Oferta nawiązuje do tradycyjnego stereotypu mężczyzny typu macho. Ten typ bywa nadmiernie skoncentrowany na zewnętrznych, wizerunkowych atrybutach tego męskiego stereotypu. W relacjach z kobietami demonstruje fasadową niezależność i skłonność do ich dewaulowania i lekceważenia. Pod tą fasadą kryje się często niska samoocena i ogromna potrzeba bezwarunkowej miłości i uznania ze strony kobiet. (Szerzej o tych sprawach pisałem w książkach: „Zdradzony przez ojca” i „Mężczyzna też człowiek”.) 

– Ale lansowanie przez media i reklamę tego wzorca męskości i mężczyzny – najwyżej ceniącego przygodę i zabawę w gronie rówieśników – wynika z dwóch głównych powodów. Po pierwsze: coraz bardziej dojmującego deficytu chłopięcych i wczesnomęskich doświadczeń wspólnotowych i zaniku tradycji tzw, męskich inicjacji. Te bardzo ważne potrzeby realizowane są przez mężczyzn z wieloletnim opóźnieniem, co zakłóca proces ich społecznego dojrzewania. 

O ile dobrze rozumiemy, to lubimy fury, telefony, komputery, dobre filmy i ładne laski ponieważ „demonstrujemy fasadową niezależność”, a także brakuje nam „wczesnomęskich doświadczeń wspólnotowych”, ominęła nas też tradycja „tzw. męskiej inicjacji”. Chyba nie chcemy wiedzieć, co się kryje za tymi terminami i z dwojga złego, wolimy się przyznać do podjarki nowym gadżetem niż udziału we wczesnomęskich doświadczeniach wspólnotowych. Może to prostackie, ale kiedy czytamy tego typu wypowiedzi któregokolwiek znanego psychologa to jakoś wolimy stanąć tyłem do ściany.

Chcielibyśmy jednak uprościć przekaz pana Eichelbergera. To jest (będzie) po prostu portal lifestylowy, który bez zadęcia będzie pisał o pierdołach, z których składa się życie każdego z nas. O pierdołach. Cała reszta to dorabianie ideologii przez ludzi, którzy zawodowo zajmują się komplikowaniem prostych spraw. Jak kiedyś założymy portal o sensie ludzkiej egzystencji to na pewno damy znać, ale to jeszcze nie jest ten moment.

Zwróciliśmy też uwagę na jedno pytanie pani Anny: „Kiedy spytałam o najważniejsze pragnienia kolegów z redakcji, podpowiedzieli, że marzą o spokoju i żeby mieć czas na pasje. Tymczasem media pokazują raczej sposoby na to, jak przeżyć przygodę, zrobić karierę i zaliczyć kolejne kobiety. Skąd ten rozdźwięk?”.

Wyrwiemy się z odpowiedzią i uprzedzimy pana psychologa – znikąd. Po prostu ten portal akurat nie jest dedykowany osobom, które chcą świętego spokoju. Gdyby to miał być portal dla ludzi szukających świętego spokoju, to prezentowalibyśmy następujące treści…

 

Zapraszamy wszystkich kolegów redakcyjnych pani Anny, by obejrzeli do końca. W końcu coś, co trafia w ich potrzeby. Pierwszy w Polsce portal dla ludzi, którzy chcą świętego spokoju. Albo wie pani co, pani Anno? Odpalamy pani ten pomysł za friko – ma pani naszą pełną zgodę na stworzenie portalu dla ludzi, którzy chcą świętego spokoju, ciekawe jak będzie z – tu modne słówko mainstreamu – monetyzacją. Powodzenia.

Komentarze




Back to Top ↑