Polscy alpiniści nizinni chcą dokonać niemożliwego. Zamierzają zdobyć Koronę Warszawy!

Opublikowano Luty 13, 2015 | przez ZP

1979505_639316236173861_4213771379620705356_n

To będzie prawdopodobnie najbardziej niebezpieczna wyprawa w historii polskiego alpinizmu. Nawet próby zdobycia K2 zimą przez naszych rodaków nie niosły za sobą takiego ryzyka, jak ekspedycja, która rozpocznie się już w przyszłym tygodniu. Usłyszeliśmy o niej dziś w poranku radia TOK Fm i od razu wiedzieliśmy, że musimy Wam ją opisać. Oto pięciu niezwykłych śmiałków (niejeden nazwałby ich samobójcami) postanowiło, że zdobędzie… Koronę Warszawy.

Górka Szczęśliwicka, Monte Kazury, Kopiec Powstania Warszawskiego, Góra Gnojna, Kopiec Moczydłowski oraz Kopa Cwila – to szczyty, na które chcą wejść nasi bohaterowie. Dwaj z nich – Jarosław Ziółkowski i Mateusz Luft – odwiedzili redakcję wspomnianej stacji. Pozwólcie, że w tym tekście będziemy posiłkowali się ich wypowiedziami.

– To jest coś w rodzaju przeznaczenia – mówią nowi gwiazdorzy polskiego alpinizmu w odpowiedzi na pytanie, skąd u nich pomysł na podjęcie się tak heroicznego wyczynu. Jednocześnie zapewniają, że są do niego dobrze przygotowani:

– Część zespołu jeszcze szlifuje formę w Zakopanem, dopiero co byli na Kasprowym Wierchu. A tak w ogóle to czekamy na okienko pogodowe, które pozwoli nam zrealizować cel. Oczywiście w base campie będzie czekał na nas medyk. To są jednak góry, różnie może być.

Zapobiegliwość tych ekstremalnych sportowców nie może dziwić. W końcu najwyższy ze wspomnianych szczytów, Górka Szczęśliwicka, liczy sobie 152 m n.p.m. A na takiej wysokości wiadomo, nie ma żartów. Ziółkowski i Luft doskonale zdają sobie z tego sprawę i mówią z przekonaniem:

– Do każdej góry trzeba podejść z pokorą. Każda ma swoją specyfikę i kapryśność, trzeba ją wyczuć. Jeśli człowiek będzie pyszny, może nic z tego nie wyjść.

Owej pokory, charakterystycznej dla naszych wspinaczy, zabrakło najwyraźniej kilku Azjatom. Jeszcze raz oddajmy głos Ziółkowskiemu i Luftowi:

– Z tego, co słyszeliśmy, dopiero co ekspedycja koreańska wycofała się z podobnej próby.

Nie do końca wiadomo, dlaczego im nie wyszło, ale goście radia TOK Fm domniemywali i na ten temat:

– Każda wyprawa wiąże się z kilkoma ryzykami. Konflikty w zespole, transport, logistyka. Pogoda. Oj tak, bardzo uważnie śledzimy prognozy – przypominają raz jeszcze sportowcy. I zapewniają, że podczas tych diablo trudnych prób będą mieli ze sobą liny i wszelkie inne zabezpieczenia, które mają zmniejszyć ryzyko śmierci.

Co ciekawe, do tej grupy mężnych zdobywców… można dołączyć. Jeśli zapłacicie 5 dolarów, zostaniecie ich szerpami. 20 $ to już możliwość wejścia z górskimi gwiazdami na sam szczyt.

– Ciężar obsługi tego przedsięwzięcia bierzemy wówczas na siebie – zapewniają himalaiści. Choć nie, to złe słowo – panowie nazywają siebie „alpinistami nizinnymi”.

Pytani na co przeznaczą ewentualne fundusze, odpowiadają: W poniedziałek na Stadionie Narodowym odbędzie się konferencja prasowa, na której wszystko wyjaśnimy. Na pewno będzie to cel charytatywny.

Czekamy z niecierpliwością na ten dzień. W międzyczasie zamierzamy udać się w niedzielę do kościoła, by zmówić kilkaset zdrowasiek za tych dzielnych, młodych mężczyzn, gotowych zaryzykować życie, byle tylko wdrapać się na wspomniane, demoniczne szczyty.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑