Pokolenie Onetu przystąpiło do ofensywy

Opublikowano Marzec 3, 2014 | przez ZP

you-wanna-fight-pl-ffffff

Gdybym zobaczył jak na ulicy trzech gości atakuje z nożami bezbronnego przechodnia, nie odważyłbym się zaryzykować życia w jego obronie. Nie jest mi specjalnie wstyd, aby to przyznać. Po prostu stwierdzam fakt, który jest taki, że nie mam natury bohatera. Gdy patrzę na fejsbuka w ostatnich dniach, dochodzę jednak do wniosku, że wokół ich nie brakuje.


Ci ludzie „atakują” mnie ostatnio z każdej strony. Jeden chciałby III wojny światowej z Rosją, drugi jest gotów dziś spakować się w dziesięć minut i bronić Ukrainy na Krymie, trzeci porównuje Putina do Hitlera i pisze, że chętnie by go zabił. Czytam te przejawy „odwagi” i ogarnia mnie pusty śmiech. Oto pokolenie Onetu przystąpiło do ofensywy. Dwudziesto i trzydziestolatkowie, którym przez całe życie nie brakowało ptasiego mleczka, nabrali ochoty do bitki. Imprezy, zakupy i portale społecznościowe już im się znudziły, więc chcieliby sobie trochę powojować dla urozmaicenia codzienności. Oczywiście tak im się tylko wydaje. Bo prawda jest taka, że gdyby tylko znaleźli się na linii ognia, zesraliby się pod siebie ze strachu. Powyciągani z wielkomiejskich mieszkań, wziętych na długoterminowe kredyty, i ze swoich korporacji na Krym i w inne tego typu zapalne miejsca, dostaliby załamania nerwowego w szybszym czasie niż Usain Bolt przebiega 100 metrów.

Typ Polaka- „wojownika” mnie irytuje, ale mimo wszystko nie aż tak bardzo, jak typ „luzaka”. Sytuacja w regionie jest napięta jak cholera, przyszłość Ukrainy niepewna, a mimo to nie brakuje wokół ludzi, którzy zdają się tego w ogóle nie zauważać. Ich największym problemem nadal jest to, żeby poznać kogoś fajnego na Badoo, a w pracy jakoś prześliznąć się do tej 16 i narobić jak najmniej. Że w okolicach Polski może dojść do konfliktu zbrojnego? Człowieku, o czym ty mi opowiadasz? Mam większe problemy, wczoraj Monika z działu HR dała mi kosza.

Brr, co za ignorancja…

Uważam, że człowiek na poziomie powinien przejąć się wydarzeniami na wschodzie. Nie można udawać, że nic się tam nie dzieje, szczególnie, że relacje Ukrainy z Rosją zapewne będą miały spory wpływ na Polskę i jej bezpieczeństwo. Śledzić sytuacje w regionie to jednak nie to samo co robić z siebie Wołodyjowskiego i publicznie wymachiwać „internetową” szabelką, której siła rażenia ma się nijak do tej realnej. Bądźmy wrażliwi na los innych i gotowi do udzielania im pomocy, ale nie róbmy przy okazji z siebie rycerzy. Nieustanne pisanie o tym, jak to chciałbym spuścić „wpierdol Ruskim” nie czyni z nas w oczach innych bohaterów, tylko stańczyków, trochę strasznych, ale jednak głównie śmiesznych.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑