Przecież to właśnie jest prawdziwa sztuka!

Opublikowano Październik 22, 2013 | przez Gofrey

sztuka

Ustalmy na samym wstępie – nie jarają nas, nie jarały i już nigdy nie będą jarać obrazy pokroju „Czarnego kwadratu”, czy „Abstrakcji nr 238”, na których artysta rysuje dwie pionowe kreski na zielonym tle wpieprzając audytorium kit o tym, że to symboliczne ujęcie tragizmu dwóch wojen światowych. Niestety, nie kręcą nas nowoczesne rzeźby, obrazy malowane penisem i instalacje, gdzie do puszki fasoli przywiązuje się różaniec. Krytycy sztuki pewnie określiliby nas mianem konserwatystów i tradycjonalistów, wyłącznie dlatego, że niebieska płachta z białą kropką to dla nas upierdolone prześcieradło, a nie gobelin wart milion dolców.


Tym bardziej zalewa nas krew, gdy słyszymy doniesienia o najgłośniejszym dziele sztuki ostatnich tygodni. Posąg radzieckiego żołnierza gwałcącego ciężarną kobietę. Tragizm wojny w pigułce. Naszym zdaniem – jedna z najważniejszych rzeźb nie tylko w tym roku, ale w ogóle odkąd pamiętamy. Rzeźba, instalacja – jakkolwiek to nazwiemy – to dzieło sztuki. Tak właśnie powinniśmy to rozumieć. „Dzieło sztuki”. Nie oplute akwarelami prześcieradło, tylko DZIEŁO.

Dzieło, które powinno być latarnią dla artystów. Wzorem, do którego powinno się dążyć. Czego tak naprawdę dokonał Jerzy Szumczyk, twórca rzekomo kontrowersyjnej pracy? Przecież to nie tylko dowód na jego kunszt, na umiejętności rzeźbienia, które pozwoliły realistycznie oddać akt bestialstwa czerwonoarmistów z okresu drugiej wojny światowej. To również dowód na wyjątkową bystrość umysłu, na zdolność przełamania tabu, do którego tak nawołują nowocześni artyści.

Wyjęcie z historii jej zapomnianego punktu, ginącego gdzieś między powtórkami „Czterech pancernych” i „Kapitana Klossa”. Ważne przypomnienie, że dzień 17 września musimy pamiętać, musimy mieć w świadomości. A przy tym symboliczne ustawienie go tuż obok czołgu radzieckich wojsk, którymi przecież mógł poruszać się bandyta z zamieszczonej obok rzeźby. Zintegrowanie własnego dzieła z rzeczywistością, pokazanie ważnego tematu w iście brawurowy sposób, który przebija się do świadomości zwykłego obywatela o wiele mocniej, niż eksponat z dowolnej wystawy zamknięty w czterech ścianach muzeum.

Nasza definicja prawdziwego dzieła sztuki – dzieło ważne. Przydatne. Istotne. Poruszające tematy w sposób świeży, kreatywny, wykorzystujący potencjał, jaki daje artyście tworzywo i jego własna wyobraźnia. Wywołuje dyskusję, szokuje, ale jednocześnie wywołuje uczucie zawstydzenia – czemu to właśnie artysta musi o tym przypominać, czemu my sami nie pamiętamy tych tragicznych rozdziałów historii?

Słysząc reakcję rosyjskich polityków, czy ludzi zarzucających artyście złamanie prawa (na szczęście prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa) zastanawiamy się – co poszło nie tak? W którym momencie skręciliśmy w uliczkę, w której artysta to wyłącznie bezjajeczny omlet pieprzący o elastyczności kreski i grze cieni na obrazach przypominających rozlaną na płótnie pomidorówkę? Gość przypomniał wszystkim, co to odważna sztuka. Pokazał jednocześnie, że – wbrew obiegowym w świecie artystów opiniom – brawurą nie jest pojechanie po chrześcijaństwie, albo wyśmianie homofobii czy ksenofobii (co uparcie określa się mianem „przełamywania tabu”), ale zwykła, szczera, brutalna prawda o historii naszego kraju.

Dla Jerzego Szumczyka środowisko artystów powinno szykować nagrody, a nie kary, bo to jeden z tych, który przywraca zwykłym Polakom wiarę w sztukę, od lat kojarzącą się tylko z bezkształtnymi pomazańcami przeintelektualizowanych gawędziarzy. Czapki z głów!

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑