Postanowienie noworoczne? Jak najdalej od Super Expressu

Opublikowano Styczeń 4, 2015 | przez Jaskier

Wszystko se

Opublikowano Styczeń 4, 2015 | przez Jaskier

0

Koniec starego roku i początek nowego to czas intensywnych podsumowań i postanowień. Nie jestem zwolennikiem tych praktyk, jak dla mnie zalatują sztucznością bardziej niż usta i cycki połowy polskich celebrytek. Jeśli ktoś myśli, że pomóc w rzuceniu palenia może mu zmiana ostatniej cyferki w dacie, to OK, ale nie znam nikogo, komu by się to udało. A prób widziałem wiele. Tym razem jednak zrobię wyjątek. Podsumuję i postanowię.

Skłonił mnie ku temu Super Express. Na początku jednak zaznaczę: generalnie nie mam nic przeciwko tabloidom. Dobrze zrobiony jest: a) całkiem ciekawą lekturą, b) wart swojej ceny. Zdarza mi się je czytać, zrobiłem to np. kilka dni temu.

Trafiłem na tekst o „bliźniaczce” zmarłej niedawno Anny Przybylskiej i ów kawałek przypomniał mi, że mamy przecież do czynienia z największą ŻENADĄ mijającego roku. Konkurencja w tym plebiscycie była spora. Mieliśmy przecież skandal z PKW, polityków, którzy kompromitowali się co drugi dzień oraz inne media, które poziomem dobijały do dna. Do wyboru, do koloru. Gdyby stworzyć ranking stu największych przypadków hańby, nie zabrakłoby kandydatów.

Jednak mimo to, „Super Express” ze swoim serialem pod tytułem „śmierć młodej i znanej osoby oraz życie jej bliskich po tragedii” zostawia konkurencję daleko w tyle. Kompletne zbydlęcenie.

Serial rozpoczął się na początku października i trwa to dziś. Sam nie śledziłem, ale sprawdziłem wczoraj jego przebieg. Codziennie nowa porcja mięsa. Zaczęło się oczywiście od wielkiego (tak wielkiego, że aż sztucznego) żalu po śmierci aktorki. Przez kilka następnych dni wspominki osób, które ją znały. Potem pogrzeb – prawdziwe żniwa. Choć rodzina nie życzyła sobie żadnych zdjęć, na stronie wiadomego tytułu znaleźć można [DUŻĄ GALERIĘ].

Prócz tego wywiad z księdzem, dokładna lokalizacja grobu, lista gości ceremonii. Koniec? Nic z tych rzeczy! Udało się wywołać aferę z lekarzem Przybylskiej, który podobno powinien trzymać język za zębami. Udało się znaleźć przerażonych śmiercią znanej osoby, którzy wybierają się na badania trzustki. Ba! Udało się nawet skrytykować Tomasza Lisa za to, że chce uratować oglądalność swojego programu, poruszając temat śmierci aktorki. Codziennie nowe rewelacje.

Drugi sezon poświęcony był już Jarosławowi Bieniukowi i ich dzieciom. Duże pole do popisu. Śledzenie, zaglądanie za zasłony, dręczenie sąsiadów i znajomych. „Jak sobie radzi?”, „Czy uda mu się utrzymać rodzinę?”, „Czy da radę samotnie wychować dwójkę dzieci?”. Ta udawana troska, po której człowiekowi chce się rzygać. Później relacje. Z powrotu dzieci do szkoły. Z powrotu Bieniuka na salony. Pierwsze święta bez mamy i żony.

Pogrążona w żałobie rodzina nie ma chwili wytchnienia. Ostatnia odsłona – w Słupsku odnaleziono sobowtóra aktorki. Potem jakiś reżyser powiedział, że ta dziewczyna mogłaby zagrać aktorkę. Strach pomyśleć o tym, co wydarzy się w nowym roku. Znając wyczucie dobrego smaku Superaka, może nawet dojść do swatania.

Podsumowanie już mam – Super Express w 2014 roku wzbudził we mnie wszystkie najbardziej negatywne emocje. Taka polityka spowodowała, że pogardzam tą gazetą (działu sportowego nie liczę, trzyma poziom).

A teraz postanowienie – w 2015 roku oleję tę gazetę. Nie kupię, nie odwiedzę strony internetowej, w przeglądzie prasy minę ich wypociny i ruszę dalej. Nawet nie wypowiem nazwy. Czas – start. Mój bojkot oczywiście znaczy niewiele, ale innych instrumentów sprzeciwu nie mam. Jednak gdyby zebrało się więcej pojedynczych szabelek…

Super Express to przykład. Brak przyzwolenia na skurwysyństwo to coś, czego sobie i wszystkim życzę w nowym roku.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑