Programy, które przywracają nam wiarę w sens posiadania telewizora

Opublikowano Październik 23, 2014 | przez Gofrey

Społeczeństwo w naszym kraju jest dość mocno podzielone nawet w kwestii wyboru masła do kanapek (właśnie, masła, czy jednak margaryny?), ale są pewne sprawy jednoczące cały naród. Oczywiście, nie jest ich wiele, zazwyczaj leżą bardzo daleko od polityki i prawdziwych problemów, ale jednak – istnieją. Banki oszukują, ZUS kradnie, telewizja kłamie – to niepodważalne prawdy, którym przytaknie i wujek Janusz, i Antek, co studiuje filologię, a nawet Kasia, z głową w smartfonie.

Ta ostatnia prawda objawiona coraz częściej przekłada się na czyny – coraz więcej znajomych deklaruje, że telewizor służy im do gry na konsoli. Kolejni wręcz chełpią się, że telewizora w domu nie mają w ogóle. No właśnie. Po co nam w ogóle telewizja, po co nam dziś te sterty bzdur, od przewidywalnych seriali, przez manipulacje w talk-show, ogłupiające wiadomości i programy publicystyczne, aż po idiotyczną rozrywkę?

Cóż, naszym zdaniem sens posiadania telewizora z podłączoną kablówką ratują głównie Cejrowski, Makłowicz, Wojciechowska i… Krystyna Czubówna.

4. Kobieta na krańcu świata

wojciechowska

O, i to jest program. Martyna Wojciechowska jeździ po świecie i sprawdza jak żyje się kobietom i ogólnie ludziom w miejscach, na które na pewno nie namówi was wasz przedstawiciel z biura podróży. Albinosi na Tanzanii, babeczka, która trenuje dzieciaków w szkole filmowo-sportowej (to chyba dobra nazwa dla miejsca, gdzie szkoli się przyszłe gwiazdy filmów o kung-fu), irańska piłkarka – to są rzeczy, które chcemy oglądać po włączeniu szkiełka. Martyna zamiata pod dywan słodziutkie pierdzenie z zaprzyjaźnionymi politykami w programach o polityce, chowa po szafach trupy rozjechanych jurorów w programach łowiących talenty, a następnie rozjeżdża walcem wszelkie tasiemce.

Gdzie: TVN

Kiedy: Niedziela, 11.00 (o raju, jak ten program wchodzi na kaca!)

3. Boso przez świat

cejrowski

Kobiecą wrażliwość podmieniamy na cięty dowcip, uroczą babkęę zastępujemy czarującym gawędziarzem i z „Kobiety na krańcu świata” dostajemy „Boso przez świat”. Wojciech Cejrowski. Człowiek-instytucja. Dla jednych idol i wyrocznia, dla drugich oszołom i czołowy przedstawiciel Ciemnogrodu, o czym sam zainteresowany mówi z niekłamaną dumą. Jakkolwiek oceniać jego poglądy, działalność poza swoimi programami, jego dość wysokie poczucie własnej wartości i bezkompromisowość w pewnych drażliwych kwestiach – jego program to coś, co zawsze wymusza przerwę w skakaniu po kanałach. Niezależnie czy w radiu, czy w telewizji, czy na kartach swoich podróżniczych książek – Cejrowski gwarantuje humor, plastyczny opis i niesamowite ładunki informacji. Nie ma tu może tyle ciepła, ile u Martyny Wojciechowskiej, ale jest bezkonkurencyjna płynność i gładkość wypowiedzi, którą WC kasuje nie tylko gospodarzy programów w tej samej kategorii, ale i resztę rodzimych ludzi mediów.

Gdzie: TVP HD

Kiedy: Wtorek, 16.55

2. Makłowicz w podróży

maklo

Na początek filmik:

 

Dalej jedno słowo: pasja.

Gość, który opowiadając o gotowaniu jest tak przekonujący, jak – a co – Steve Jobs mówiący o swoich nowych projektach. Przygotowanie najprostszej przystawki w jego wykonaniu to coś pomiędzy muzykiem w programie MTV Unplugged, a nawiedzonym wizjonerem. Wyjątkową miłość do gotowania i jedzenia Makłowicz wzbogaca potężną wiedzą (albo po prostu rzetelnym przygotowaniem do programu?) i tym samym gawędziarskim sznytem, który uwielbiamy w audycjach Cejrowskiego. Dokładając do tego fantastyczne zdjęcia z najpiękniejszych zakątków świata otrzymujemy jeden z najprzyjemniejszych programów w historii TVP.

No i największa frajda – Makłowicz gotujący w miejscach, które wcześniej sami odwiedziliście. Polecamy, bo to inny wymiar telewizji.

Gdzie: TVP HD

Kiedy: Wtorek, 17.30 (zaraz po Cejrowskim)

1. Wszelkie programy przyrodnicze

File photo of a koala sitting in her enclosure in Sydney

I wreszcie prawdziwa wisienka na tym telewizyjnym torcie. Przez całe dzieciństwo ich nie docenialiśmy, zastanawiając się dlaczego zamiast tego nie leci „Kapitan Jastrząb”, albo inny „Daimos”. Przez okres młodości stykaliśmy się z nimi głównie przy rodzinnym rosole, gdzie służyły jako podkład do dyskusji, „latadło” w tle, na które i tak nikt nie zwracał uwagi. Gdy zaczęły się osiemnastki, często trafialiśmy na nie na kacu, zastanawiając się wtedy, czy głos Krystyny Czubówny faktycznie ma właściwości lecznicze.

Dziś stwierdzamy z całą powagą – filmy przyrodnicze, programy przyrodnicze, wszystkie wycieczki do Australii, na rafy koralowe i w świat misiów koala to coś, czego omijanie za dzieciaka było niewybaczalnym błędem. Dziś często nie ma czasu, często nie ma siły, a przecież kilkadziesiąt minut w stepie szerokim, afrykańskim buszu, albo głęboko pod wodą to jeden z lepszych sposobów na trwonienie wolnego czasu. Pomijając już wiedzę przekazywaną przez te programy – one są naprawdę wciągające. Opowiadają historię, często mają bardzo żwawą akcję, wszystko w przepięknych sceneriach i z kapitalnym głosem Czubówny (inni lektorzy zresztą też dają radę). Malina.

Gdzie: Prawie wszędzie, czasem nawet bezpośrednio po meczach Ekstraklasy w Canal+

Kiedy: Zazwyczaj jakoś z rana w weekendy, ale są kanały, gdzie to wszystko leci non stop

Bez kitu, zróbcie sobie podobny maraton i przejdą wam myśli o sprzedaży telewizora. Cztery ostatnie bastiony dla wierzących, że telewizja jeszcze ma sens.

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑