Powstanie serial w rytmie disco polo. Telewizja dba, by Polska nie zmądrzała

Opublikowano Maj 20, 2014 | przez MB

niecik 2

„Miłość w rytmie disco” to bynajmniej nie cykl składanek z przebojami z lat 70., a tytuł produkowanego dla Polo TV serialu. Już wkrótce telewizja upadnie jeszcze niżej a społeczeństwo, które pokochało Trybsona, znajdzie nowych idoli.

„Marzysz o karierze filmowej? Uwielbiasz muzykę i chcesz spróbować sił przed kamerą? Ta wiadomość jest właśnie dla Ciebie. Szukamy młodych ludzi, którzy zostaną gwiazdami nowej produkcji filmowej. Serial będzie opowiadał o miłości i muzyce. Zdjęcia będą kręcone między innymi w jednej z największych, warszawskich dyskotek. Jeśli od dawna marzysz o debiucie aktorskim, nie możesz tego przegapić.”

casting

W taki sposób Endemol Polska, czyli firma odpowiedzialna za „Miłość na bogato”, zachęca do uczestnictwa w castingach.

Brzmi naprawdę zgrabnie i zachęcająco.  Szkoda tylko, że twórcy zapomnieli napisać o robieniu z siebie kretyna, wymaganym znikomym ilorazie inteligencji, niewskazanym bogatym słownictwie i aparycji ochroniarza w klubie go-go lub tamtejszej tancerki. W tym przypadku korekta jest bardzo istotna. W przeciwnym razie na przesłuchania mógłby przyjść ktoś naprawdę uzdolniony i zaniżyć poziom chały, której Endemol najpewniej oczekuje.

Firma producencka, wraz z Polo TV, „Miłością w rytmie disco” spełni marzenia kilku, kilkunastu tłuków, którzy chcą pójść w ślady Trybsona, Elizy i Justyny Banasiak i zostać gwiazdą nowej generacji: ograniczonym debilem.

Tym, którym się nie uda i co za tym idzie zasiądą przed telewizorami, zapewni wspaniałą rozrywkę na kolejne miesiące. Aż do trzeciej i czwartej edycji Warsaw Shore, nowej płyty Dody, wylewu sylikonu Iwony Węgrowskiej albo seksu oralnego na łóżku szpitalnym w wykonaniu Agnieszki Orzechowskiej.

To cudownie, że polski biznes telewizyjny tak mocno troszczy się o to, by Polska przez przypadek nie zmądrzała.

Pamiętacie film „Kochaj i rób co chcesz?” z młodym Olbrychskim, Katarzyną Bujakiewicz, Zbigniewem Richardsonem i Sławomirem Świerzyńskim z Bayer Full? Pod koniec lat 90. to był prawdziwy hit. Polska prowincja, małomiasteczkowość, sezonowe gwiazdy i ta obciachowa muzyka disco polo, która łączyła Polaków w jedną rodzinę, towarzyszyła kampaniom wyborczym i była obowiązkowym punktem każdego wesela. Reżyser Robert Gliński umiejętnie puścił oko w stronę takiej konwencji, efekt był zabawny i bezpretensjonalny. Wówczas w filmie o jednym z największych i jednocześnie najbardziej żenujących popkulturowych zjawisk w Polsce wystąpiła plejada wybitnych aktorów. Oprócz wspomnianych: Jerzy Trela, Henryk Bista, Dorota Kamińska, Jan Frycz, Krzysztof Globisz, Andrzej Grabowski, Ewa Kasprzyk, Agata Buzek, Monika Kwiatkowska, Rafał Maćkowiak, Jacek Braciak, Tomasz Sapryk, Arkadiusz Jakubik.

 

Teraz disco z prowincjonalnych remiz i dni powiatów  przeniosło się do wieśniackich klubów w dużych miastach. Nadal jest fenomenem, ale przyciągającym zupełnie nowy target wychowany w dobie łatwej popularności, szybkiej kasy i seksu przed kamerami. Zespół Skaner śpiewał o lodach Bambino, grupa Akcent o spadającej gwieździe, a Bayer Full o majteczkach w kropeczki. Tomasz Niecik śpiewa o czterech osiemnastkach w jego samochodzie.

Tu już nie chodzi tylko o muzykę. Jeśli disco polo to synonim złego smaku, to disco polo jest już nie tylko polskie społeczeństwo, ale także polskie gwiazdy, polska telewizja, polski show biznes. Wszystko wzajemnie się nakręca, w efekcie czego na MTV właśnie leci druga edycja Warsaw Shore, a już niedługo obejrzymy serial w rytmie „Ona tańczy dla mnie”.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑