Przesadne wzruszenie i nieudolne kopiowanie, czyli Supron show

Opublikowano Marzec 8, 2013 | przez ZP

supron

Uderzał w patetyczne tony –  porównywał zapasy do najpoważniejszych dyscyplin świata. Wyśmiewał te, które mogą je zastąpić na igrzyskach. Na koniec swojego show prawie się rozbeczał. Zapewne niektórych przekonał do swoich racji. Mnie niekoniecznie. Ale tak czy siak Andrzej Supron dał wczoraj niezłego czadu.

Kiedy tylko usłyszałem, że Supron robi konferencję prasową w obronie zapasów, stwierdziłem, że warto się na nią wybrać. Gość „czuje” media jak mało kto, więc w ciemno można było obstawiać, że będzie ciekawie.

Medalista olimpijski z Moskwy rzeczywiście nie zawiódł. Otoczony gwiazdami polskiego sportu – m.in. Ireną Szewińską i Jackiem Wszołą – opowiadał dziennikarzom z iście hamletowskim zacięciem o zamachu na jego ukochaną dyscyplinę. O tym, że słynne na całym świecie zapasy mają być zastąpione przez „śmieszne” według Suprona sporty, jak np. squash.

Na koniec pan Andrzej wyjął swój medal i z uniesieniem godnym aktora recytującego ostatnie wersy „Makbeta” na scenie, zapowiedział, że odeśle go do MKOL-u.

Nieźle co?

To teraz druga… ciemna strona medalu.

Supron mija się z prawdą mówiąc o tym, że zapasy to globalnie popularny sport. Napisze brutalnie: świat ma go w dupie. To, że Amerykanie uprawiają wrestling hurtowo w liceach czy na studiach, to, że jarają się nim Turcy, Irańczycy czy Bułgarzy, nie czyni go Bóg wie jak zajebistą dyscypliną. Przeciętny kibic z Sydney, Londynu czy Monachium ogląda zapasy raz na cztery lata, na igrzyskach właśnie. Na co dzień woli futbol, tenis, formułę i piętnaście innych dyscyplin.

Z Polakami jest podobnie – wrestling kręci nas tylko wtedy, gdy wyczujemy szansę na olimpijski medal. Jeśli jej nie ma, mamy zapasy gdzieś nawet w trakcie trwania największej sportowej imprezy.

Nie sugeruję tym samym, że zapasy powinno się wyrzucić z igrzysk, chcę po prostu zaprotestować przeciwko hipokryzji Suprona, który w czwartek obśmiewał inne sporty, mogące zastąpić wrestling. Sugerował jakoby były one sto razy gorsze od jego ukochanej dyscypliny. To nieprawda. Zapasy od wspinaczki skałkowej czy squasha różni tylko to, że mają o wiele bogatszą historię. Ale czy w skali świata są dużo popularniejsze od tych sportów? Wątpię. A już definitywnie  jestem przekonany o tym, że większość sztuk walki – choćby boks, MMA czy taekwondo – prezentuje się w telewizji i z perspektywy trybun dużo efektowniej niż zapasy.

Nie podobał mi się też gest Suprona. Gdyby wykonał go jako pierwszy zapaśnik to OK, przyklasnąłbym facetowi i napisał tu, że jest oryginalny. Tyle że wcześniej od pana Andrzeja medal oddał były mistrz olimpijski Walentin Jordanow. W tej sytuacji czyn Polaka, powtórzony kilka dni po Bułgarze, w moich oczach jest tylko nieudolnym kopiowaniem kogoś pomysłowego, niczym więcej.

Skoro Supron tak bardzo chciał być oryginalny, mógł wymyślić co innego. Nie mówię, że powinien się na przykład… podpalić w ramach bronienia ukochanego sportu, to byłaby jednak lekka przesada, ale mógł chociażby przywiązać się łańcuchem do siedziby MKOL-u. O, to byłoby coś! Przy okazji facet zyskałby rozgłos nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Pan Andrzej wybrał jednak dużo łatwiejszą drogę. I, co tu ukrywać, bezpieczniejszą. Jestem bowiem przekonany, że MKOL odeśle mu krążek. I że Supron go przyjmie. Stanie się tak, ponieważ Komitet Olimpijski NIE WYRZUCI zapasów z programu igrzysk –  protesty po sondowaniu takiej możliwości były tak duże, że zbyt wielu z leśnych dziadków (i babć) nie pozwoli sobie na tak mało popularny PR-owo gest, jak zagłosowanie we wrześniu przeciwko wrestlingowi.

Coś mi się zdaje, że Supron, było nie było doświadczony gracz, doskonale o tym wiedział. A konferencję zrobił bardziej dla odkurzenia swojej osoby w mediach niż dla obrony zapasów…

PS. W całej tej historii żenuje mnie jeszcze coś: polskie, debilne, media, które robiły wczoraj przez cały dzień z Suprona męczennika.

 

 

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑