Praktyczne porady Wyszło: jak poderwać barmankę?

Opublikowano Marzec 17, 2015 | przez MB

Charlotte Voisey Pouring.jpg

Na pierwszy rzut oka – łatwe punkty. Poderwanie barmanki jest proste jak zabranie dziecku lizaka. Dopiero kilkanaście nieudanych prób utwierdza nas w przekonaniu, że ktoś, kto to powiedział, musiał być skończonym idiotą. Barmanka to najtwardszy orzech do zgryzienia. Tylko dla wytrwałych i zaprawionych w bojach.

Podbić, zamówić, zapytać o imię, poprosić o numer. Tak to możesz poderwać sobie ekspedientkę w mięsnym, a nie barmankę w nocnym klubie. Aby zdobyć serce pięknej dziewczyny nalewającej ci drinka, musisz wziąć się na sposób i być cierpliwym.

Nawet jeśli masz oczy Orlando Blooma, uśmiech George’a Clooneya i żuchwę Brada Pitta nie licz na to, że o godzinie pierwszej trzydzieści w nocy wyróżnisz się czymkolwiek spośród innych typów, którzy przyszli na tę samą imprezę co ty. Dla uroczej barmanki będziesz tylko klientem. Namolne próby podrywu ją wkurwią. Zwróć uwagę na to, że jej fucha to praca pod ciągłą presją, w której nie ma czasu ani ochoty na flirty. Ewentualnie takie, którymi chce wyłudzić od ciebie jak najwyższy napiwek.

Wybaczcie, zaczęliśmy trochę od dupy strony. Mając na uwadze powyższe, aby zdobyć serce barmanki, nie wbijaj do klubu w godzinach szczytu. Najlepiej przyjdź wcześniej. Nie zaczynaj od zamówienia dwóch szotów, tylko skuś się na herbatę, kawę lub sok (uwaga, początkowo taka ciecz może nie chcieć przejść ci przez gardło). Zacznij rozmowę. Wykorzystaj moment, w którym jesteś jeszcze w stanie kontrolować to co mówisz i nie osuwasz się na barowym stołku. Uczciwie uprzedzamy, że w ten sposób będziesz musiał się pofatygować co najmniej kilka razy zanim zdobędziesz upragniony numer. W dodatku twoja gadka będzie musiała zacząć wnosić coś poza pustymi frazesami o pięknych oczach i bólu przy upadku z nieba (to trudne, ale przy którymś razie się oswoisz).

Co gorsza, gdy impreza się rozkręci, a ty wraz z nią, chcąc podtrzymać dobre wrażenie, powinieneś przystopować z alkoholem i zamiast dwudziestu drinków wypić na przykład tylko siedem. Z tego co nam wiadomo, pijacki bełkot nie działa na kobiety jak afrodyzjak.

Upić się jak świnia przy barmance, która zawróciła ci w głowie, to głupota, ale nie największa. Największą jest próba upicia jej. Zgadnij, ilu gości tego wieczora chciało się już z nią napić. Ile toastów wzniosła z kurtuazji, ile razy musiała odmawiać nachalnym frajerom, ile wódki się na nią rozlało. Pamiętaj, że po kilku wcześniejszych spotkaniach, jeśli  dobrze się spisałeś, ma cię za miłego gościa. Nie spierdol tego. Jeśli rozegrałeś wszystko w alpejskim stylu, za którymś razem sama  postawi ci drinka.

Przy okazji uważaj co zamawiasz. Prosząc o malibu albo o szota tiramisu wyjdziesz na cipę, o cztery wściekłe psy z rzędu poprawione pięcioma browarami – na alkusa. Jeśli zechcesz sobie wymyślnego drinka w trakcie lawiny zamówień, na pewno ją podkurwisz. Nasze typy: czterdziesteczki przykryte pomarańczą, wódka ze Spritem dawkowane w umiarze.

Pamiętaj, poderwanie barmanki to nie jest strzał do pustej bramki. To raczej próba przebicia się przez szczelnie ustawioną obronę. Od razu przygotuj się na dogrywkę, bo w regulaminowym czasie gry niczego nie wskórasz. Bądź cierpliwy, dzielny i konsekwentnie realizuj taktykę małych kroczków. Jeśli liczysz tylko na łatwe ruchanie, barmankę lepiej sobie odpuść. Może ekspedientka w mięsnym będzie chętna?

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑