Polki mają poważne kompleksy? Nie wierzę w to

Opublikowano Kwiecień 22, 2013 | przez ZP

Rozalia Mancewicz i kandydatki do tytulu Miss Polonia 2011

 

Dzień dobry TVN wyemitowało sondę z której wynika, że Polki generalnie nie czują się piękne i wstydzą się pomyśleć o sobie, iż mogą być atrakcyjne. Znam ja tych naszych dziewczyn od cholery i powiem Wam szczerze: ciężko mi się zgodzić z tą tezą.

Pryszczata gimnazjalistka z Leszna słysząca codziennie od rodziców, że ma brzydką cerę. Gospodyni domowa z Olsztyna ze sporą nadwagą. 50-letnia księgowa z Radomia, która założyła spodniczką przed kolano po raz ostatni w 1987 roku. Ok, takie laski mogą permamentnie myśleć o sobie: jesteśmy brzydkie. Mogą czuć się we własnej skórze naprawdę kiepsko. Zgoda.

Tyle że wspomniane niewiasty stanowią tylko jakiś procent ogółu. Jak duży – uczciwie powiem, że nie wiem. Szczerze mogę za to napisać, że 95 % kobiet, które znam, nie ma trwałych kompleksów związanych z wyglądem. A jeśli ma, to zajebiście je ukrywa. W to jednak nie wierzę, dlatego zakładam, że zdecydowana większość moich znajomych czuje się w swojej skórze dobrze. Niektóre aż za dobrze: nie brakuje pośród nich takich przypadków, które np. mimo ewidentnie kilku kilogramów za dużo chodzą w sukienkach odsłaniających zdecydowanie mało kuszące nogi. Razi to moją estetykę, ale przemilczam temat, nie chcę, żeby tym dziewczynom zrobiło się przykro.

Zdarzają się też laski naprawdę atrakcyjne, tak zwane gwiazdy. Z nimi to dopiero jest wesoło. Puszą się jak pawie, zadzierają noski tak wysoko, że cud, iż jeszcze nie połamały ich o sufit, błyszczą, lśnią, brylują na każdej imprezie. 100 % ich ciała, od paznokcia małego palca u nogi po włos na czubku głowy, wysyła otoczeniu sygnał: jestem zajebista. Jestem twoim marzeniem. Raczej go nie spełnisz, ale chociaż możesz sobie popatrzeć.

Te dziewczyny można podejrzewać o posiadanie wszystkiego: sztucznych cycków, sponsora, bogatego tatusia, ale nie, na Boga, kompleksów. Oczywiście podkreślam, że ciągle chodzi mi o poważne kompleksy, powodujące permanentne poczucie obniżenia własnej wartości, a nie o gimbazjalne rozkminy typu: ojej, moja pupa urosła, jest ciut za duża.

Odkąd upadł komunizm minęło już prawie ćwierć wieku. W tym czasie nasze panie zaczęły się lepiej ubierać, odżywiać, więcej trenować, bardziej dbać o włosy, zęby i całą resztę swojego ciała. Zrobiły milowy krok w kierunku dogonienia tzw. zachodu. Więcej: moim zdaniem Polki prześcignęły 90 % babek z innych, rozwiniętych krajów. Nie wierzę, że nasze dziewczyny o tym nie wiedzą. Mają oczy, jeżdżą za granicę, czytają prasę spoza kraju, wchodzą na różne internetowe strony dotyczące mody, więc muszą zdawać sobie sprawę, że jest z nimi dobrze. Że nie mają powodów, by chodzić po ulicach Warszawy, Krakowa, Łodzi czy innego Wrocławia z nisko opuszczonymi głowami i wzrokiem zbitego psa, mówiącym ni mniej ni więce tylko: ale ze mnie pasztet.

A tym pojedynyczym przypadkom kobiet z naprawdę niską samooceną dam dobrą radę: polećcie na weekend do Londynu. Wyjdźcie do kilku pubów, przejdźcie się do jakiegoś centrum handlowego i tak po prostu, po ulicy. Po kilku godzinach spędzonych w otoczeniu fish and chips’owych powtorków poczujecie się zajebiście atrakcyjne. Żadna terapia grupowa nie podniesie Was tak na duchu, jestem przekonany.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑