Przeczytaliśmy książkę laureatki Nike 2013 – nietypowa recenzja

Opublikowano Listopad 7, 2013 | przez ZP

JoannaBator

Zanim zabrałem się za powieść Joanny Bator, byłem pewien jednego: chętnie zabrałbym się za samą autorkę. I to mimo że urodziła się naprawdę dawno temu, jeszcze zanim Neil Armstrong wylądował na księżycu.

Żyją w tym kraju kobiety po czterdziestce, która bywają dużo bardziej podniecające niż jędrna acz głupiutka Natalia Siwiec. Agnieszka Maciąg (na bramkę?), Aneta Kręglicka czy Anna Popek – panowie, czy ktoś normalny odmówiłby jednej z nich? Nie, ponieważ wiemy, że te dojrzałe, zmysłowe matrony zerżnęłyby człowieka tak, że przez tydzień znajdowałby w dupie resztki prześcieradła.

Bator, ze względu na urodę i intelekt, stawiam w jednym rzędzie ze wspomnianymi divami. A gdy jeszcze dodam, że umie pisać, to już w ogóle robi się obiektem mojego seksualnego pożądania. Chciałbym z nią rozmawiać, pić wino, bzykać się i patrzeć jak tworzy, niekoniecznie w takiej kolejności. Chciałbym, żeby po wszystkim powiedziała mi: jak na takiego gówniarza, dałeś radę.

Brr, koniec tych fantazji bo miało być o literaturze, a nie o seksie, choć w przypadku Joanny B. te dwie kwestie się łączą. Albowiem bohaterka jej książki, seksowna, dojrzała dziennikarka Alicja Tabor to pani, która lubi się zabawić. Bez zobowiązań. Z nowopoznanymi mężczyznami. Wyrywa ich jednak nie na dyskotece, a w… dyskontach spożywczych. Kolo idzie sobie po bułkę i piętnaście deko sopockiej, a kończy posuwając zmysłowego MILF-a… Dobra, starczy. Stop.

Wróćmy do książki. „Ciemno, prawie noc” to nie jest pozycja (Jezu), która podbije kraj Jankesów, zawładnie myślami Brytyjczyków, czy rozbije w puch naród holenderski. Nie, ta książka nie jest aż tak dobra, żeby stać się światowym bestsellerem. Nie oznacza to oczywiście, że jest zła, absolutnie.

JB spłodziła (Chryste) coś naprawdę ciekawego, a zarazem mrocznego, smutnego, coś ewidentnie jesiennie depresyjnego. Mamy tu straszną historię z przeszłości połączoną z teraźniejszością, w której ktoś porywa małe dzieci,  mamy doskonały opis biednego, szarego, zacofanego społeczeństwa miasta Wałbrzych, mamy wreszcie tajemnicę skarbu ukrytego (ponoć) w okolicach Zamku Książ.

To nie jest łatwa książka do tramwaju, ale umówmy się, takie nie dostają Nike. Nagrody, na którą Bator zasłużyła, bo w końcu kilkukrotnie doprowadziła mnie do śmiechu (szkoda, że nie do czego innego),  dwa razy wzdrygnąłem się przy „Ciemno, prawie noc” ze strachu, a raz nieomal uroniłem ze wzruszenia łezkę (a może i uroniłem, ale nie przyznam się, w końcu jestem taaaaaki męski).

Komentarze

Dziwaczni bohaterowie
Ludzka małomiasteczkowość
Jebanie i bieganie
Dynamika narracji

Podsumowanie: ZP + JB = WM

4.3


Ocena użytkowników: 4.3 (4 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑