Praktyczne porady Wyszło: jakiego zarostu nie nosić?

Opublikowano Marzec 3, 2015 | przez MB

Choć hodowanie owłosienia na twarzy jest ostatnio bardzo modne i generalnie stylowe, to istnieją takie typy zarostu, które w łatwy sposób mogą zrobić z mężczyzny idiotę. A przecież teraz każdy facet powinien być raczej drwalem.

Najbardziej męski i uniwersalny jest tzw. zarost pełny. Jak na zdjęciu poniżej:

affleck

Pewnymi opcjami są również zarost trzydniowy lub całkowity brak zarostu. Pozostałe są mniej lub bardziej ryzykowne. Więc jeśli w twoim mieście nie powstał jeszcze zakład barberski lub po prostu nie stać cię na taką wizytę, dwukrotnie się zastanów zanim zaczniesz eksperymentować.

Może się na przykład okazać, że matka natura zrobiła cię w konia i pomimo dojrzałego wieku twój zarost wygląda jak zaniedbany trawnik, rośnie nieregularnie lub przypomina zmechacony sweter studenta polibudy. Choć na pewno jesteś z niego bardzo dumny, bo zapuszczałeś go przez pół roku, to jednak zdrowy rozsądek podpowiada, żeby pozbyć się tego koszmaru z twarzy.

reeves

Najgorszy zarost to zarost „na siłę”. Choć posiadanie brzeszczotu na ryju jest niewątpliwie bardzo męskie, a laski na niego lecą, to pamiętaj, że nie każdemu jest dany ten przywilej. Dlatego jeżeli po dwóch miesiącach jedyne, czym możesz się pochwalić to gilgający meszek na podbródku, przestań pajacować i chwyć za golarkę. Drwala i tak z ciebie nie będzie.

Kiedy jednak odpowiednie ilości hormonów i testosteronu są na miejscu, to broda zazwyczaj rośnie. I to dość szybko. Łatwo jest z tym przegiąć, dlatego przestrzegamy przed bezmyślnym śledzeniem trendów. Nie każda broda wygląda tak:

Houston Rockets v Orlando Magic

Bez odpowiedniej pielęgnacji prędzej niż modela z billboardów H&M’u zaczniesz przypominać bezdomnego, amisza albo bezdomnego amisza. Przy odrobinie szczęścia upodobnisz się do Toma Hanksa w „Cast Away” i na ulicy wpadnie ci trochę drobniaków. Gdy uzbierasz dwa złote, to znak, że coś chyba poszło nie tak jak planowałeś. Jeśli chcesz być brodaczem, nie zapuszczaj na dziko.

Jeśli zorientowałeś się, że nie możesz sobie jednak na to pozwolić, a mimo to chcesz by na twojej twarzy widoczna była męskość, od razu wybij sobie z głowy wszelkiego rodzaju kozie bródki i inne półśrodki. Prawdopodobnie nie jesteś żigolakiem, hiszpańskim tancerzem flamenco, gwiazdą porno, ani nie urwałeś się z planu nowego filmu Wesa Andersona. Bez odpowiedniej oprawy najpewniej wyglądasz jak agent Tomek albo jeszcze smutniej.

Wydaje nam się, że o wąsie przypominać nie musimy. Praktycznie każdy swobodnie rosnący wygląda paskudnie. Czy to „na Leszka Pisza”, czy to „na Lecha Wałęsę” (wąsik „na Małysza” jest już nieaktualny, nasz najlepszy skoczek w porę się zorientował, że wyglądał jak pół dupy zza krzaka). Nawet wąs typu „kierowca ciężarówki” nie jest dobrym pomysłem (no, chyba, że jesteś kierowcą ciężarówki). Z obfitym wyglądasz jak wujek Andrzej, z cienkim jak pedofil. Z wymyślnym mniej więcej tak:

travolta

Zarost to w gruncie rzeczy ciężka sprawa. Nie wystarczy go zapuścić. Trzeba zapuszczać go z głową. Każda nieprzemyślana decyzja grozi stylową kompromitacją. Na szczęście zawsze łatwo jest go zgolić i zacząć zapuszczać od nowa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑