Polactwo – nazywasz to źle

Opublikowano Lipiec 5, 2013 | przez Gofrey

polactwoo

Skrytykował znanego projektanta, bo w jego mniemaniu wygląda jak zwykły pedzio. Ależ z niego wyszło polactwo. Stwierdził, że piłkarze zarabiają za dużo – żal, jaka polaczkowatość. Radwańska zbiegła z kortu nie ściskając się z rywalem – polactwo. Kibice jadą po niej, że zmarnowała życiową szansę, zamiast cieszyć się, że doszła tak daleko – ależ ci kibice polaczkowaci.

Jeden dzień, a widziałem to ohydne słowo w różnej odmianie z piętnaście razy. Polactwo. Polaczkowatość.

APAP na ból głowy spowodowany kompleksami. Błyskawiczny zastrzyk dowartościowujący, znakomite antidotum na złe samopoczucie. Pewnie z rozpędu pomyśleliście, że tak można zdefiniować „polaczkowatość”? Widzę, że komuś znanemu powija się noga, więc krytykuję go na forum, albo w komentarzach na Onecie i od razu robi mi się lżej? Skądże znowu. „Zastrzykiem dowartościowującym” nie jest zasłużona krytyka dla osób lepiej zarabiających od nas, lepiej usytuowanych na drabince społecznej i tak dalej, nie, „zastrzykiem dowartościowującym” jest w tym wypadku… nazwanie kogoś „polaczkiem”. Naprawdę nie wiem, czy jest coś bardziej irytującego.

Rasa panów, którzy są albo Europejczykami, albo jeszcze bardziej postępowo, obywatelami świata i gardzą wszystkim, co mogłoby się skojarzyć z Ojczyzną miejscem, w którym się urodzili. Człowiek z rasy panów zazwyczaj mieszka w Polsce, ale uważa że to syf jakiego nie ma nigdzie indziej w świecie. Rzadko wyściubia nos za róg własnej kamienicy, ale wie doskonale że przedmieścia Madrytu pachną ładniej, niż „polaczkowate” łąki. On wie, że jego kobieta ze snów (koleżanka z Portugalii na Erasmusie) „pachnie jak Paryż, chociaż nigdy tam nie byłem”. On wie, że w Niemczech jest bogactwo, bo ludzie tam uczciwie pracują, a „polaczki” by tylko siedziały na forach i krytykowały – taki właśnie sąd nasz oświecony krytyk wygłasza naturalnie w Internecie, na forum.

Skrytykuj coś zagranicznego. Ośmiel się stwierdzić, że u nas w kraju mamy lepsze. On przybędzie, by wyprowadzić cię z błędu. Na odwrót – skrytykuj kogoś w Polsce, choćby nawet odpieprzał szopki jak półidiota Wojewódzki – „ty polaczku, po prostu mu zazdrościsz!”.

Daleko mi do ksenofobii, szanuję inność, uwielbiam angielski akcent, argentyńską melodyjność, tajską kuchnię (chociaż jedyne, co łączy te dania z Tajlandią, to naklejka na szybie plastikowej budy, w której je spożywam), serbski rap i francuskie samochody (tak, wiem, że są do dupy). Właściwie mógłbym się określić miłośnikiem całego świata, nie ma chyba narodu, w którym nie znalazłbym pozytywnych cech.

Ale jestem Polakiem, urodziłem się w Polsce, różnymi drogami, niestety raczej nie w szkole, dowiedziałem się o historii tego kraju, o jego wielkich ludziach i zasługach. Sądzę że wiedząc jedną dziesiątą tego, co powinna nam gwarantować szkoła, nie można używać słowa „Polak” w negatywnym kontekście.

Nie chcę tutaj przywoływać górnolotnych cytatów, żeby nie wpaść w jakiś sarmacki mesjanizm, ale jako naród, wszyscy razem, wspólnie, jadąc okrutnie stereotypowo – zasługujemy na szacunek. Psiakrew, nie po to w historii utrwaliliśmy się jako twarde koty, którym niestraszne są jakiekolwiek wyzwania, samobójcze misje i mniej lub bardziej uzasadnione wojny, żeby teraz robić z siebie wzajemnie życiowych nieudaczników. Nie po to „wżdy postronni” poznawali Polskę jako kraj ludzi honoru, pasji i walki, żebyśmy teraz sami sobie naklejali łatkę frustratów. Nie po to wszystkie większe wojny ostatnich dwóch stuleci zaliczaliśmy jako moralni zwycięzcy stojący po stronie „dobrych”, żeby teraz samych siebie określać jako „naród sprawców”.

Prawdziwym obciachem nie jest skarpeta w sandale i bicie braw po lądowaniu samolotu (BTW: podobnie zachowują się także przedstawiciele innych nacji, nie tylko my) tylko obsesyjna nienawiść do wszystkiego co nasze, swojskie.

Użycie słowa „polaczkowatość” jest dla mnie równoznaczne z policzkiem w twarze wszystkich, którzy przez lata starali się swoim życiem, słowem i czynem, kreować w miarę pozytywny wizerunek tego kraju. Wiem że stereotypy są złe, wiem, że mogą krzywdzić, wiem, że czasem to gówno prawda, ale po pierwsze – nie biorą się z niczego, po drugie – tysiące godzin wychowawczych w liceach nie zmieni tego, że ludzie posługiwali się nimi w przeszłości, posługują teraz i będą posługiwać w przyszłości. Więc błagam, skończmy raz na zawsze z tym pieprzeniem o polactwie. Dla naszego dobra.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑