Samotne wakacje? Dobra opcja, polecam!

Opublikowano Czerwiec 26, 2014 | przez Dżordż

wakacje2

Chciałbyś wreszcie odpocząć, ale nie masz z kim wyjechać? Dziewczyna cię rzuciła, a kumple olali, ponieważ termin twojego urlopu im nie pasuje? Nic to, nie masz się czym przejmować. Wybierz się na samotne wakacje, naprawdę warto.

Nie ukrywam, że przed pierwszymi wczasami w pojedynkę czułem stres. Bałem się, że nie będę umiał zagospodarować samemu całego dnia i że jako gaduła brutalnie odczuję brak możliwości regularnego, długiego kłapania jęzorem do drugiej osoby. Okazało się, że te obawy były bezpodstawne, a samotny wyjazd to zajebista opcja, z wielu powodów.

Przede wszystkim dlatego, że robisz co chcesz i kiedy chcesz. Nie musisz dostosowywać się do żony, która lubi wypić wspólną kawę o 8 rano. Albo do kumpla uwielbiającego każdą wakacyjną noc kończyć w stanie totalnego alkoholowego zaorania. Masz ochotę – pijesz na umór, nie masz – idziesz spać o 22 i nikomu nic do tego.

Plusem wyjazdu w pojedynkę jest też możliwość nadrobienia kulturalnych braków. Wreszcie możesz w spokoju, a nie w tramwaju, wysłuchać kilku kupionych wcześniej płyt, wreszcie możesz przeczytać książki, które zakurzyły się już na domowej półce, wreszcie możesz obejrzeć pare filmów, którymi od miesięcy podniecali się znajomi. Gdybyś wybrał się na wczasy w większej grupie, nie miałbyś szans na zafundowanie sobie takiej dawki przyjemnych dla zmysłów doznań.

Samotne wakacje nie oznaczają też permanentnego braku interakcji z innymi ludźmi. Ja ustawiłem sobie dzień tak, że odbywałem pięć-sześć kilkuminutowych rozmów. Flirtowałem z ładną córką właścicielki willi, toczyłem poważne, analityczne konwersacje z jej matką o pogodzie, nabijałem się z innych turystów z dorabiającą w kawiarni studentką plus gadałem o nadchodzącym mundialu z kelnerem restauracji, do której regularnie chadzałem. Fajnie, niezobowiązująco i KRÓTKO. To nie byłoby możliwe w towarzystwie połowicy, która lubi sobie ponarzekać albo kolegi opowiadającego o kolejnych zaliczonych laskach. Przy takich monologach można raczej ześwirować aniżeli odpocząć.

Oczywiście jednoosobowy urlop ma też swoje wady, ale na tę chwilę nie dostrzegam ich zbyt wiele. Ba, do głowy przychodzi mi właściwie jedna: lepiej iść do nadmorskiej dyskoteki z kumplem niż samemu. Po pierwsze – dobry skrzydłowy jest zawsze w cenie, po drugie – w razie ewentualnej awantury zawsze bezpieczniej odpierać atak w duecie niż solo.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑