Praktyczne porady Wyszło: jak imprezować bez swojej dziewczyny?

Opublikowano Październik 7, 2015 | przez MB

dance

W życiu wielu mężczyzn przychodzi taki moment, że się zakochują. Bach i nie ma zmiłuj, to ta jedyna. Wówczas pojawia się też jednak dylemat: jak się zachować na imprezie z kumplami, skoro dotychczas funkcjonowało się jako pierwszoligowy uwodziciel? Stop. Zakochany facet nie powinien widzieć w tej sytuacji żadnego problemu.

Będąc w szczęśliwym związku nadal możesz chodzić na imprezy. Nawet powinieneś. I to w gronie dobrych znajomych, nie zawsze zabierając ze sobą dziewczynę. Zdrowo funkcjonująca relacja to udźwignie. Jednak nawet najlepszy związek może się załamać, jeśli w klubie lub na domówce nadal będziesz tym samym bawidamkiem co za czasów, kiedy byłeś singlem. Najlepiej zrobisz, kiedy otaczające cię laski będziesz trzymał na dystans. I nie chodzi tu jedynie o trzymanie ich z dala od twojego kutasa.

Pamiętaj, jesteś zakochany, masz motyle w brzuchu, w końcu znalazłeś połówkę, która nie jest butelką wódki. Jeśli wszystko między wami gra, a ona jara się tobą bardziej niż słoikiem Nutelli , to nie musisz sobie już niczego udowadniać. Ani tego, że jesteś cool, ani tego, że potrafisz zdobyć dziesięć numerów telefonów do gorących laseczek w trakcie jednego kawałka. Nie prowokuj  więc dwuznacznych sytuacji, nie łaś się do foczek, a cycki i tyłki tylko podziwiaj.

Podobnie niewzruszony powinieneś pozostać w sytuacji, w której zostałeś wyhaczony z tłumu i w twoim kierunku ewidentnie leci podryw. Tutaj czeka cię prawdziwa siła charakteru, ale jeśli ją przetrwasz, na koniec imprezy będziesz czuł większą dumę niż po wydymaniu dwóch Murzynek.

Uwaga, pod żadnym pozorem nie bierz od maglującej cię laski numeru telefonu i nie dawaj jej swojego. To już równie dobrze mógłbyś ją wziąć od tyłu na barze. Jeśli jest bardzo natrętna, możesz za to zrobić myk i dla zgrywu podyktować jej numer do swojego pryszczatego kumpla.

Co z niewinnym flirtem, pogaduszkami przy barze, wymianą uśmieszków i tylko w teorii niezobowiązującym tańcem dwojga serdecznych sobie nieznajomych? Walić to. Takie zaloty mają  sens i smaczek tylko wtedy, kiedy w perspektywie kończą się ostrym grzmoceniem. Poza tym przerabiałeś to już setki razy i wiesz, że na imprezie żadna zalecająca się do ciebie laska nie ma czystych intencji i nie chce z tobą dyskutować o literaturze polskiego renesansu.  Wdając się w wymianę spojrzeń lub oddając jej siebie na kilka tańców, dajesz jej jednocześnie zielone światło do działania i nadzieję na zmniejszenie dystansu do twojego kutasa. Mając tego świadomość, spław ją więc kulturalnie, ale stanowczo. Dupy pijane w trzy dupy omijaj szeroko (nie tylko przez wzgląd na wybrankę, ale także ze względu na szacunek do samego siebie). Namolne dzidy traktuj sarkazmem (w tym miejscu możesz mieć naprawdę niezły ubaw, jeśli najpierw zapytasz jedną z nich, czy wie, co oznacza słowo „sarkazm”).

Zamiast bawić się z przygodnymi lalunami i erasmuskami pod nieobecność swojej partnerki, ciesz się towarzystwem, z którym wbiłeś. Poczuj jak rozkoszne może być działanie alkoholu, wytańcz się za wszystkie czasy, śpiewaj swoje ulubione piosenki i pamiętaj, że facet, na którego przyszło „bach i nie ma zmiłuj”, do końca uwodzi już tylko jedną dziewczynę i tylko jej pozwala się uwodzić.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑