Praktyczne porady Wyszło: pięć porad, które pomogą przebrnąć przez sesję

Opublikowano Czerwiec 19, 2015 | przez lucky bastard

onlineeducation

Egzamin? Sesja? Przecież to bułka z masłem. Kiedy tylko dowiadujesz się o terminie, rozsądnie rozkładasz materiał na części i systematycznie go przyswajasz. Wyznaczasz obowiązkowe dni i spokojnie, bez stresu i pośpiechu – bo przecież zostało ci jeszcze mnóstwo czasu – zakuwasz. Kumple wyciągają cię na piwo? Śliczna koleżanka zaprasza cię na urodziny? Nic z tego. Jesteś asertywny i odmawiasz. Jest czas na naukę i czas na zabawę.

Przychodzi dzień egzaminu. Podnosisz się z łóżka z bananem na twarzy. Kompletnie się nie stresujesz, bo wiesz, że absolutnie wszystko zrobiłeś dobrze i być lepiej przygotowanym najzwyczajniej się nie da. Na korytarzach uczelni mijasz znajomych robiących na szybko ściągi, rwących włosy z głowy czy nerwowo palących papierosy przed drzwiami. Patrzysz na nich z góry, klepiąc po plecach. Masz tę przewagę, że jesteś dobrze przygotowany.

Dobra, koniec tego ekstremalnego science fiction. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że systematyczna nauka dla normalnych ludzi to nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością legenda, a odmawianie wyjścia na piwo wchodzi w grę dopiero, kiedy jest się obłożnie chorym. A sesję zaliczyć trzeba – tak czy inaczej. I zaczyna się wyścig z czasem, kreatywne wymyślanie różnorakich przekrętów i zarywanie nocek w towarzystwie sterty opasłych tomów i dzbanka z napojem energetycznym. Dla tych nieszczęśników, którzy mierzą się z uczelnianym przeznaczeniem, mamy kilka cennych porad.

Books sleeping

1. Wyloguj się do życia

Podstawowa zasada. Z doświadczenia wiemy, że Facebook to największy wróg efektywnej nauki. Mniejsza o czat i dziesiątki wiadomości, które przychodzą akurat wtedy, kiedy teoretycznie nie masz czasu na nie odpisywać. Najgorsza jest oś czasu i wyskakujące na niej pierdoły, w które mimowolnie klikasz. A to nierzadko uruchamia reakcję łańcuchową. Nawet się nie obejrzysz, a z twojego cennego, przeznaczonego na naukę czasu, gdzieś ulecą dwie godziny, a ty ockniesz się na hiszpańskiej Wikipedii, albo oglądając zawody chińczyków w oklejaniu taśmą klejącą.

2. Dzień przed egzaminem jest dniem świętym

Wiadomo, że nie będziesz uczył się przez miesiąc. I tak wszystko zwali się na ostatnią chwilę, ale koniecznie zostaw jednodniowy margines, nie mówiąc już o poprzedzającej test nocy. Wkuwanie na ostatnią chwilę, wbrew tego co powtarzają nauczyciele, może być efektywne, ale nie ma co przeginać. Nie ogarniesz wszystkiego w kilkanaście godzin. Chyba, że jesteś Robocopem. To, że nie ogarniesz, nie jest równoznaczne z tym, że nie zdasz. Zawsze może dopisać szczęście, albo pomóc dobre ściągi, ale po co kręcić kołem fortuny. W ostatni dzień się rozerwij, idź na spacer, na piwko. Byle nie więcej niż jedno czy dwa, bo kac wyjątkowo spowalnia procesy myślowe. A-propos…

3. Nie schlaj się

Imprezy, alkohol… Wszystko fajnie, ale – jak powtarzała babcia – jest czas na naukę i jest czas na obowiązki. Wytrzymanie tygodnia bez wpędzania się w stan upojenia wbrew pozorom nie jest zadaniem trudnym. Dlaczego lepiej odpuścić? Po pierwsze, przeimprezowany czas mógłbyś spożytkować na przykład na zrobienie notatek. Po drugie: nie dość, że zawalisz kilka ładnych godzin na balowanie, to jeszcze pół następnego dnia. I to w najlepszym wypadku. „Ale ja muszę się odstresować!” No nie, nie teraz, nie w ten sposób. Jest naprawdę mnóstwo innych rzeczy. Idź na siłownię, na spacer, zagraj w jakąś strzelankę.

4. Nigdy nie ucz się z kumplami

Niby gdzieś ktoś mówił, że nauka w grupach jest bardziej efektywna, ale znamy to wyłącznie ze słyszenia. Doświadczenie podpowiada coś zupełnie innego. Spotyka się trzech facetów. Wszyscy wyposażeni w podręczniki, każdy sączy piwko. Zaczyna się obiecująco, ale zaraz wjeżdża drugie, trzecie, czwarte, piąte… I efektywna nauka pozostaje w sferze marzeń. Najlepiej zakuwać samemu, z dala od towarzystwa. Osoby trzecie przydadzą się wyłącznie po to, żeby ewentualnie odpytać, ale w procesie przyswajania wiedzy mogą przeszkadzać.

5. Stwórz sobie idealny mikroklimat

Czyli zrób tak, żeby było ci przyjemnie. Lubisz nieład? Zostaw bałagan. Twój świat jest poukładany? Zrób porządek. Puść ulubioną muzykę, byle nie taką wyrywającą z butów, a jeśli nie masz pomysłu na piosenkę, to odpal Youtube i poszukaj inspirujących ścieżek, skomponowanych specjalnie po to, by obniżyć stres. Może wydawać się śmieszne, ale próbowaliśmy i naprawdę działa. Włóż ulubiony dres, zapal ulubionego papierosa, zaparz ulubioną kawę. Wyłącz Facebooka, wycisz telefon. Postaraj się odciąć od rzeczywistości i tymczasowo zakamufluj się w swoim przytulnym kokoniku.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑