Polacy podczas rozmowy o pracę zachowują się jak najgorsze dziady

Opublikowano Czerwiec 16, 2014 | przez MB

rozmowa

Niepowodzenia zawodowe najłatwiej tłumaczyć sobie okrutną i bezlitosną sytuacją na rynku pracy. Rozmowy kwalifikacyjne to matrix, stanowiska poobsadzane, wymagania nierealne, wakatów jak na lekarstwo. Trudno się z tym nie zgodzić. Lecz ciężko też nie zauważyć, że Polak nie ma zielonego pojęcia o tym, jak powinien się zachować podczas wywiadu o pracę. W związku z tym popełnia katastrofalne błędy.

Pracodawcy oraz specjaliści od HR’u bardzo dużą wagę przykładają nie tylko do kompetencji, ale także do prezencji potencjalnego pracownika oraz znajomości zasad etykiety i kultury osobistej. Przyszłość kandydata zależy od pierwszych kilku sekund. Czy konieczne jest specjalne szkolenie, by być tego świadomym? Naszym rodakom na pewno się przyda.

Nagminnie przychodzą na rozmowy kwalifikacyjne spóźnieni, co praktycznie eliminuje ich już na starcie. Takie zachowanie odczytywane jest za aroganckie i niepoważne. Trzeba uzbroić się w solidną wymówkę, by zatrzeć złe wrażenie. Choć prawda jest taka, że nawet eksplozja meteorytu nie uratuje kandydata, kiedy ten żuje gumę. Cebulaki niestety jakoś nie umieją tego przyswoić.

Tak samo jak nie są w stanie pojąć rangi i znaczenia wywiadu o pracę i przychodzą na niego niewyspani, przemęczeni albo na kacu. Podczas gdy wszystkie zmysły powinny być wyostrzone, te słodko drzemią marząc o seksualnych figlach w jacuzzi. Osoba rekrutująca rozkojarzonego typa rozpozna zaraz po pierwszym pytaniu. Do tego dochodzą takie irytujące szczegóły jak ziewanie, opadające powieki, przecieranie zmęczonych oczu.

No, ale jak tu się nie napić skoro Waldek imieniny miał, prawda?

A jak tu wytrzymać w marynarce, koszuli i długich spodniach, kiedy na dworze taka patelnia?

Polaczek myśli prosto: zimno – polar, ciepło – krótkie spodenki i t-shirt. O pojęciu kultury osobistej nie słyszał nigdy. Jeśli gość ubrany na rozmowie kwalifikacyjnej w beżowe bermudy, sandały i koszulę z krótkim rękawem swoje niepowodzenia zawodowe tłumaczy okrutną i bezlitosną sytuacją na rynku pracy, to musi mieć naprawdę niezły tupet.

Ten, który używa tego samego argumentu, a o firmie, do której aplikował, nie ma bladego pojęcia, to zwykły dureń.

W szkole ściągaliśmy jak najęci. Gdy przyłapywał nas nauczyciel kompletnie nieżyciowy słyszeliśmy:

– Jak możesz ściągać? Przecież to oszustwo.

Gdy przyłapywał nas nauczyciel, który wie o co w życiu chodzi odbywała się mniej więcej taka krótka rozmowa:

– Wiesz za co dostaniesz jedynkę?

– Za ściąganie.

– Nie, za to, że dałeś się złapać.

Kowalskim i Nowakom należy się wielka szmata w dzienniku za bezmyślne kłamanie w CV. Normalne jest, że przy wygórowanych oczekiwaniach pracodawców, każdy kandydat swoje curriculum vitae podrasuje i odpicuje jak się tylko da. Ale trzeba to robić z głową. Żeby pojechać na zagraniczny staż prawdopodobnie trzeba znać angielski, żeby zostać mistrzem świata w judo prawdopodobnie trzeba być dobrze zbudowanym, żeby wygrać Alfika matematycznego prawdopodobnie trzeba wiedzieć, ile jest dwa razy dwa. Doświadczony rekruter potrafi odpowiednio zweryfikować wiele punktów z CV kandydata. Polacy przez brak pomyślunku często sami wpuszczają się na minę.

Ale nie tylko przez to. Często też przez niewyparzoną gębę. Jadąc po poprzednim pracodawcy (o ile taki w ogóle był) jak po łysej kobyle strzelają sobie samobója zdecydowanie bardziej efektownego niż Marcelo w meczu z Chorwacją. Nikt nie chce zatrudniać ludzi nielojalnych i mściwych.

Albo tych beztroskich, którzy niczym się nie przejmują. Nie widzą problemu w dzwoniącym telefonie, mają gdzieś rozpięty rozporek, plamę na rękawie albo nieświeży oddech. Niechęć do własnej osoby Polacy często wzbudzają też przez wrodzoną niezdarność, nad którą nie są w stanie zapanować. Przewrócone krzesło, rozlana kawa, przewrócone rodzinne zdjęcie, potknięcie się na progu.

Uśmiech ze strony rekrutera to jedynie wyraz politowania.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑