Penelope Cruz nosi strój mnicha? Może i tak, ale pod nim jest ZAJEBISTE ciało!

Opublikowano Październik 26, 2013 | przez Dżordż

raucher

Za tę okładkę ktoś powinien beknąć. Jest szkaradna, absolutnie najgorsza w historii literatury. W środku genialna książka, a na zewnątrz – bazar. Koszmar, zupełnie jakby zaangażować do filmu Penelope Cruz, a następnie ubrać ją w strój mnicha i jeszcze nałożyć dla niepoznaki kaptur na głowę.

Jesteście romantykami? Lubicie historię w stylu „Pamiętnika” i „Notting Hill”? Jeśli na oba pytania odpowiedzieliście tak, mam dla Was dobrą informację – oto książka, która bije na głowę wspomniane filmy. Tak naprawdę bije na głowę niemal wszystko, co dotychczas przeczytałem. Myślę i myślę, i z pamięci mogę wymienić może z dziesięć pozycji, przy których bawiłem się równie dobrze (i nie chodzi mi tu o pieska czy jeźdźca!).

Pięć złotych. Pół kebaba. Jedna trzecia piwa w drogim klubie. Równowartość niezłej jednorazowej golarki. Za tyle kupiłem „Prawie jak w bajce” na Allegro. To najlepiej wydane drobniaki w moim życiu, bez dwóch zdań.

Kojarzycie Hermana Rauchera?

…?

No właśnie. W Polsce praktycznie nikt nie wie, kto to. No więc wyjaśniam: to nie jest aktor, piłkarz ani nawet malarz. To scenarzysta i pisarz. Ale jaki! Przy maszynie (stare pokolenie!) okazuje tyle samo talentu, co Jack Nicholson przed kamerą. Dlatego spłodził dzieło wybitne. Książkę przy której można płakać (nie tylko nad okładką, ale i treścią), śmiać się, a czasem po prostu zadumać na tyle mocno, że człowiek mógłby wejść na ulicę na czerwonym, zostać zmiażdżonym przez autobus i nawet tego nie zauważyć.

On –złośliwy skurczybyk, który zostawia za sobą dotychczasowe życie i spieprza do Nowego Jorku. Chciałby zaistnieć w świecie sztuki, ale zamiast tego ironiczny los daje mu szanse stania się kimś… w armii. Ben.

Ona – młódka, cnotka, dziewica z ewidentnymi skłonnościami do zostania… nimfomanką. Ma niewyparzony język i wielki talent taneczny. Ginny.

Raucher cudownie opisuje świat widziany oczami tych dwojga. Jeden rozdział to zwierzenia chłopaka, drugi – dziewczyny. Czytelnik wyje ze śmiechu głównie z powodu błyskotliwych, ironicznych przemyśleń bohaterów, a także mistrzowskich dialogów. Widać, że stary, poczciwy Herman jest kapitalnym scenarzystą. Jest też trochę grafomanem, dlatego nadmiar porównań, czasem wymyślanych na siłę, może lekko irytować. Ale to jedyny, malutki, taki tyci-tyci minus tej książki. Poza nim – same plusy. Także ten, że to nie tylko romans, ale również trochę historia wojenna, a trochę o tym, jak młodym ludziom ciężko odnaleźć się w dorosłym życiu, niezależnie od tego w jakich czasach żyją.

Komentarze

Dialogi
Poczucie humoru
Popieprzone postaci
Porównania

Podsumowanie: Jedna z najlepszych XX-wiecznych książek jakie czytałem.

4.8


Ocena użytkowników: 0 (0 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑