Praktyczne porady Wyszło: jak poderwać dziewczynę z korporacji?

Opublikowano Grudzień 9, 2015 | przez MB

korpo korpo

Próba poderwania korpo laski to skok na głęboką wodę. Takie dziewczyny mają mocno wyśrubowane standardy, sztywne nawyki, mało wolnego czasu i dużo pieniędzy. Jak to jednak mawiają trenerzy na spotkaniach motywacyjnych, w życiu nie ma problemów, są tylko wyzwania.

Aby twoje manewry były skuteczne musisz zdać sobie sprawę z tego, że kobieta, do której uderzasz, chce przede wszystkim być niezależna, zrobić karierę i przed czterdziestką ustawić się do końca życia. Na rozanielonego romantyka jej więc nie weźmiesz. Dziewczynie z korporacji zaimponujesz za to męską, zdecydowaną postawą i… znajomością Excela. Kluczem do zdobycia jej uwagi jest poprawne zastosowanie takich funkcji jak „WYSZUKAJ.PIONOWO”, „PODAJ.POZYCJĘ” oraz „DNI.ROBOCZE”.

Ważne jest również to, żebyś mówił zrozumiałym dla niej językiem. Dlatego pamiętaj, nie wybierasz grupy docelowej tylko targetujesz, nie niszczysz tylko traszujesz, nie opisujesz tylko brifujesz, nie popełniasz błędów tylko zaliczasz fakapy, nie przestrzegasz terminów tylko dedlajnów, nie otrzymujesz informacji zwrotnej tylko fidbek, nie robisz czegoś szybko tylko ASAP i nie wysyłasz próśb tylko rikłesty. Zamiast prawić komplementy, naucz się korporacyjnego slangu i pieść jej uszy swoim lengłydżem.

Weź pod uwagę również to, że dziewczyna, która dorastała na open space’ie, potrzebuje dużo przestrzeni, więc nie możesz jej osaczyć. Nie dzwoń z rana, bo będzie na bifingu, nie dzwoń w porze lunchu, bo będzie jadła jedyny posiłek w ciągu dnia, nie dzwoń po piętnastej, bo będzie miała czelendż, nie dzwoń po osiemnastej, bo będzie miała krancztajm żeby wyrobić się ze wszystkim przed północą.

To, że nie możesz być natarczywy, nie oznacza jednak, że nie powinieneś być konsekwentny. Laska, na którą zagiąłeś parol, prawdopodobnie jest empatyczna i doceni twoje starania, szczególnie, że sama dobrze zna smak wykonywania syzyfowej pracy bez żadnego „dziękuję” i „pocałuj się w dupę”. Dlatego nie czuj żadnych oporów przed zaproszeniem jej na randkę. Musisz jedynie wybrać odpowiednie miejsce. Na początek bardzo swojskie, które dobrze jej się skojarzy. Może to na przykład być kafejka internetowa. Są tam stanowiska i boksy, więc powinna poczuć się jak w pracy, czyli w sumie jak w domu. Dla pewności po dwóch godzinach spędzonych na wspólnym surfowaniu po sieci możesz ją zabrać na jakiś niezły coaching albo wykład motywacyjny Łukasza Jakóbiaka, będzie w siódmym niebie. Po takim wieczorze na pewno dotrzesz do pierwszej bazy, być może do drugiej, a kto wie, czy nie załapiesz się też na trójkąt z Jakóbiakiem.

Na pewno wielką przyjemność sprawisz jej również wyjściem do restauracji i zaproponowaniem czegoś normalnego do jedzenia. Nawet nie musisz się silić i wykosztowywać na wykwintne dania. Po całym tygodniu żywienia się kanapkami, jogurtami i sokami z firmowego cateringu, schabowego, ziemniaki i surówkę przyjmie z pocałowaniem ręki. Tak samo jak tzw. wyjście do ludzi. Od trybu życia ograniczonego do bezdusznego open space’a zdążyła już trochę zdziczeć. Marzy o tym by ubrać się ładnie, wypachnić, założyć seksowną bieliznę, pomalować usta, odsłonić ramiona i rozpuścić włosy. Dlatego proponując kolejne randki możesz zaszaleć. Zabierz ją do opery, teatru albo do klubu. Wszystko jednak powinno odbyć się w określonych normach i być z góry zaplanowane od A do Z. Korpo laska spontaniczna bywa jedynie… Nie, jednak w ogóle nie bywa spontaniczna.

Jej grubym portfelem w ogóle się nie przejmuj. Najważniejsze żebyś znał swoje miejsce w szeregu, szanował jej parcie na karierę, nie zmieniał planów, nie spóźniał się i nosił garnitur. Jeśli będziesz przestrzegał tych zasad, skacząc na głęboką wodę nie połamiesz sobie nóg.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑