Postać tygodnia: Lola Benvenutti

Opublikowano Listopad 6, 2014 | przez ZP

435205-970x600-1

Na tym łez padole żyją dziesiątki ciekawych ludzi, o których jeszcze nie słyszeliście. Nie są aktorami, muzykami czy sportowcami, więc nie docierają do świadomości społecznej na całym świecie. A mimo to warto ich poznać. W najnowszym cyklu Wyszło, pt. „Postać tygodnia”, będziemy Wam regularnie prezentować oryginalne jednostki. Zaczynamy od… królowej brazylijskich prostytutek.

Jest absolwentką wydziału literatury i językoznawstwa. Kocha książki, dobrą muzykę i… pieprzenie. Naprawdę nazywa się Gabriela da Silva, ale jako że lubi wyróżniać się z tłumu, wymyśliła sobie przydomek: Lola Benvenutti. Jego pierwsza część to efekt fascynacji „Lolitą” Vladimira Nabokova. Przeczytała ją jako dwunastolatka. Wtedy Brazylijka… nie była już dziewicą. Od ponad roku.

Pięć lat później rozpoczęła swoją przygodę z płatną miłością. Jednak nie na zbyt wielką skalę. Odbyła kilka stosunków z przygodnie poznanymi mężczyznami, zachwyconymi wdziękami nastolatki, po czym powiedziała „pas”. W abstynencji od seksu za pieniądze wytrzymała do ostatniego roku studiów. Wówczas uznała, że w jej życiu brakuje dwóch rzeczy: szmalu oraz emocji. Prostytuowanie się miało je zapewnić. I tak się stało, o czym najlepiej świadczą szczere do bólu słowa Loli:

– Lubię to co robię. Naprawdę.

Benvenutti swoją profesję nazywa po imieniu. Nie bawi się w dyplomatyczne określenia w stylu „dama do towarzystwa” czy „luksusowa dziewczyna dla zamożnego”, nie, ona po prostu mówi o sobie per „kurwa”.

– Nie różnię się od dziewczyn, które sprzedają się za grosze na ulicy. Inne jest tylko otoczenie i klienci – uzasadnia Lola, która jednak nie zdradza, ile kosztują jej usługi. Jedno jest pewne – nie należą do najtańszych, ponieważ dziewczyna stała się w kraju celebrytką po wydaniu w wakacje książki „Cała przyjemność po naszej stronie”. Jak zapewne się domyślacie, nie jest to literatura wysokich lotów traktująca o fundamentalnych sprawach człowieczeństwa. Benvenutti pisze o tym, na czym zna się najlepiej, a więc o seksie. Zresztą czyniła to już wcześniej na swoim blogu, który zyskał w kraju sporą popularność. Loli oczywiście się to podoba, jej rodzicom – niekoniecznie.

Mama dziewczyny płakała gdy dowiedziała się co robi i nie rozmawiała z nią przez rok, ojciec chciał ją wydziedziczyć. Ostatecznie rodzicom przeszedł jednak wkurw i teraz mają z córką dobre relacje, choć dyplomatycznie unikają z nią rozmów na temat seksu.

Natomiast sam naród brazylijski uwielbia o nim gadać. Oraz uprawiać miłość w naprawdę różnych konfiguracjach. W największych miastach kraju niezwykłą popularnością cieszą się kluby swingersów, ale czy może to dziwić? Co drugi mieszkaniec Kraju Kawy deklaruje, że marzy o udziale w orgii, w której chciałaby też uczestniczyć co czwarta rodaczka Pelego. Większość zapewne nie realizuje tych fantazji, ale ci, którzy się odważą, mają gdzie się zabawić. Lola wzięła kiedyś udział w grupowej zabawie, z… lekarzami i ich żonami:

– Mieli nienaganne maniery i zapłacili mi naprawdę dużo. Panie nosiły szpilki, a panowie złote roleksy i nic poza tym – opowiada kurtyzana dodając z uśmiechem, że cała zabawa odbyła się na… ranczu.

Benvenutti na razie nie zdradza swoich planów na najbliższe lata. W ciemno można jednak strzelać, że w najbliższym czasie nie zrezygnuje z zarabiania dużej kasy i sławy dla rodzinnej stabilizacji. Najpewniej przez kolejne lata będzie się pukać z VIP-ami aż uwiedzie/zakocha się w jednym z nich, który oleje bujną seksualną przeszłość wybranki i spróbuje stworzyć z nią poważny związek.

PS. Pisząc ten tekst korzystałem z kilku zagranicznych artykułów, m.in. z „The Washington Post”.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑