Polski facet w odwrocie, czyli kompleks zagranicy ciągle na czasie

Opublikowano Styczeń 26, 2014 | przez Drysus

ludzie

Ciągle bywamy niesamowicie zakompleksionym narodem. Poczucie niższości weszło nam w tak paskudny nawyk, że ze wstydu powinniśmy zapaść się dobre trzy metry pod ziemię. I co najlepsze, z jednej strony bardzo chcielibyśmy, żeby wszyscy traktowali nas, Polaków, normalnie i bez żadnych uprzedzeń, a z drugiej… sami nie potrafimy tak o sobie myśleć!

Te wnioski nie wzięły się znikąd. Sylwester w Krakowie, przyjaciółka ze swoim chłopakiem (Francuzem) wybrała się do jednego z lokali przy Rynku świętować Nowy Rok. Do tego jej koleżanka i drugi przybysz spod Paryża. Dwie dziewczyny, dwóch facetów, problem (?) w tym, że Francuzów.

Do stolika podeszło kilku „naszych”. Buractwo – tak bym to w skrócie nazwał. Na dobry początek debilizm kontrolowany, czyli teksty w kierunku dziewczyn w stylu: „z Francuzami będziecie siedzieć? Dajcie spokój, przecież polscy chłopcy najlepsi!”. Później było standardowe „zostawcie żabojadów, chodźcie napić się z nami!”, naprzemiennie z nieśmiertelnym „jakby pili z nami od początku, to już leżeliby pod stołem”. Ogólne pajacowanie. Niby niegroźne, ale słabe.

W miarę konsumpcji alkoholu zaczęło się jednak robić nieprzyjemnie. Poleciały wyzwiska i próby pokazania wyższości w tradycyjnym polskim stylu, czyli 2×2, bez sprzętu. Na zwieńczenie nocy podjęto jeszcze próbę rozwalenia butelki wódki na głowie jednego z Francuzów, ale że nad ranem orientacja już nie ta, a nogi też jakoś nie chciały się słuchać, skończyło się prostacką glebą.

Kompleksy. Chore, głupie przekonanie, że jestem gorszy, bo nie jestem z zagranicy i za wszelką cenę muszę w związku z tym coś udowodnić. Nie mam pojęcia skąd ten debilizm się bierze. Dziś 70 procent (60? 80?, nieważne) młodych zna przynajmniej jeden język obcy, cały czas się rozwijamy, wyjeżdżamy, mamy coraz większe ambicje, znajdujemy pracę w największych korporacjach na świecie. Dlaczego więc ciągle czujemy się – świadomie lub podświadomie – gorsi? Tak, gorsi, bo inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.

Wróćmy do sylwestrowych pajaców – gdyby nie mieli kompleksów, to podeszliby z butelką tradycyjnej, polskiej, dobrej i zimnej wódeczki, uśmiechnięci przywitaliby się z towarzystwem i wspólnie obalili zapoznawczego litra. Tak, wystarczyło zachować się z klasą zamiast zgrywać kogucika.

Nie jest to oczywiście odosobniony przypadek prostactwa. Celowe wskazywanie złego kierunku pytającemu o drogę obcokrajowcowi to norma. Bo przecież będzie śmiesznie, jak sobie murzynek pojedzie na Kabaty w poszukiwaniu Stadionu Narodowego, prawda? Przykłady można mnożyć. I wiecie co? Czasem zachowujemy się tak podle, że wcale nie dziwię się krążącemu po świecie stereotypowi Polaka chama.

Do niektórych panów mam uprzejmą prośbę: ogarnijcie się, wciągnijcie brzuchy i przestańcie się uważać za gorszą odmianę gatunku! Przyjmijcie wreszcie do wiadomości, że naprawdę jesteśmy fajni. I nie zachowujcie się jak złamasy, bo później żal wam dupę ściska, jak na imprezie najlepsze dziewczyny łaszą się do Hiszpanów, Włochów czy innych Francuzów. A one wcale nie robią tego dlatego, że tamci są lepiej ubrani czy przystojniejsi. Oni po prostu są normalni.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑