Premiera tygodnia: nałogowy onanista podrywa piękną Johansson

Opublikowano Listopad 20, 2013 | przez Dżordż

don-jon-film

Jesteś przystojniakiem. Masz powodzenie u kobiet. Wyrywasz niemal każdą, którą chcesz. A mimo to od seksu z nimi wolisz… tete-a-tete z internetowym porno. Oto główny problem bohatera filmu „Don Jon”. Trochę głupawej, trochę poważnej komedii, z każdej minuty coraz mniej śmieszącej, a coraz bardziej irytującej.

Umówmy się: każdy z nas, facetów, lubi sobie zwalić konia podczas oglądania świńskiego filmiku. To nic zdrożnego. Nie lada zagwozdka pojawia się wtedy, gdy taka masturbacja odbywa się nawet i… 10 razy dziennie. I gdy najładniejsza, nawet najbardziej gorąca laska nie jest w stanie człowiekowi jej zastąpić.

Don Jon ma właśnie taki kłopot. Tym większy, że poznał się z cudną Barbarą (Scarlett Johansson), która najbardziej na świecie nie lubi świńskich filmów, a poza tym jest romantyczna do wyrzygania – ściany jej mieszkania przyozdabia m.in. plakat z… „Titanica”. Dziewczyna ma też jeszcze jeden feler: chce zrobić z faceta niewolnika, podległego jej w każdym, najmniejszym nawet szczególe.

Relacja tych dwojga to podstawa filmu, którego główny bohater, Joseph Gordon-Levitt, jest także scenarzystą i reżyserem. Od nadmiaru zajęć zabrakło mu chyba czasu na znalezienie pomysłu na oryginalny rozwój akcji. „Don Jon” śmieszy przez pierwsze pół godziny, ale potem jest już tylko gorzej. Dialogi przestają być błyskotliwe, a zachowania głównych bohaterów robią się do bólu przewidywalne.

Tempa akcji nie zmienia nawet „ta druga”, która w pewnym momencie pojawia się w życiu naszego przystojniaczka. Owszem, czasem jest jeszcze zabawnie – kiedy nasz bohater kłóci się regularnie na co tygodniowych obiadkach z ojcem albo gdy spowiada się w każdą niedzielę księdzu ze swoich onanistycznych popisów – ale generalnie dupy to wszystko nie urywa. A już szczytem kiczu jest zakończenie, hollywoodzkie do wyrzygania.

Nie jest to film za który warto zapłacić 20 czy 25 zł. Lepiej wydać tę kasę na dwa kebaby, pół litra Żubrówki, Playboy’a i Logo albo po prostu na bilet na coś innego.

Komentarze

Uzależnienie od masturbacji
Łatwość wyrywania dup
Seksapil Scarlett Johansson
Trudność przewidywania kolejnych scen

Podsumowanie: Trochę funu, wiele samogwałtu, szczypta uczucia, ale generalnie szału nie ma.

3.8


Ocena użytkowników: 3.2 (6 głosów)

Tagi: , , , ,



Back to Top ↑