Praktyczne porady Wyszło: jak zwracać komuś uwagę?

Opublikowano Kwiecień 21, 2015 | przez MB

rozenek 2

Spośród wszystkich niekomfortowych i krępujących sytuacji, zwracanie komuś uwagi jest chyba najbardziej kłopotliwe. Rzadko kiedy udaje się zrobić to tak, aby krytykowana osoba nie sięgnęła od razu po tępą żyletkę. Takich tragedii można jednak uniknąć.

Wystarczy, że nie będziesz podążał za wzorcem kreowanym przez niektóre rozrywkowe programy telewizyjne. Pamiętaj, mistrzami subtelności nie są Modest Amaro (Hell’s Kitchen) i Magda Gessler (Kuchenne Rewolucje). Sytuacja, w której przypalając bagietkę czujesz się jak ostatnie gówno, nie jest fajna. Zastanów się, czy chcesz, aby tak samo czuła się osoba, której za chwilę zwrócisz uwagę. Super Niania również nie jest najlepszym przykładem, bo dorosła osoba raczej głupio będzie wyglądała na karnym jeżyku i prędzej cię wyśmieje, niż weźmie do serca twoje rady. Dlatego jeśli już krytykować zgodnie z medialnym trendem, to tylko w stylu Perfekcyjnej Pani Domu. Na chłodno i zdecydowanie, ale z matczyną troską w głosie. Można powiedzieć, że jest to model wzorcowy.

Istnieją też mniej uniwersalne, ale równie skuteczne sposoby, np. tzw. sposób „prosto z mostu”. Decydując się na niego, musisz wyłączyć emocje. Waląc komuś między oczy wchodzisz w tryb „Charles Bronson”. Stajesz wyprostowany naprzeciw swojej ofiary, jedną rękę wkładasz do kieszeni, drugą kładziesz na ramię rozmówcy, obniżasz głos i patrząc w oczy serwujesz niewygodną prawdę. Ten moment można porównać do picia czterdziestki wódki przy barze – zaboli, ale tylko przez chwilę. Czas, w którym krytyka dociera od odbiorcy, musisz twardo przeczekać, nie wolno ci zwalniać uścisku. Wcześniej była to dłoń, która karci, teraz jest to dłoń, która wspiera.

Gdy nie stać cię ani na „Małgorzatę Rozenek”, ani na „Bronsona”, wtedy może uratować się „dobry kumpel”. To taka metoda, w której zwracaniu uwagi towarzyszy szereg kuksańców, uśmieszków i żarcików z twojej starej. Rozmowa przebiega na luzie, a przykra treść przemycana jest w przerwach od wspólnego śmiechu i podawana w formie lakonicznych zdań kwitowanych rezolutnym „ok”.

W ostateczności gdy wrodzony brak jaj nie pozwoli ci na wyduszenie z siebie tego, co cię dręczy, możesz wysłać pocztówkę albo zostawić karteczkę pod poduszką. Wtedy koniecznie dodaj uśmiechniętą buźkę na końcu.

Niezależnie od wariantu, jaki wybierzesz, zanim zwrócisz komuś uwagę, pozbądź się wyrzutów sumienia. Ponoć najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo. Prędzej czy później osoba, której uświadomisz jej błędy, będzie ci wdzięczna. Choć w pierwszej kolejności oczywiście cię znienawidzi. Po namyśle dojdzie wniosku, że miałeś rację i, jeśli zwrócisz uwagę umiejętnie, nie skończy tak jak większość uczestników Hell’s Kitchen – na kozetce u psychoanalityka.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑