Profil artystki zdesperowanej: Natasza Urbańska

Opublikowano Marzec 8, 2014 | przez MB

natasza

„Rolowanie” to dotychczas najbardziej wyrazisty i zdecydowanie najbardziej żenujący akt twórczości artystycznej Nataszy Urbańskiej. Warto jednak pamiętać, że nie jedyny. Gdy pył drwin i szyderstwa już opadł, przybliżamy profil najbardziej zdesperowanej polskiej artystki scenicznej, której dotychczasowa kariera przypomina walenie głową o mur, ujadanie małego spaniela bądź też krzyk rozpaczy.

Natasza ma na koncie m.in. takie „sukcesy”, jak Nagroda Węża w kategoriach „Najgorsza aktorka”, „Najgorsza para” (do spółki z Borysem Szycem) i „Najgorsza scena” za spektakularną rolę w filmie „1920 Bitwa Warszawska”, drugie miejsce w dziesiątej edycji „Tańca z gwiazdami”, drugie i trzecie miejsce w 52. i 53. Krajowych Eliminacjach do Eurowizji, co sugeruje, że poza „Rolowaniem” nagrała jeszcze co najmniej dwa utwory, Koncert dla Powodzian oraz występ na Skwerze Kościuszki w Gdyni podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów Polsatu.

Jest stałą bywalczynią komercyjnych programów rozrywkowych wszystkich możliwych stacji telewizyjnych: Show!Time, Jak Oni Śpiewają (Polsat), Przebojowa Noc, Złota Sobota, Jaka to melodia? (TVP 1), Fort Boyard, Bitwa na Głosy (TVP 2), Szymon Majewski Show, Taniec z Gwiazdami (TVN). Pojawiła się w spocie jesiennej ramówki TVP, w spocie jesiennej ramówki TVN oraz w reklamach Pantene, Cyfry + i Korala. Wystąpiła w „Sztosie” jako „dziewczyna w restauracji „Baron” oraz jako Silene Arbekajte-Nawrocka – żona Witka – w „Fali Zbrodni”. Użyczyła głosu głównej kobiecej postaci w filmie „Gnomeo i Julia” a nawet wydała dwie płyty: „Hity Buffo vol. 1 – Natasza Urbańska” oraz „One” zawierającą jej największy przebój. Ponoć nie sprzedały się w ani jednym egzemplarzu i teraz Natasza za karę jada tylko obierki z ziemniaków.

Tyle dziewczynina w życiu zrobiła, a nadal nic nie osiągnęła. Tyle pieniędzy wydała, tyle kiecek przymierzyła, tak bardzo się starała, a w masowej świadomości nadal funkcjonuje jako marionetka męża i największy chałturnik. Parcie na szkło większe niż Patrycja Kazadi, nogi lepsze niż Dorota Wellman a jednak ciągle czegoś brak. Talentu? Skromności? Gustu? Zdecydowanie wszystkiego po trochu. Mimo to celebrytka, jak odurzona lekami psychotropowymi, podąża ścieżką show biznesu i prze. Bo to ten typ, co to gdy na niego plują, to udaje, że deszcz pada. Za to sama Natasza raczej kiepsko udaje zdolną artystkę.

W 2008 roku była nawet Viva! Najpiękniejszą. W jednym konkursie w Lipnie nawet jurorką była. I nic. Ciągle jak kulą w płot. Bramy wielkiej kariery i spektakularnego sukcesu nie chcą się przed Nataszą otworzyć. Z desperacją godną czterdziestoletniego prawiczka dopomina się o uwagę szerokiej publiczności, która może jej zaoferować jedynie pobłażliwy uśmiech. Ale jak można szanować kogoś, kto szlaja się gdzie popadnie, bierze wszystkie, nawet najgorsze fuchy, uczestniczy w najbardziej szmatławych produkcjach i wdzięczy się jak miss nastolatek?

Urbańska najwyraźniej jednak jest zadowolona ze swoich dotychczasowych osiągnięć. W 2013 stuknęło jej osiemnaście lat na scenie. Pasmo wątpliwych sukcesów, kiepskich ról, słabych kawałków, upokorzeń, niewybrednych żartów i wylanych pomyj uświetniła, uwaga, koncertem jubileuszowym. Sto lat!

Tylko czego jej życzyć?

Wyżej niż Studio Buffo już nie podskoczy (a wysoko wcale nie jest). Na karku, nie wypominając, już przecież prawie cztery dyszki. Choć ponoć po czterdziestce zaczyna się drugie życie. Życzymy więc, by spożytkowała je zdecydowanie lepiej niż poprzednie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑