Politpoprawny kabaret trwa…

Opublikowano Grudzień 13, 2013 | przez Gofrey

kolej

Ile razy zadawaliście sobie to pytanie: „co ja, do kurwy nędzy, przed momentem przeczytałem”? Ile razy przewijaliście do początku, patrzyliście drugi, trzeci, siódmy raz, by upewnić się, że to nie jest zły sen, to nie jest nieudany dowcip, że to nie wkrętka rodem z old-schoolowego programu „Mamy cię!”. Ile razy szukaliście kamer wokół was, sprawdzaliście, czy w linku nie ma niczego podejrzanego, czy gdzieś nie tkwi jakiś zakamuflowany uśmieszek?

Jesteśmy pewni, że znacie to uczucie. Jeśli chcecie jeszcze raz to poczuć – proszę bardzo, oto link:

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,15106536,Polak_zdjal_buty_w_pociagu__Algierczyk_wyciagnal_bron.html?__utma=203820108.1383127737.1386664937.1386664937.1386664937.1&__utmb=203820108.1.10.1386664937&__utmc=203820108&__utmx=-&__utmz=203820108.1386664937.1.1.utmcsr%3Dfacebook.com|utmccn%3D%28referral%29|utmcmd%3Dreferral|utmcct%3D%2Fl.php&__utmv=-&__utmk=198654764

Polak zdjął buty. Algierczyk wyciągnął broń. Sądziliśmy, że po tym tytule nic nas raczej nie złamie, że to już szczyty absurdu, że już tak przewrotne zatytułowanie newsa będzie największym zaskoczeniem, że dalej będzie coś o tym, jak długo Algierczyk posiedzi i jak wstrząśnięci jesteśmy zachowaniem GOŚCIA w NASZYM państwie. Nic z tego. „Gazeta Wyborcza” stwierdziła, że ten nasuwający dość żartobliwe skojarzenia tytuł należy wykorzystać i zagrać w ton mocno kpiący. Już lead wprawia w osłupienie – gość wymachuje bronią, ale zaczynamy od pytania, czy nieobute stopy to dobry pomysł.

Czy w podróży pociągiem wypada ściągać buty? Nie zawsze, o czym przekonał się jeden z Polaków podróżujących pociągiem z Łodzi do Warszawy. Jego nieobute stopy nie spodobały się obywatelowi Algierii, który wpadł w szał i zaczął wymachiwać bronią

Hihi, boki zrywać.

Do zdarzenia doszło rano w pociągu PKP Intercity „Telimena” relacji Łódź Kaliska – Warszawa Wschodnia. Ok. godz. 7.15, tuż przed Koluszkami, Straż Ochrony Kolei została powiadomiona o awanturze, do której doszło w jednym z wagonów. Z relacji kierownika pociągu wynikało, że poszło o buty. Jak twierdził, jeden z pasażerów narodowości polskiej ściągnął obuwie i położył nogi na siedzeniu obok innego pasażera, obywatela Algierii. Tamten wpadł w szał. Doszło do niecenzuralnej wymiany zdań, po czym Algierczyk (jak się później okazało, pracownik ambasady Algierii w Polsce), wyciągnął przedmiot przypominający broń i zaczął nim wymachiwać. Mężczyźni zaczęli gonić się po pociągu.

Tyle poważnego opisu. I teraz hit:

– Okazało się, że sytuacja nie jest tak poważna, jak by się mogło wydawać. Chodziło o zwykłą sprzeczkę. Pistolet nie był prawdziwy. To był pistolet hukowy.

Cytuje wypowiedź rzecznika policji dziennikarz „Gazety”. No, kurwa, całe szczęście. Już widzimy, jak typek bez butów niczym kochany Vinnie Jones w sekundę rozpoznaje, że to hukowa lipa, a nie prawdziwa broń. W rękach gościa z Algierii, który rysami twarzy nie wywoływał skojarzeń z antyterrorystami, to wręcz oczywiste.

 

Ale lecimy dalej. Poszukajmy winnego, razem z „Gazetą”i rzecznikami policji.

Insp. Diana Zborowska z Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei – być może ściągnięte obuwie mogło w jakiś sposób urazić uczucia religijne obywatela Algierii. Muzułmanie wchodzący do meczetu przecież też ściągają obuwie. Trudno mi powiedzieć, może te dwa fakty można jakoś połączyć.

Ach, pani Diano, zapewne gdyby Murzyn w ciemnej bramie wymierzył w panią z repliki Beretty z pewnością pierwszym pani pomysłem byłoby skojarzenie, że na Bronksie kobiety nocą mogą mieć przefikane. Kto wie, może te dwa fakty można by jakoś połączyć?

Dr Hatif Janabi, poeta, pisarz i wykładowca na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego, mówi, że to błędny trop. – Przecież pociąg jest miejscem publicznym, a nie świątynią, w której trzeba być czystym i boso – zauważa. Jego zdaniem sprzeczka wybuchła z innego powodu. – Algierczycy po prostu są bardziej impulsywni niż Polacy. Być może ten mężczyzna poczuł się urażony, bo zwyczajnie została przekroczona granica dobrego obyczaju. To trochę jak z wyciąganiem nóg na stole. W Ameryce to coś normalnego. W Polsce nadal uważane jest za zachowanie niegrzeczne.

Przypomnę sobie, jak znowu wrzucą mi czosnkowy zamiast pikantnego. W Polsce mylenie sosów uważane jest za zachowanie niegrzeczne, więc chyba nikt nie będzie szczególnie zaskoczony, gdy sterroryzuję pana z kebabem za pomocą noża. Spokojnie, nie takiego prawdziwego tylko kuchennego.

Piotr Kłyk ze Szkoły Dobrych Manier w Warszawie mówi, że to, że nie złamał prawa, nie usprawiedliwia go. – W miejscach publicznych, takich jak pociąg, nie ściągamy obuwia – tłumaczy. – Wyjątkiem są oczywiście przedziały sypialniane i kuszetki, bo przecież nikt nie wejdzie do łóżka w butach. I tak jak kierując autem, powinniśmy stosować się do pewnych przepisów, tak wchodząc w relacje międzyludzkie, również powinniśmy kierować się regułami. Ściągając buty w pociągu, pan popełnił klasyczne zderzenie w ruchu towarzyskim. Czyli tak zwaną gafę – wyjaśnia Kłyk. Ale Algierczyka nie broni. – Zareagował nieadekwatnie do sytuacji. Wystarczyłoby zwykłe zwrócenie uwagi.

Bez komentarza. Przejdźmy do wielkiego finału.

Z powodu awantury pociąg miał półgodzinne opóźnienie. Żaden z mężczyzn nie został ukarany mandatem. Ten, który ściągnął buty, został przez funkcjonariuszy policji pouczony. Ten, który wymachiwał straszakiem – nie.

VIVA LA POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ!

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑