Przestępca żyje jak król, o co chodzi z tymi luksusowymi więzieniami?

Opublikowano Styczeń 17, 2014 | przez Pato

wiezienie

Od kilku dni cała Polska żyje sprawą Trynkiewicza. „Szatana z Piotrkowa”, który w latach 80. gwałcił i mordował, a teraz ma wyjść na wolność i – jak sam mówi – dalej może zabijać. Za chwilę będziemy mieli pewnie relację z Błękitnego24, a na pasku pojawi się informacja, że zwyrol właśnie zjadł śniadanie. Szczerze? Mamy kolejny żenujący serial.

Bełkot, od którego puchną uszy. Nie chcę tego wszystkiego jeszcze raz roztrząsać, ale zwróćcie uwagę na jeden szczegół – warunki, w jakich zamyka się świrów. Przecież to paranoja.

Trynkiewicz, jako osoba stwarzająca zagrożenie, ma trafić do ośrodka w Gostyninie. A tam sielanka – malowidła na ścianach, kolorowe łóżka, sala gimnastyczna, siłownia, w kącie oczywiście komputer. Na razie bez z Internetu, ale za to z grami. Saperem, pasjansem, pewnie też jakimś Flipperem. Obejrzałem film z Gostynina i bardziej wygląda mi to na ośrodek kolonijny niż miejsce dla seryjnego mordercy. A jak czytam, że mają tam być też jakieś zajęcia artystyczne, to zastanawiam się, czy to jeszcze lecznica, czy już bardziej kółko zainteresowań? Świr siedzący na kolorowym krzesełku, malujący jednorożca i goździki – no ręce opadają.

Normalnie bym o tym nie pisał, ale ta sytuacja powtarza się notorycznie. To, że media z Trynkiewicz robią kandydata do Tańca z Gwiazdami – to raz. Dwa – ten absurd z warunkami w ośrodkach zamkniętych, gdzie morderca może sobie spokojnie mieszkać lepiej niż normalny obywatel. Wszystko wyprasowane, uprane, obiadek podstawiony pod nos. Komputer na biurku. Książki w bibliotece. Do tego przyrządy do ćwiczeń i kursy z lepienia garnków.

To jakiś absurd, ale w Danii i w Norwegii więzienia z zewnątrz wyglądają jak przeszklone gmachy korporacji. To już nawet nie jest motel w Atenach. Osobisty telewizorek, aneks kuchenny, chyba nawet krat nie ma. Jak potem jeszcze czytam, że w Halden w Norwegii więźniowie mają dostęp do studia dźwiękowego i wydzieloną ścieżkę do joggingu, to zastanawiam się, ile lat musi upłynąć, żeby więzienia poziomem luksusu zrównały się z rezydencjami raperów.

Gwałcą, mordują, a potem żyją sobie jak pączki w maśle z podatków. Wystarczy zerknąć na Breivika, który wysadził w powietrze osiem osób, siedem razy więcej rozstrzelał, a dziś w trzypokojowej celi ogląda telewizję cyfrową i surfuje po Wikipedii. Brakuje tylko tego, żeby złożył pismo z zażaleniem że mu Internet za wolno chodzi i zamiast 10 mb/s chce 100.

I niedługo tak też będzie u nas. Albo już jest, bo jak słyszę, że w zakładzie karnym w Piotrkowie wyżywienie dzienne na jednego gościa wynosi 36 złotych, to szybko zestawiam to sobie z hordą studentów, którzy wyżyć potrafią za 3,60. W teorii jedno z najlepiej strzeżonych więzień w Europie, w praktyce – zwykły ośrodek wczasowy. Poleżeć, pojeść, pooglądać telewizję. Wytwarzane dobra – zero.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑