Skandal: w sprawie molestowania przez prezydenta miasta doszło do przedawnienia

Opublikowano Grudzień 2, 2014 | przez Gofrey

12a707a7-05b3-42b2-86bd-18def3c219a4.file

Gładkie i grzeczne słowa są tutaj wybitnie nie na miejscu – może bowiem chodzić o jeden z największych, o ile nie największy dramat kobiety. Gwałt. Molestowanie seksualne. Zbrodnie, których nie można bagatelizować, lekceważyć, usprawiedliwiać i w jakikolwiek sposób zdejmować z nich wagi. Szczególnie w takich okolicznościach – gdy oskarżenie o gwałt sięga wysokiego rangą polityka, gdy pokrzywdzonych ma być kilka kobiet, wreszcie gdy ów człowiek jest w samym środku walki o reelekcję.

Nie bójmy się więc określić, że przedawnienie w sprawie o molestowanie seksualne to czystej maści skurwysyństwo, które kompromituje całe państwo: od ustawodawców, którzy przewidzieli tak krótki okres przedawnienia, po sąd, który nie jest w stanie poradzić sobie ze skutecznym śledztwem.

Chodzi naturalnie o Jerzego Małkowskiego, byłego prezydenta Olsztyna, który przed momentem nieomal nie wygrał kolejnych wyborów prezydenckich. Mimo wciąż prowadzonego przeciw niemu… postępowaniu sądowemu, w którym jest oskarżony o gwałt. O gwałt – bo zarzuty dotyczące molestowania uległy przedawnieniu. Otwieramy dzisiaj portalsamorzadowy.pl.

„Zarzuty molestowania przedstawione Małkowskiemu dotyczą lat 2001 – 2004. Polska procedura karna przewiduje przedawnienie tych czynów po 5 latach, chyba, że przed ich upływem – tak jak było w tym wypadku – prokuratura przedstawi zarzuty związane z tym przestępstwem. Po przedstawieniu zarzutów ściganie molestowania wydłuża się o kolejne 5 lat. To oznacza, że część zarzutów Małkowskiego przedawniła się już w 2011 roku (czyli w czasie rozpoczynania procesu), a część z nich przedawnia się w tym roku. Z tym, że w ocenie mecenasa Afeltowicza nie ma mowy, by jeszcze w 2014 roku zapadł wyrok w sprawie Małkowskiego. A to jest równoznaczne z tym, że wszystkie zarzuty molestowania urzędniczek i naruszania ich praw pracowniczych przedawnią się.”

Mamy więc do wyboru dwie drogi:

– jeśli Małkowski jest niewinny, sąd jest totalnie skompromitowany: przez kilka lat ciągnął sprawę dotyczącą aktywnego polityka, która była potężną rysą na jego wizerunku, o wiarygodności nie wspominając. Co więcej – zamiast dociągnąć ją do końca, pozostawia ją bez rozstrzygnięcia, czyli dowolny cwaniaczek nawet i za dwadzieścia lat może wyjąć z szafy argument: panie Małkowski, a z tym molestowaniem to my przecież do dziś nie wiemy… Rozumie to nawet prawnik prezydenta, który ubolewa, że jego klient nie został uniewinniony. Niszczenie, bo tak to trzeba nazwać, polityka przez kilka ładnych lat, za pomocą rozwlekanej w nieskończoność i wreszcie nierozstrzygniętej sprawy. Trzymanie w szachu, psucie całej roboty, rosyjsko-białoruska praktyka niszczenia oponenta.

– jeśli Małkowski jest winny… Nie mamy słów na to, by określić jak nikczemne i okrutne są w tym wypadku osoby odpowiedzialne za przeciągnięcie tej sprawy do przedawnienia. Sprawa o gwałt wprawdzie zostaje, więc istnieje możliwość, że Małkowski i tak trafi za kratki, ale jeśli on nie zgwałcił, a istotnie molestował, nigdy nie zostanie osądzony, a kobiety, które doznały z jego ręki potężnych upokorzeń nigdy więcej nie uwierzą we frazes o państwie prawa.

Sami nie wiemy, w którym przypadku cała sprawa byłaby bardziej obrzydliwa – fakty są jednak jasne. W wyniku idiotycznego ustawodawstwa i katastrofalnej pracy władzy sądowniczej, tysiące ludzi w całym kraju tydzień po tygodniu traci wiarę w swoje państwo. Olsztynianie – niezależnie od tego, czy wierzą ofiarom, czy oskarżonemu, mogą dziś czuć się oficjalnie zeszmaceni, sprowadzeni do poziomu niewolników, którzy nie mają prawa dowiedzieć się, czy ich polityk jest skurwysynem, czy może skurwysynami są ci, którzy niesłusznie go oskarżają.

Sześć lat. Tyle minęło od publikacji „Rzeczpospolitej”, która rzuciła światło na całą sprawę. Sześć lat, podczas których sądy nie zrobiły nic, by udowodnić obywatelom, że ich prezydent jest czysty/winny. Nawet jeśli jeszcze go osądzą, niezależnie od wyniku – czy ktoś przeprowadzi ponownie wybory w Olsztynie? Czy skazany prezydent mógłby do końca walczyć o zwycięstwo? Czy uniewinniony prezydent nie otrzymałby tych kilkuset głosów więcej, które pozwoliłyby mu na zwycięstwo?

Smród. Potężny, trudny do zniesienia i jednocześnie w smutny sposób puentujący całe te demokratyczne wybory.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑