Praktyczne porady Wyszło: jak poprawiać czyjeś błędy językowe?

Opublikowano Listopad 18, 2015 | przez MB

błędy

Czasem aż się nóż w kieszeni otwiera, gdy ktoś bezkarnie kaleczy język polski. Mówi np. „wziąść” zamiast „wziąć”. Powstaje wtedy pytanie: poprawić go czy nie? Odpowiedź nie jest taka prosta.

Osoby słynące z nagminnego poprawiania innych w towarzystwie nie są zbyt popularne. Uchodzą raczej za gburów i maniaków. Dlaczego? Ponieważ robią to w niewłaściwy sposób. W samym korygowaniu czyichś błędów językowych nie ma nic złego, jak zwykle, trzeba tylko zachować takt i postarać się być wyrozumiałym.

Oczywiście bardzo dużą rolę odgrywają stopień zżycia z osobą, którą chcesz poprawić, oraz zachodzące między wami relacje. Trudno sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której bezpardonowo poprawiasz własnego szefa lub policjanta, który zatrzymał cię za przekroczenie prędkości. Zdecydowanie łatwiej jest zwrócić uwagę partnerowi lub najlepszemu przyjacielowi. Ba, jest to nawet wskazane i nie trzeba się wówczas cackać z kurtuazją, partner lub przyjaciel zrozumieją, że robisz to dla jego dobra. W innych przypadkach z tym zrozumieniem może być jednak różnie.

Zanim poprawisz kogoś, kogo reakcji nie jesteś w stu procentach pewien, najlepiej po prostu zapytaj, czy ta osoba życzy sobie, abyś wytknął jej błąd. Jeśli się nie zgodzi, wiadomo, odpuść. Jeśli jednak powie, że chętnie usłyszy, co masz do powiedzenia, postaraj się być delikatnym. Nie jedź po niej lub po nim jak po łysej kobyle za dodanie słowa „bądź” w konstrukcji „w każdym razie” lub za „dwutysięczny  piętnasty rok”. Jedynym błędem, który naprawdę ma prawo cię rozsierdzić, jest mówienie „poszłem” zamiast „poszedłem”. Za tę pomyłkę jej autorowi należy się tzw. strzał z liścia. Pozostałe lapsusy powinieneś rozpatrywać z większym dystansem, inaczej zamienisz się w swoją brzydką i starą nauczycielkę języka polskiego z liceum albo w Jana Miodka.

Wstrzemięźliwość w rzucaniu mięsem, o której piszemy powyżej, zalecana jest oczywiście tylko wówczas, jeśli chcesz mieć znajomych i zależy ci na byciu lubianym. Jeśli jednak masz z góry na ludzi wyjebane, możesz robić co chcesz, no bo jak tu się nie wkurwić, kiedy ktoś notorycznie powtarza, że coś włancza, że na ścianie coś pisze i że cofa się do tyłu? Najlepiej niech jeszcze doda, że mamy osiemnasty grudzień i pozamiatane, czara goryczy przelana. Uczciwie jednak uprzedzamy, wychodzenie z założenia, że tylko położenie ciężkiej łapy na czyichś błędach językowych może coś zmienić, nie przysporzy ci fanów, będziesz musiał pogodzić się z opinią buraka i szajbusa. Pamiętaj, ludzie bardziej niż o czystość języka troszczą się o swoje dobre samopoczucie. Za co ciężko ich winić.

Prawdopodobnie i tak nie jesteś ani Joffreyem Baratheonem, ani Ericiem Cartmanem, ani innym urodzonym chujem, więc wcześniejszy akapit ominiesz szerokim łukiem. W sytuacji, w której drażni cię, kiedy ktoś niepoprawnie się wysławia, pozostaje ci więc tylko jedno, pamiętać, że nikt nie jest nieomylny, nawet ty. I to nawet jeśli nie zdarza ci się mówić „poszłem”.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑