Pogańskie malowidła i duch Lovecrafta w powietrzu. Dlaczego w poniedziałki siedzę w domu

Opublikowano Marzec 3, 2014 | przez Pato

true-detective-2

Piszę ten tekst w poniedziałek, czyli dzień, kiedy często lubię się urżnąć na dobry początek tygodnia. Na chwilę zagubić się w akcji. Uwolnić głowę. Od niedawna nie wchodzi to w grę. Bo poniedziałek to HBO i True Detective. Dawno już żaden serial nie wciągnął mnie tak bardzo.

Przyjmuję pozycję laika, bo w kwestii seriali zatrzymałem się na Prison Break, oglądanym jeszcze za czasów liceum. Teraz wszyscy dookoła zachwycają się House of Cards i Mad Menem, a ja nawet nie wiem, co to jest. Nigdy nie lubiłem oglądać seriali, bo to tak jakby jeden film ciągnął się przez dziesięć godzin. To ja już wolę w tym czasie obejrzeć pięć normalnych. Do tego te zachwyty, przeżywanie na Twitterze, spoilerowanie – no nie, jakoś ciągle mi było nie po drodze.

Aż w końcu przejrzałem platformę HBO i włączyłem „True Detective”.

Serial, gdzie w oczy rzuca się genialny Matthew McConaughey, a pole Luizjany wyglądają jakby właśnie zapowiadały koniec świata. Tak właśnie stałem się fanem tego serialu. Żaden dzień tygodnia nie jest u mnie zaplanowany tak jak poniedziałek. 20:20 Teatr Telewizji na TVP, a tuż potem HBO i spotkanie z panami Rustem Cohlem i Martinem Hartem.

Uwielbiam ten klimat, muzykę, tajemniczość (serial zaczyna się od obrazka zamordowanej dziewczyny z porożem i okulistycznymi znakami na plecach), kręci mnie ciągła zmiana perspektywy, bo wydarzenia z przeszłości przeplatają się z obrazkami po 17 latach, gdy byli partnerzy nie są już partnerami i odpowiadają na pytania policji. Dlaczego się poróżnili? Co takiego stało się, że sprawa na nowo odżyła? Z każdym odcinkiem pytań jest coraz więcej, a kolejne puzzle odkrywane są dość powoli. Nie ma tu zwrotów akcji co piętnaście minut i tanich efektów. Są za to refleksje o życiu i filozoficzne dialogi w samochodzie.

Mistrzem jest tu cyniczny do bólu Cohle. Ten jego introwertyzm, odrzucenie świata albo ascetyczny pokój, gdzie wisi tylko krzyż jeszcze bardziej podkręca klimat. Do tego sataniści na motorach i pogańskie malowidła. Sugestywne aktorstwo i groza jak u Lovecrafta. Zastanawiają mnie teraz jedno: jeśli tak wyglądają inne seriale spod znaku HBO, to czas chyba rezerwować wieczory kolejne dni tygodnia. True Detective ma tylko osiem odcinków…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑