Raper Gisu wygrał Festiwal Żenady. Ten numer był dobry na raz!

Opublikowano Luty 16, 2016 | przez lucky bastard

GISU

Mogliście o tym nie słyszeć, ale na hip-hopowej scenie pojawił się niedawno nowy, ważny gracz. Gość wprawdzie nie przypomina większości z raperów, nawija raczej o rzeczach nietypowych i w sumie ciężko chwalić go za czysto techniczną stronę produkcji – w skrócie: zalet, może poza przesłaniem, ma niewiele – ale i tak mówi się o nim więcej niż o wielu uznanych na tym rynku firmach.

Nazywają go Gisu. Pojawił się znikąd i najpierw wziął na tapet niezwykle nośny temat dopalaczy. Nagrał mocny numer, który odbił się szerokim echem. Kto wie, czy nawet nie mocniejszy niż „Mocarz” przed, którym tak w nim przestrzega. Zresztą, zobaczcie sami.

 

Teraz, kilka miesięcy po obiecującym debiucie, Gisu powrócił. Najprawdopodobniej nie miał takich planów, ale zmusiło go do tego postępowanie kolegi po fachu, Liroya, który teraz robi karierę polityczną. Raper nie wytrzymał i postanowił w swoim nowym numerze – o szczepionkach – wejść z nim polemikę. Jak zobaczycie poniżej, oparł się na sprawdzonym schemacie, ale znów wywołał sporo kontrowersji.

 

Jeśli przebrnęliście przez ten wstęp, zapoznaliście się z twórczością Gisa, możemy już zacząć mówić poważnie. Ten wapniak, który postanowił wyciągnąć z szafy starą bluzę z kapturem i się w niej publicznie pokazać, prezentując coś, co można chyba nazwać rapem, wbrew pozorom jest normalny. Ma bardzo poważną pracę, do której zwykle chodzi w garniturze. To doktor Marek Posobkiewicz, na co dzień Główny Inspektor Sanitarny.

W zakresie swoich obowiązków ma również akcje promocyjne/prewencyjne (pamiętacie spot o dopalaczach?) i najwyraźniej uznał, że taka forma ich prowadzenia będzie najlepsza.

Abstrahując od przekazu, który zarówno w przypadku dopalaczy, jak i szczepionek zapewne jest słuszny, nie do końca rozumiemy tę decyzję. Albo inaczej – choć pan Marek zbiera bardzo wiele braw za odwagę i kreatywność, których rzecz jasna odmówić mu można, mocno zajechało nam to wszystko żenadą.

Takie numery mają to do siebie, że są dobre na raz. Fajnie – poważny gość przebrał się za rapera, coś tam ponawijał w słusznej sprawie. Trochę się pośmialiśmy, ale również było to asumptem do dyskusji na temat rzeczy poważnych, a o to przecież chodziło. Dodatkowo temat dotyczył ludzi młodych, więc taka a nie inna forma była nawet wskazana, by treści trafiły do jak najszerszego grona odbiorców. Może nie napiszemy, że zasłużył na premię, ale robotę wykonał dobrze.

Jednak nie było żadnej potrzeby powtarzania tego manewru. Nawet jeśli Liroy się skompromitował, nic nie wie o temacie, przy którym pracuje, to można było odpowiedzieć mu w sposób konwencjonalny. Co tam „można”… Trzeba było tak zrobić! Takie harce nie licują w żaden sposób z powagą sprawowanego urzędu. Ośmieszają go. A nie o to przecież chodzi. Powiedzmy sobie wprost – ktoś tu ma bardzo mocne parcie na szkło. A tacy ludzie zawsze są dla nas śmieszni.

Panie Marku, bądźmy poważni. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑