Rok nie wyrok? Nie byłbym taki pewien…

Opublikowano Kwiecień 14, 2013 | przez Dżordż

czas

„Iron Mana” obejrzałem jakieś dziesięć razy (ostatnio w piątek, chyba na TVN-ie). Poświęciłem więc na ten film 23 godziny mojego życia = niemal dobę. Mnóstwo czasu. Dużo za dużo.

Takich filmów, które widziałem kilkanaście razy, jest od groma. Pewnie ze dwieście-trzysta. Straciłem więc koło roku mojego życia zupełnie bezsensownie – na patrzenie na powtórki czegoś, co już znam. Aż boję się pomyśleć, ile czasu zabrały mi inne równie niepotrzebne czynności, spoza świata kina…

Myślę, że powyższy wstęp nie tyczy się tylko mnie, a większości z tych, którzy czytają ten tekst.

Na co dzień nie nie zastanawiamy się nad tym, jak często marnujemy nasze życie na głupoty. Nie chce nam się tego robić, ponieważ albo pracujemy, albo akurat…trwonimy właśnie czas na jakąś pierdołę. Błąd. Powinniśmy usiąść nad dobrą kawą i nad tym pomyśleć. A następnie wziąć długopis w dłoń i opracować plan zmian.

Notuj swoje miesięczne wydatki, a zobaczysz, co zjada Ci najwięcej kasy. Zapewne będziesz bardzo zdziwiony tymi wynikami – często eksperci od oszczędzania dają rozrzutnym ludziom tego typu rady. Przekładając je na język naszego problemu: chyba warto byłoby pisać sobie przez tydzień-miesiąc o tym, jak spędzam wolny czas. A potem wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.

OK, powie ktoś, ale może ja uwielbiam np. „Mrocznego rycerza” i oglądanie go po raz enty sprawia mi radość, dlaczego miałbym z tego zrezygnować? Odpowiadam: bo poprzez coś takiego totalnie się nie rozwijasz. Zamiast patrzeć na Christiana Bale’a i wygłaszać równocześnie z nim monolog, który już znasz na pamięć, mógłbyś w tym czasie zaliczyć inny film, taki, którego jeszcze nie miałeś okazji poznać. Albo poczytać inspirującą książkę.

Oczywiście tego typu egzystencja – życie poza powtórkami kolejnych filmów, które serwują nam telewizje, poza czytaniem najbanalniejszych książek, np. z gorącej dwudziestki jakiejś sieci księgarń – wymaga, a jakże by inaczej, czasu. Znalezienie ciekawych produkcji albo czegoś mądrego do poczytania to efekt przesiadywania na odpowiednich stronach czy forach internetowych, które wcześniej trzeba… znaleźć, co też nie trwa pięć minut. Ale chyba warto się postarać i to zrobić. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałbym np. w wieku osiemdziesięciu lat odchodzić z tego świata ze świadomością, że znam na pamięć wszystkie części Rocky’ego, a nie przeczytałem ani jednej książki Fiodora Dostojewskiego…

 

 

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑