Praktyczne porady Wyszło: wymówki, których powinieneś unikać

Opublikowano Sierpień 11, 2015 | przez MB

Wymówkka

Gdy zapomnieliśmy o ważnym spotkaniu, gdy w jakimś spotkaniu nie chcemy uczestniczyć, gdy nie chcemy zrobić czegoś dla drugiej osoby, lub gdy po prostu mamy kogoś w dupie, zazwyczaj używamy wymówek. Najczęściej lecimy z automatu i wybieramy te, które już kiedyś zażarły. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak mało wiarygodnie wtedy brzmimy.

Dobry wykręt jest wtedy, gdy nawiążesz w nim do jakiejś rzeczywistej sytuacji. Jeśli faktycznie nie zamierzasz kogoś urazić, a chcesz być przekonujący, to dasz sobie chwilę do namysłu i nie uderzysz od razu w zwykłe „coś mi wypadło”. Ta wymówka brzmi jak pierwszorzędny kit. Równie dobrze mógłbyś napisać, że Ziemia się rozstąpiła i wybuchła wojna światów.

Fatalnie wypadają też wszystkie nagłe wizyty u lekarzy. W kraju, w którym do dermatologa trzeba czekać pół roku a do alergologa dwa lata, takie rzeczy się nie zdarzają. Nikt, kto już wcześniej miał do czynienia z naszą służbą zdrowie, ci nie uwierzy. Spalisz swoją przykrywkę i wyjdziesz na głupa.

Równie naciągane są nieplanowane wcześniej odwiedziny u babci, cioci, kuzyna, kogokolwiek. Jak możesz ludziom walić taką ściemę? Nie żebyś nie kochał swojej rodziny i się z nią wcale nie spotykał, ale w piątek? O dziesiątej wieczorem? Zamiast iść na melanż, ty siedzisz u krewnych na chacie, opychasz się ciastem i popijasz herbatkę z malinami? W ogóle nie brzmi podejrzanie, możesz mieć pewność, że osoba, której w ten sposób ściemniłeś, połknęła haczyk.

Mamy nadzieję, że załapałeś ironię.

W czasach, w których do planowania sobie czasu często wykorzystujemy  urządzenia elektroniczne, wykręcenie się rozładowanym telefonem lub brakiem zasięgu faktycznie mogłoby załatwić sprawę. Przecież te smartfony tak krótko teraz trzymają… To właściwie chyba najlepszy dla ciebie ratunek, o ile nie będziesz wykorzystywał go zbyt często. Raz, drugi przejdzie, potem powinieneś się już zaopatrzyć w ładowarkę.

Często w swoich wymówkach lubimy wykorzystywać też osoby trzecie i na nie zwalać winę. To oczywiście nieeleganckie wobec tych osób, ale faktycznie w zmyślnie zaaranżowanej sytuacji może podwyższyć stopień wiarygodności wykrętu. Oczywiście rzadko kiedy jest zmyślnie. Najczęściej pogarszamy czyjś stan zdrowia, bo przecież z takimi przypadkami nie można dyskutować. Od razu zaznaczamy, nie idź tą drogą. Już za dużo babć leżało w szpitalu, za dużo ciotek się źle poczuło i zbyt wiele sióstr i braci dopadła grypa żołądkowa. Poza tym to cholernie nieładne, lepiej nie wywoływać wilka z lasu.

Na swoje złe samopoczucie zwalamy jakoś rzadziej. A jak już zwalamy, to oczywiście standardowo – „głowa mnie boli”, „brzuch mnie boli”. Czy nie przyszedłeś kiedyś na umówione spotkanie, bo np. dostałeś ataku padaczki lub zaatakował cię szkorbut?

W szukaniu skutecznej wymówki fantazja ci jednak nie pomoże. Im bardziej podkręcisz, tym gorzej. Jeśli pójdziesz na łatwiznę, też niedobrze. Musisz, stary, trochę pogłówkować.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑