Pokolenie poradników to pokolenie debili

Opublikowano Luty 5, 2014 | przez Pato

1899135_10200552115445933_414756574_n

Ibisz mówi mi, jak mam wyglądać po czterdziestce. Kurzajewski z żoną radzą, jak wychowywać dziecko, a Cichopek opowiada, co robić, żeby pozbyć się cellulitu. Robi to leżąc na Jacku Nicholsonie w biedronkowym koszu z książkami. Patrzę na to i myślę: kurwa, kto to czyta? Oczywiście okazuje się, że wszyscy.

Moje zdanie na temat poradników jest ciągle takie samo: jedna wielka kupa. Od paru lat wygląda to na jedno wielkie kopiuj-wklej, gdzie powtarzanie oklepanych regułek dotarło do granicy absurdu.

W psychologii wszyscy chcą być jak Murphy i jego Potęga Podświadomości. Wszyscy pierdolą w stylu Coelho. Wzorują się na bestsellerowej książeczce Sekret, a całość sprowadza się do zdań typu „musisz wierzyć”, „musisz wizualizować”, „musisz usunąć przeszkody ze swojej głowy”. Brednie dobre dla licealistów.

Normalnie bym o tym nie pisał, bo to znane dla każdego myślącego człowieka banały. Ale za chwilę idę do EMPIK-u i widzę pełne półki tego typu książek. W Merlinie na liście bestsellerów wygrywa książka o… wypieku chleba, a Trinny i Sussanah opowiedzą nam jak w 24 godziny odmienić swoje życie.

Zróbcie sobie rajd po pierwszym lepszym markecie. Może to być wspomniana Biedronka. W koszu leży Gessler za 26,99, który obiecuje, że nauczy nas gotować. Standardowo Chodakowska, Rozenek, jakaś baba od potraw i tego typu gówna. Z jednej strony dobrze, że czytamy cokolwiek (60 procent Polaków nie robi tego w ogóle), z drugiej – co takiego wspaniałego ci ludzie wyniosą z wypocin Cichopek i Ibisza?

Standardowe pomieszanie z poplątaniem. Czytam, że Polacy kochają poradniki, kochają pomagać sobie w małych cudach. Zastanawiam się, czy bez podpowiedzi Kurzajewskiego nie daliby rady? Naprawdę muszą zobaczyć uśmiechniętą twarz reportera TVP, żeby uwierzyć w siebie? To chyba znak czasu. Chcemy być we wszystkim najlepsi, chcemy się rozwijać, ale jednocześnie dajemy się prowadzić za rękę telewizyjnym „osobowościom”, których życie, już po zgaszeniu jupiterów, raczej nie przypomina tego z półek bestsellerów. Gorzej: często to jeden wielki rozpierdol.

Mówią „jak żyć”, „jak się ubierać”, „co jeść”. Ciekawe, co będzie dalej. Poradnik wymiany spłuczki w toalecie? 150 stron o wygodnym klęczeniu podczas lodzika?

Polacy kochają rady, kochają pomagać sobie w prostych cudach. Spoko, szkoda, że potem stuosobowej grupie na studiach nikt nie wie, kto stworzył Koziołka Matołka. Niestety. Pokolenie poradników to pokolenie debili.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑