Praktyczne porady Wyszło: jak imprezować w Warszawie?

Opublikowano Marzec 9, 2016 | przez MB

warsaw2

Imprezowanie w Warszawie znacznie różni się od imprezowania w innych miejscowościach. Można je porównać do jazdy odpicowaną furą albo uprawiania seksu z ekskluzywną prostytutką. Jeśli jeszcze nigdy nie poszliście w warszawskie kluby, a macie taki zamiar, to koniecznie przeczytajcie nasz poradnik i dowiedzcie się jak się bawi stolica.

Styl imprezowania uprawiany w Warszawie to tak zwany styl wielkomiejski, czyli na wypasie i na pełnej piździe. Przyjeżdżając tutaj przygotuj się na ogrom atrakcji i rozrywek, na to że nagie panie będą oblewały cię szampanem a umięśnione karły będą przynosiły ci koks na tacy. Oczywiście jak już zapłacisz za wjazd. Opłaty wahają się od dwudziestu złotych do nieskończoności. Na szczęście są tu takie imprezy, za które warto zapłacić każdą cenę. Na przykład te z celebrytami, których w stolicy jest więcej niż kalorii w pączku. Bujają się po modnych balangowniach i klubokawiarniach, pojawiają się na bankietach i ceremoniach rozdania nagród lub otwierają własne kluby. Jeśli chcesz choć przez chwilę ogrzać się w ich blasku, to tylko w Warszawie.

Właściwie większą… mniejszością niż gwiazdy są tu tylko hipsterzy. Pod nich zrobiono już setki miejsc z niszową muzyką elektroniczną, w których muzę puszczają anonimowi DJ’e z Izraela, z Francji i z Nowej Zelandii. To miejsca, w których do czterdziestki wódki podawany jest bezglutenowy burger, a na ścianach namalowane są jelenie. Mimo że takich lokali jest coraz więcej, z klubowej mapy Warszawy nie zniknęły miejsca dla tzw. bananów, czyli dla młodych i tandetnie wystrojonych bogoli, na których biceps ochroniarza naprawdę robi wrażenie.

Barwny obraz imprezowej sceny uzupełniają wszędobylskie „zakąski, przekąski”, niezliczone ilości barów, pubów i mordowni, ogródków i placyków, a w lecie oczywiście słynny nadwiślański pasaż klubów na piasku, gdzie niejeden chłopak dostał już w mordę i niejedna dziewczyna straciła już dziewictwo. Alkohol i narkotyki właściwie są wszędzie. W klubowych kiblach, w ciemnych zaułkach, w parkach, na ławkach, w ekskluzywnych lokalach i obskurnych budach. Jest tu wszystko, czego dusza zapragnie. A jak czegoś akurat nie będzie, to za pół godziny ktoś znajomy ci dowiezie i będziesz zadowolony.

Zaczynając więc imprezowe życie w stolicy musisz być gotowy na naprawdę mocne doznania i oczopląs. A także na to, że pieniądze będziesz wydawał szybciej niż pochopne osądy na temat ludzi. W tym mieście chcąc prowadząc intensywne życie towarzyskie hajsu trzeba mieć jak lodu. Na wspomniane wjazdy do klubów, na alkohol, na dragi, na kebab i oczywiście na taksówki, którymi prędzej czy później zaczniesz regularnie kursować, przez co od swojej ulubionej korporacji otrzymasz kartę stałego klienta.

Imprezowanie w Warszawie to także odległości. Jeżeli do tej pory do klubu dojeżdżałeś w dziesięć minut tramwajem, a jak ci się w nim nie podobało, to do następnego dochodziłeś na piechotę w pięć, tak w mieście Syrenki te same czynności zajmą ci od dwóch do trzech godzin. Wyjście na warszawską imprezę to prawdziwa wyprawa. Autobusem do metra, potem pięć, sześć stacji, przesiadka w tramwaj, jeszcze dwa kilometry na piechotę i już jesteś.

Prawda jest jednak taka, że to poświęcenie na maksa ci się opłaci. Ostra najebka? Proszę bardzo. Ciekawi ludzie? Oczywiście, że są. Pojebani ludzie? Jest ich jeszcze więcej! Szaleństwa pod djką? Nie ma sprawy. Bójka z pijany dresem? Bardzo często. Łatwe laski? Zapraszamy. Szybki seks? Tylko taki.

W takim stylu nie imprezuje żadne inne polskie miasto.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑