Profil artysty zdesperowanego: Rafał Brzozowski

Opublikowano Listopad 25, 2014 | przez MB

brzozo

Rafał Brzozowski to gwiazda, której gwiazdorstwo wzbudza najwięcej wątpliwości. Niby coś śpiewa, ale do końca nie wiadomo co, niby lansuje się na ściankach, ale ciężko powiedzieć z jakiej racji, niby zapraszany jest do programów, ale nie ma nic do powiedzenia. Mimo to usilnie stara się utrzymać w galaktyce polskich celebrytów.

Karierę rozpoczął normalnie, od talent show. Wystąpił w pierwszej edycji The Voice of Poland, w której miał duży apetyt na zgarnięcie całej puli. Obszedł się smakiem i wyleciał przed finałem. Najgorzej. Nie zdołał wówczas wyżebrać wystarczającej liczby SMS-ów od publiczności, która jednak zrehabilitowała się podczas głosowania w kategorii „przebój lata” i w 2012 roku Brzozowski odebrał prestiżową – jak rekord w pluciu na odległość – Eska Music Award. Ciekawostką jest, że nagrodę otrzymał za piosenkę pod tytułem „Tak blisko”. Czyżby w tych słowach brzmiała gorycz porażki w The Voice?

Niepowodzenie w programie odbił sobie w Zielonej Górze, gdzie na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej zdobył Srebrny Samowar. Przed nim i po nim wyróżnienia na tej imprezie zdobywali najwięksi: Agnieszka Włodarczyk, Krzysztof Respondek, Stachursky, Sylwia Grzeszczak, Michał Szpak. Sukces nie otworzył mu jednak drogi na Wschód. Szkoda, bo jego pretensjonalne gesty typu „pistolet” i „jest ok, kciuk do góry, mrugam okiem” oraz pozy na przystojniaka z dyskoteki pasowałyby do tamtejszego klimatu.

Zanim stał się tym Rafałem Brzozowskim, próbował jak każdy młodzian. Założył sobie kapelkę, grywał po lokalnych pubach, wystartował w Szansie na sukces. W 2003 roku został dostrzeżony przez wyłaniający się z otchłani niebytu zespół Emigranci, w którym przed laty śpiewał znany radny Paweł Kukiz. Rafał z grupą chałturzy do dziś.

Solowo do tej pory udało mu się nagrać dwie płyty: „Tak blisko” i „Mój czas”. Z tym drugim tytułem ewidentnie przesadził, bo album został zauważony jedynie przez pracowników tłoczni i zupełnie przepadł na rynku. Po kilku Sylwestrach z Dwójką, promocyjnej objazdówce po nadmorskich miejscowościach i uświetnieniu swoją osobą paru imprez otwarcia wiejskich dyskotek, stwierdził, że może lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój i przypomnieć się telewidzom. Spodziewając się sprzedażowej klęski jeszcze przed pojawianiem się „Mojego czasu” na półkach, wziął udział w polsatowskim Dancing with the Stars: Taniec z Gwiazdami, gdzie tańczył z niezłą niunią Izabelą Janachowską, tą samą, którą niegdyś obracał Radek Majdan. Dla Rafała był to jedyny sukces w programie. Okazało się, że jego umiejętności taneczne są tak samo kiepskie, jak jego piosenki i szybko wyleciał. Teraz pajacuje w Superstarciu.

Dzięki tak poprowadzonej karierze dotychczas sława Rafała Brzozowskiego dotarła do uczniów gimnazjum, słuchaczy Radia Eska i zwolenników piosenki rosyjskiej. Kawałkiem „Na dobre masz zawsze mnie” udało mu się zjednać widzów serialu „Na dobre i na złe”. Piosenka leci na zakończenie każdego odcinka. Brzozowski jest jednak artystą nienasyconym i ciągle mu mało. Teraz zaczyna podbijać galerie handlowe.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑