Pokolenie pożycz. Kilka słów o tym jak pożyczanie hajsu przestało być ujmą

Opublikowano Sierpień 31, 2013 | przez Pato

kaska

Masz wolne trzy stówki? W przyszłym tygodniu dostanę przelew. Pożyczyłbyś na kaucję? Właśnie zmieniam mieszkanie i znalazłem się w finansowej dupie. Nie wiem jak wy, ale ja podobnych pytań słyszę ostatnio coraz więcej. Pożycz. Ulubione słowo współczesnych dwudziestolatków, którzy jednego dnia rozbijają się po sushi barach, a drugiego wpieprzają smażoną cebulę albo nie wpieprzają w ogóle, bo stan konta właśnie wskazał 0.29 zł.

Kiedyś była to ostatnia deska ratunku, ponieważ przyznawanie się do braku hajsu oznaczało skrajne nieudacznictwo. Nikt nie lubił mówić, że nie ma pieniędzy. Teraz sporo się zmieniło. Znam coraz więcej osób, które w ogóle się z tym nie ukrywają, a nawet potrafią się z tego śmiać. Co z tego, że dzisiaj głodują, jak mają sweter Ralpha Laurena, a wczoraj stawiali wszystkim za barem. Co z tego, że zostało im dziesięć złotych, skoro wciąż stać ich na Starbucksa.

To naprawdę zabawne, jak ludzie nie potrafią gospodarować pieniędzmi. Jak stopa, na której chcą żyć, rozmija się z ich stanem konta. Każdy z nas, coś kiedyś pozyczał, to żadna ujma. Chodzi mi raczej o notoryczność. O to, że coraz więcej osób ślizga się od jednego pożycz do drugiego, a na koniec nic sobie z tego nie robią. Twierdzą, że od przyszłego miesiąca zacisną pasa, chociaż wiadomo, że tak nie będzie. Te same scenariusze. Dylematy. Pseudo highlife. A na koniec zawsze to samo:

Pożycz.

Rozejrzyjcie się. Kumpel nr 1 wydał ostatnie pieniądze na marynarkę, bo dostał zaproszenie na zamkniętą imprezę VIP-ów. Drugiego dnia nie miał co jeść. Kumpel nr 2 nie patrząc w budżet poleciał na wycieczkę do Azji. Po powrocie musiał przerzucić się na chleb z pasztetem. Nie mówię już o tych wszystkich ludziach telewizji, którzy przy open barze zamawiają na pokaz najdroższą whisky, a po kilku dniach pytają znajomych o trzy stówy na paliwo.

Nie piszę tego, żeby kogoś zdeprecjonować. Nie nawołuję, żeby oszczędzać. Bawi mnie tylko sytuacja, w której każdy za wszelką cenę chce żyć ponad stan. Ten niesamowity rozdźwięk, że jednego dnia widzę kogoś odpierdolonego od stóp do głów, a za chwilę słyszę, że nie ma hajsu. Zarabiam 1500, ale co tam – pójdę sobie na sushi. Przecież nie będę siedział w mlecznym. Pożycz tu, pożycz tam i jakoś kręci. Najmodniejsze kluby, najlepsze restauracje, najdroższe ciuchy. A wszystko poparte niczym.

Pożycz.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑