Praktyczne porady Wyszło: jak chodzić z dziewczyną?

Opublikowano Marzec 31, 2015 | przez MB

para

Gdy mężczyzna zaczyna mieć do czynienia z kobietami, nawet chodzenie może być skomplikowane. Reguł dotyczących spaceru z partnerką jest bowiem więcej niż przepisów BHP.

Zanim totalnie cię zdołujemy, lekko ci ulżymy. Poniższe reguły są uniwersalne i dotyczą partnerek każdego rodzaju: dziewczyn, kochanek, sympatii i żon. Gdy raz je opanujesz, będziesz miał to z głowy na całe życie.

Podstawy są proste: przemieszczając się chodnikiem, aleją, deptakiem bądź polną ścieżką idziesz z partnerką ramię w ramię, w równym tempie. Nie depczesz jej stóp, a o swoje starasz się nie potykać, bo to ślamazarnie wygląda.

Odfajkowane.

Schody zaczynają się… właśnie na schodach. Generalnie po schodach możesz z nią wejść i ze schodów możesz z nią zejść. Wchodząc pilnujesz tego, by trzymać się w odległości jednego, dwóch stopni za dziewczyną. Schodząc – idziesz jeden, dwa stopnie przed. To ważne, bo w obu przypadkach pełnisz funkcję „a co będzie jeśli się wyjebie?”. No właśnie, będziesz ty, bohatersko złapiesz ją w pasie i uchronisz przed roztrzaskaniem ryja. Uprzedzając twoje pytanie: nie, wchodząc po schodach i zachowując odległość jednego, dwóch stopni nie możesz bezceremonialnie lampić się lasce na tyłek. Rób to dyskretnie.

Tyłek to w ogóle element dość kłopotliwy w kontekście wspólnego chodzenia z kobietą. Z jednej strony byś złapał, klepnął i obmacał, a z drugiej zastanawiasz się czy wypada.

Kurwa, nie wypada, no.

Co mamy powiedzieć? Że jak cię skręca, to se już klepnij i rozejdzie się po kościach? Nawet samo położenie dłoni na krągłym, kształtnym i jędrnym pośladku podczas tzw. „iścia” to już przekroczenie pewnej granicy. Dokładnie granicy lędźwi. Dlatego najbezpieczniej jest umiejscowić dłoń w pasie albo iść za rękę, jeśli twoja relacja z partnerką zaszła już tak daleko. Nonszalanckie uwieszenie łapy na ramieniu dziewczyny bywa kontrowersyjne. Na pewno wygląda cool, ale jednocześnie może sprawiać, że dziewczyna odczuje dyskomfort (czyt. ciężar twojej łapy ją przytłoczy). Wtedy po prostu trzeba spytać.

Specyficzną odmianą chodzenia jest zestaw wchodzenie-wychodzenie. Mężczyźni od maleńkości uczeni są otwierania drzwi przed dziewczętami i że dziewczęta zawsze mają pierwszeństwo. A to nieprawda jest. Bo na przykład wychodząc z autobusu, to chłopiec musi być pierwszy by podać dziewczynce dłoń i pomóc pokonać niebezpieczny stopień. Albo w barze, też chłopiec najpierw wchodzi sprawdzić, czy aby jest bezpiecznie i czy kuflami nie rzucają.

Wróćmy jednak do chodzenia po ulicy, bo w niej jest pies pogrzebany.  W tym miejscu dochodzi do paradoksu. Zachodzą dwie zasady, które w jednym przypadku wzajemnie się wykluczają. Raz, jako mężczyzna zawsze musisz iść od strony jezdni, żeby twojej partnerki przypadkowo nie pierdolnął samochód. Dwa, pod żadnym pozorem nie wolno ci obijać się o torebkę partnerki. Jeśli więc partnerka zwykła nosić torebkę na tym ramieniu, którego aktualnie bliżej jest jezdnia, jesteś w dupie. Albo rybki, albo akwarium. Pozostaje mieć nadzieję, że dziewczyna jest mniej obyta z zasadami chodnikowego savoir-vire’u niż ty.

PS. Największym wyczynem podczas spaceru z dziewczyną jest powstrzymanie syndromu rozbieganych oczu. Choćby skały srały wzrok przed siebie albo w bruk. Nie możesz rozglądać się za dupami. Nawet jeśli twoja partnerka jest brzydka jak noc.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑