Praktyczne porady Wyszło: jak poderwać feministkę?

Opublikowano Kwiecień 17, 2016 | przez MB

feministka 2

Wyrwanie feministki to prawdziwy Mount Everest sztuki podrywania. Nie jest to jednak góra nie do zdobycia.

Kobietę wyemancypowaną zdobyć można przede wszystkim poglądami. Zapomnij, że zrobisz na niej wrażenie mięśniami, zarostem albom stylowym ubiorem. Ona jest ponad to. Pokaż jej, że równie wysoko co mecze Legii cenisz sobie prawo do aborcji. Daj jej również do zrozumienia, że nie uroda jest dla ciebie najważniejsza, że, w przeciwieństwie do innych nieokrzesanych samców, nie szukasz dużych cycków i krągłych pośladków. W jaki sposób? Najprościej będzie jeśli po prostu zaprosisz ją na randkę. Podczas spotkania postaraj się nie komentować jej wąsów i owłosionych pach. Zrobi jej się miło i będzie miała pewność, że w życiu wyżej niż ruchanie cenisz sobie inteligentną wymianę myśli.

Najlepszym miejscem na randkę z feministką jest oczywiście manifestacja, najlepiej popularna w jej kręgach Manifa. Ale niekoniecznie. Może być też zgromadzenie wyznawców KOD-u albo Marsz Wyzwolenia Konopi, wszystko jedno. Byle pikietować, wyrażać na głos swoje przekonania i drzeć japę. Feministki lubią być widziane i słyszane. Już podczas samej randki między słowami możesz z jednej strony luźno, że niby od niechcenia, rzucać słowa wsparcia dla Tomasz Lisa, a z drugiej hejtu na Annę Zawadzką, która z prawdziwego feminizmu robi karykaturę.

Jak widzisz, nie jest łatwo. Nie wiemy do końca, czemu właściwie miałbyś chcieć poderwać feministkę. Może będziesz w trzydniowym cugu alkoholowym, może przegrasz zakład. Takie możliwości zawsze istnieją. Na takie okoliczności pamiętaj też, że nawet feministka bez wąsów poleci tylko i wyłącznie na twój intelekt. Na twoje oczytanie i szeroką wiedzę z zakresu walki o równouprawnienie kobiet. Dobrym ruchem będzie więc zapoznanie się z kilkoma ikonami feminizmu i powieszenie na ścianie plakatu prawdziwego guru, czyli Kazimiery Szczuki. Mocno zapunktujesz, kiedy zaprosisz swoją wybrankę na chatę. O seksie na pierwszej, drugiej, trzeciej, a nawet piątej randce oczywiście zapomnij. O lizanku, macanku i pierwszej bazie także. Jeśli kobieta wyzwolona zechce się z tobą spotykać, to nie po to, aby od razu realizować się z tobą erotycznie. To by było poniżej jej godności.

Co innego niezobowiązujące znajomości. Tutaj nie ma już żadnych przeszkód, bo są też takie feministki, które walczą o to, aby, podobnie jak mężczyźni, zaliczać i być postrzegane jako puszczalskie. Być może będziesz miał szczęście i trafisz właśnie na jedną z nich, ale wtedy o dłuższej relacji nie masz co marzyć. Prawdopodobnie będzie właśnie po rozstaniu z męską szowinistyczną świnią i wejdzie w etap odreagowywania. Ale przynajmniej poruchasz, wyjdziesz przed śniadaniem i wszystko będzie jak zawsze.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑