Praktyczne porady Wyszło: jak być duszą towarzystwa?

Opublikowano Sierpień 19, 2015 | przez MB

SS09_ATL.PRINT_BRAND_1 0040

Na imprezie można być i być. Można przyjść, zachlać się, najeść, potańczyć, poderwać jakąś dziunię i wyjść albo można brylować. Błyszczeć w tłumie, być cool, zdobywać nowych znajomych, po prostu robić wrażenie. Oczywiście nie będziemy wam radzić, jak być przeciętnym balangowiczem, dlatego poniżej znajdziecie kilka porad, które podczas spotkań towarzyskich pomogą wam wieść prym.

Przede wszystkim nie licz na to, że splendor przyjdzie do ciebie sam. Chcesz być gwiazdą wieczoru, weź sprawy w swoje ręce. Podstawowa zasada brzmi: nie bój się odzywać. Trzeba gadać, ale nie o byle czym. Od zawsze najciekawsi i najbardziej rozchwytywani towarzysko są ludzie z pasją. Jeśli więc poświęcasz się czemuś, jesteś w czymś dobry, nie wahaj się o tym mówić. Podobnie nie siedź cicho, kiedy kontekst rozmowy przypomina ci jakąś interesującą anegdotę. Dobra historia to właściwa droga do skupienia na sobie uwagi. Zadbaj o element humorystyczny, o ciekawą narrację i zaskakującą pointę. Tłum będzie ci jadł z ręki.

Nie możesz być jednak zbyt skupiony na sobie, bo towarzystwo weźmie cię za zwykłego dupka. Zainteresuj się współimprezowiczami. Zadawaj pytania, dociekaj, zachęć kogoś innego do wypowiedzi. W ten sposób nie tylko sprawisz wrażenie ogarniętego, ale również zostaniesz moderatorem rozpoczętej właśnie gadki. Wcielając się w tę rolę nie pozwól by ktoś poczuł się pominięty lub zupełnie odsunięty od grupy.

Zastanów się jednak, czy opowiadanie dowcipów to aby na pewno dobry ruch. Zgodnie ze stereotypem – owszem, w praktyce jednak takie akcje zazwyczaj wychodzą ciężko i sucho. Zamiast tego możesz spróbować zainicjować którąś z popularnych gier towarzyskich, które rozruszają towarzycho.

Do tego wszystkiego oczywiście będzie ci potrzebna odrobina pewności siebie. Jeśli nie znajdujesz jej w sobie na co dzień, to na czas imprezy musisz ją z siebie w jakiś sposób wykrzesać. My oczywiście stosujemy się do rad najznamienitszych psychologów i serwujemy sobie motywacyjne monologi i wierzymy w moc afirmacji. Inni jednak twierdzą, że lepszy jest alkohol. No i może mają rację. Nie bój się go, ale też nie przesadź, bo zamiast duszą towarzystwa zostaniesz jego pośmiewiskiem. Gdy jednak golniesz sobie tylko dla kurażu, zrobisz się po prostu weselszy i bardziej przebojowy. Nie udawajmy, że od króla parkietu do salonowego lwa droga jest długa. Nie obawiaj się więc zabawy.

Bądź aktywny, ale nie nachalny. Granica między rozchwytywanym wodzirejem a upierdliwą męczydupą jest dość cienka. Szybko zamiast głosów zachwytu mogą zacząć pojawiać się głosy niezadowolenia typu „ej, weź już przestań i nie wkurwiaj mnie”, „chyba cię pojebało”, „ty już więcej nie pijesz”.

Kiedy jednak uda ci się znaleźć złoty środek, wykrzeszesz z siebie odpowiednią ilość pewności siebie (afirmacja, afirmacja…) i otworzysz się na ludzie, wszystko powinno pójść jak z płatka. O zaproszenie na kolejną imprezę nie będziesz musiał się martwić. Tylko koniecznie przynieś chipsy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑