Sam w domu, czyli przygody „opuszczonego” faceta

Opublikowano Sierpień 18, 2015 | przez ZP

alkohol-biznesmen

Nie dziwię się kobietom, że trochę panikują za każdym razem, gdy opuszczają na dłużej mieszkanie i – co za tym idzie – znajdującego się w nim faceta. Mężczyzna spuszczony ze smyczy to gwarancja katastrofy, niemalże na każdej płaszczyźnie. Ostatnio zdarzyło mi się być samemu przez dwa tygodnie i przyznam wam: działo się.

„Mam nadzieję, że pamiętałeś o kwiatkach…?”

SMS o tej treści przyszedł od dziewczyny po jakimś tygodniu mojego życia w pojedynkę. Oczywiście gdy go przeczytałem, zamarłem, bo wiedziałem, że owe kwiatki po prostu… zmarły. Okazało się, że siedem dni upałów bez choćby kropli wody to dla nich zbyt wiele, cóż poradzić. Może gdyby stały na oknie w salonie, to bym o nich nie zapomniał? Niestety, „schowane” na balkonie nie miały żadnych szans na przetrwanie.

Ja też byłem bezbronny, tyle że w starciu z pralką. Już po trzech dobach „singielstwa” odmówiła posłuszeństwa, co w sumie dobrze wpłynęło na moje… mięśnie. Na wizytę fachowca musiałem bowiem czekać kilka ładnych dni, w trakcie których prałem ręcznie. Gdy wpadł, szybko znalazł przyczynę niedyspozycji mojego „Siemensa” – jako że nie wkładam skarpetek do woreczków do prania, to jedna z nich po prostu zablokowała odpływ wody.

Wiem, kompromitacja.

Samotne życie zmusiło mnie również do przypomnienia sobie czasów studenckich: wówczas regularnie jadłem zapiekanki. Bo smaczne i tanie, wiadomo. Teraz konsumowałem je z innej przyczyny: zajęty pracą nie mam czasu ani głowy do zakupów, więc w po jakimś czasie w domu pozostały tylko zapasy sera, cebuli i jakieś stare bułki.

Cóż innego mogłem upichcić z tego zestawu?

Dodam, że po czterech dniach zapieksy jednak trochę nudzą się jako śniadanie, człowiek chciałby zjeść coś smaczniejszego i zdrowszego.

Zdrowe i nudne nie są oczywiście wypady z kolegami na piwo. Gdy z kimś mieszkasz, nie ma szans, byś pił z kumplami cztery razy w ciągu jednego tygodnia. Kiedy jednak zostajesz na „chwilę” sam, otwierają się przed tobą nowe możliwości. Oczywiście korzystasz z nich pełnymi garściami, co koniec końców doprowadza cię do smutnych wniosków:

– siedzenie w pracy przez osiem godzin z kacem to zabójstwo dla trzydziestokilkuletniego organizmu.

– siedzenie w domu samemu z kacem to zabójstwo dla trzydziestokilkuletniego organizmu, bo nie ma partnerki, która ugotuje rosołek albo wyjdzie po kebaba

– kupowanie jednego wieczoru dziesięciu drinków po 25 zł sztuka to zdecydowanie nie jest zdrowy ani opłacalny interes

– sztruksowe spodnie absolutnie nie są już w modzie

Więcej grzechów nie pamiętam, za to powiem zajętym facetom, którzy od dawna tęsknią za kilkunastoma dniami „wolności” – naprawdę nie warto tak jej wyczekiwać. Życie z kobietą u boku jest o wiele prostsze, zaufajcie mi.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑