Praktyczne porady Wyszło: jak bawić się na koncercie metalowym?

Opublikowano Kwiecień 7, 2015 | przez MB

celine dion2

Środowisko metali to środowisko bardzo specyficzne, hermetyczne. Ktoś, kto na co dzień nie czci szatana i nie jada kotów, może mieć problem z przystosowaniem się. Dla kogoś takiego uczestnictwo w koncercie metalowym będzie wielką niewiadomą. Ale podobno nie taki diabeł straszny.

Rozwiążmy podstawową wątpliwość: skąd ktoś, kto na co dzień słucha 50 Centa, Braci Figo Fagot albo Rihanny, miałby się nagle wziąć na koncercie zespołu KAT? Powodów może być milion, a najprostszy to chociażby dla towarzystwa. Inny – np. z okazji Dni Sieradza. Często spotykany – żeby koledze, który gra w lokalnej kapeli, było miło. Starczy? To jedziemy dalej.

Metale to powszechnie jedna z najczęściej obśmiewanych subkultur. Prawdopodobnie uważasz, że się nie myją, chodzą spać z nietoperzami a golonkę popiją krwią. Zapewniamy jednak, że gdy trafisz do ciemnej sali koncertowej pełnej wielkich, zarośniętych, spoconych i ubranych w skórę turów, nie będzie ci do śmiechu. Dlatego zabawa zabawą, ale żarty typu „jak nazywa się zeszyt metalowca? brudnopis” radzimy ci zachować na inną okazję.

Na koncercie metalowym musisz wtopić się w tłum i sprawiać wrażenie swojaka. Twój strój powinien odpowiadać nastrojowi twojej duszy, czyli być synonimem mroku. Szacunek wzbudzą koszulki takich zespołów jak: Sodom, Mayhem, Burzum, Obituary, Gorgoroth, jeśli Metallica, to tylko „Kill’em All”. W znalezieniu porozumienia ze zgromadzonymi rosomakami pomoże ci strojenie groźnych min, bekanie i puszczanie pierdów pachą. Gdy zdobędziesz już spojrzenie akceptacji, możesz zacząć się bawić.

Okoliczność koncertu, na którym grana jest muzyka metalowa, dopuszcza trzy rodzaje ekspresji. Pierwszym z nich jest porywcze trzepanie dynią, na której rosną długie i tłuste włosy (zapuszczanie włosów powinieneś rozpocząć mniej więcej półtora roku przed koncertem). Drugi to taniec somnambuliczny rodem z „Wesela” Wyspiańskiego. Trzeci z kolei to symboliczne stanie jak widły w gnoju. Wybierając dla siebie miejsce odruchowo powinieneś kierować się pod scenę, oczywiście jak najbliżej głośnika. Koncert metalowy, po którym jesteś w stanie usłyszeć własne myśli, to chuj a nie koncert. Najlepiej stań pod barierką i wbij się w największy ścisk. Tak, aby fala entuzjazmu nadchodząca z rzędów za tobą delikatnie miotała twoimi żebrami o stal i gniotła ci śledzionę.

Aby zabawa była przednia a Szatan skakał z radości, najlepiej zabierz całą rodzinę. W ten sposób rozbudzisz piekielny ogień w żonie, a twój pięcioletni dzieciak w końcu pozna smak piwa. Według psychologów i Ozzy’ego Osbourne’a nic tak nie cementuje rodzinnych więzi, jak granie na powietrznej gitarze, ryczenie refrenu „God Hates Us All” grupy Slayer i wdychanie zapachu siarki.

W sytuacji, w której na koncert przychodzisz sam, pamiętaj, że obowiązuje cię zasada „albo bawisz się po pijaku, albo nie bawisz się wcale”. Dzięki temu również po koncercie czeka cię moc atrakcji. Nie znając tematu wdasz się w spór o najlepszą płytę Anthrax, który dla ciebie zakończy się utratą jedynki i godności. Wychodząc na fajkę przyjebiesz się do trzech fanów Hemp Gru i dostaniesz od każdego buta na mordę.  Plując w kiblu krwią być może spotkasz wydziaraną miłość swojego życia z odwróconym krzyżem na cyckach.

Najważniejsze: przez cały czas trwania koncertu, a także przez trzy dni po, twoja lewa dłoń (bo od serca) musi symbolizować diabła (palec wskazujący i palec mały prostujemy, pozostałe zaciskamy). Ta wróżba ma zapewnić ci dobrobyt, odrętwienie i kolejny łomot. I pamiętaj, nie wymawiaj imienia Nergala na daremno.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑