Podobno to niespodzianka, że „Operacja Argo” pokonała „Lincolna”. Niespodzianka?!

Opublikowano Styczeń 15, 2013 | przez kozak

7496968.3

W telewizji mądra głowa powiedziała, że w świecie filmowym zapanowało poruszenie – nikt nie wie, jak to się stało, że Operacja Argo zgarnęło najważniejszego Złotego Globa, a Lincoln nie. Wśród zwykłych ludzi poruszenie było nieco mniejsze – bo dokładnie rozumieją, że Operacja Argo wciska w fotel jak nowe Ferrari, a Lincoln utula do snu jak pociąg osobowy do Kalisza. 

Z mądrymi głowami to jest tak, że jak się dzieje dużo i szybko, nie daj Boże jak ktoś ma pistolet, nie daj Boże jak padnie słowo „chuj”, to film kwalifikowany jest jako komercyjna papka dla niewymagających. Bo mądre głowy wolą kontemplować. Na ekranie jakaś niespiesznie kręcąca się baba, kręci się i kręci, a na koniec okazuje się, że to obraz o ludzkiej egzystencji – to, że nic się nie działo, miało nam tylko uzmysłowić, jak powoli i niezmiennie toczy się życie. Na znaczeniu takie arcydzieło nabiera, jeśli je nagrać w trybie czarno-białym i najlepiej bez dźwięku. Kino ambitne dla ambitnych – spotykacie ich czasami: chodzą w wytartych ciuchach, siadają przy oknie i marzą o tym, jak to fajnie byłoby być bezdomnym na południu Francji i malować krajobrazy farbą olejną. Ja tam mam swoje zdanie: oni tych „mądrych” filmów też nie rozumieją, ale boją się przyznać, bo straciliby na prestiżu w swoim sfiksowanym środowisku. Powie taki jeden „nie rozumiem, to przecież nudne”, a drugi skłamie „ja rozumiem” i już wepchnie się przed prawdomównego frajera w hipsterskiej kolejce po sławę.

Cokolwiek powiedzą mądrale – Operacja Argo jest dobra. Bardzo dobra. A nagrody – zasłużone. Ta historia musiała być na faktach, ponieważ nikt o zdrowych zmysłach by jej nie wymyślił. Wyobrażam sobie, jak idzie scenarzysta z grubym plikiem kartek do wytwórni, a tam mu po kilku dniach mówią:

– Nie szukamy bajki. Z bajek mamy Batmana.

– Ale… Ale… Ale to jest na faktach!

Na faktach autentycznych, jak to kiedyś informowała telewizja.

I nawet jeśli historycy mówią „hej, to nie było dokładnie tak, pewne niuanse się nie zgadzają”, to mam to szczerze gdzieś: Operacja Argo to po prostu kawał świetnego kina i to świetnego pod absolutnie każdym względem. Kiedy wydaje ci się, że naprawdę nie masz czasu odebrać natrętnie dzwoniącego telefonu i nawet twojemu psu przestaje się chcieć sikać – to jest to przecież bardzo dobry znak.

 

Lincoln też jest niezły, ale głównie dla tych, którzy chcą sobie kimnąć w spokoju. To ważny, historyczny film, wartościowy, pełen mądrych zdań wygłoszonych przez inspirującego i charyzmatycznego człowieka. Ale to też film, który trwa ze dwa razy za długo (2 godziny i 29 minut) i jest zwyczajnie nudny. Ciągnie się jak mecz Podbeskidzia z Bełchatowem. Fajnie cofnąć się do czasów, które znamy z pamiętnego serialu „Północ – Południe”, ale mogłaby to być przejażdżka trochę żwawsza. Rozwlekłością autorzy chyba chcieli dodać swojemu obrazowi powagi.

Jeśli naprawdę będziecie chcieli ten film zobaczyć, to radzimy w domu, z przerwami. Pójście do kina niechybnie skończy się nerwowym wierceniem w fotelu i zadawaniem sobie kluczowego dla fabuły pytania: ile jeszcze?

 

Komentarze

Fabuła "Operacji Argo"
Emocje w końcówce
Ben Affleck jako reżyser
Ben Affleck jako aktor

Podsumowanie: Oglądaj i nie marudź. Jeśli nawet to ci się nie podoba, pomyśl o tym, jakim musisz być męczącym dla otoczenia człowiekiem.

4.8

Historia!


Ocena użytkowników: 3.2 (95 głosów)



Back to Top ↑