Praktyczne porady Wyszło: jak prowadzić profil na Facebooku, żeby nie stracić pracy?

Opublikowano Luty 24, 2015 | przez MB

szef

Czy twój profil na Facebooku może wpłynąć na to, jak postrzega cię pracodawca? To pytanie właściwie retoryczne. Poniżej podpowiadamy, co robić na Fejsie, a czego nie, żeby nie stracić pracy lub szansy na dobrą posadę.

Zdecydowanie nie

Aby uniknąć największych gaf musisz sobie uświadomić, że twój obecny lub przyszły pracodawca również ma dostęp do Facebooka. Prawdopodobnie ma tam nawet profil i tak samo jak ty potrafi obczajać znajomych. Dlatego pod żadnym pozorem nie wysyłaj mu zaproszenia. Jeśli sam cię zaprosi, nie masz wyjścia, musisz przyjąć. Obie opcje jednak prowadzą do tego samego: kontroli online.

Strzelasz sobie w kolano, jeśli w miejscach przeznaczonych na zaprezentowanie wykształcenia i doświadczenia zawodowego masz dodane takie grupy jak: „Wyższa szkoła robienia hałasu”, „Wyższa Szkoła Lansu i Baunsu”, „jebać biedę”, „Szlachta nie pracuje” (coś takiego od razu przekreśla twoje wszystkie zasługi). Na twoją niekorzyść działają zdjęcia z pijackich imprez, foty z klubu, na których liżesz się z jakąś laską, selfie z mordą obklejoną taśmą klejącą, wszelkie alkoholowe czelendże itp. Jeśli sam nie wrzuciłeś takich śmieci, a zostałeś na nich oznaczony, musisz zareagować natychmiastowo i usunąć coś takiego z walla. Spuszczone gacie i namalowany flamastrem na czole kutas nie świadczą o twoim dużym poczuciu humoru.

Średnio śmieszne są też złośliwe komentarze pod adresem obecnego lub poprzedniego miejsca pracy. Oczywiście na szefa jak płachta na byka zadziałają wpisy, w których  ujawniasz sekrety firmy, objeżdżasz dupę jemu lub kolegom z biura i wstawiasz dwuznaczne memy. Takich rzeczy należy wystrzegać się jak ognia.

Teoretycznie wybrane posty można blokować dla konkretnych osób, ale wówczas łatwo o pomyłkę lub przeoczenie. Dla nieznajomych osób można całkowicie zablokować swój profil, ale w sytuacji, w której starasz się o posadę, automatycznie uniemożliwiasz dotarcie do tych najważniejszych informacji, którymi mógłbyś się przecież pochwalić.

Jak najbardziej tak

Dobry gust zawsze działa na twoją korzyść. Muzyka, jakiej słuchasz, filmy, jakie oglądasz, strony, które lajkujesz – to oprócz danych osobowych pierwsze rzeczy, które rzucają się w oczy podczas standardowej obczajki. By zagrać trochę pod publiczkę, warto między to wrzucić kilka wartościowych i interesujących branżowych linków, dodać parę komentarzy, które wywołają dyskusję, i pochwalić się kilkoma osiągnięciami zawodowymi (artykułami, zaproszeniem do uczestnictwa w panelu, zorganizowanym eventem itp.). Postaraj się, aby twój profil był ciekawy dla innych użytkowników. Wtedy będzie też ciekawy dla pracodawcy (w tym przypadku głównie chodzi o tego potencjalnego).

Aby nie podpaść szefowi zamiast dzielić się swoimi kąśliwymi uwagami dobrze jest dzielić się na Fejsie swoją pasją, np. zdjęciami z codziennego joggingu. A kiedy ta pasja związana jest chociaż pośrednio z wykonywanym zawodem, to już cud, miód i orzeszki.

Pamiętaj, aby zakładka z podstawowymi informacjami o tobie, była w miarę rzetelnie uzupełniona, a nie w stylu jajcarskim. Zdjęcia nie muszą być robione w profesjonalnym studiu, ale niech będą za to przyzwoite. Wstępując na ścieżkę kariery przestajesz być postrzegany przez pryzmat ilości wypitego piwa i zaliczonych bib, dlatego w pewnym momencie Facebook powinien przestać pełnić funkcję obszernego archiwum twojego durnego zachowania a stać prawdziwą wizytówką.

W czasach mediów społecznościowych wszystko, co udostępnisz może być użyte przeciwko tobie. Szczególnie przez szefa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑