Samotnie mieszkający mężczyzna to praktycznie pewny złamas

Opublikowano Styczeń 6, 2014 | przez MB

gips

Według moich obserwacji każdy samotnie żyjący mężczyzna powinien być kaleką albo w najgorszym wypadku nie żyć. W mieszkaniu czyha na niego bowiem wiele niebezpieczeństw, z których zupełnie nie zdaje sobie sprawy.

Sytuacja pierwsza z brzegu. Pijany singiel wraca do domu. Sam. Ubrania przesiąknięte zapachem fajek, szyję zdobią liczne malinki, alkoholowy oddech, plamy wymiocin na rękawach, czas do mycia. Najebany w trzy dupy facet nalewa wody do wanny. W międzyczasie walnie piwko.

Rozbiera się, włazi. Co robi potem? Ta, szoruje się i pucuje. Gówno tam, zasypia. Ciało bezwiednie osuwa się, głowa pod wodę i podtopienie gotowe.

A nawet jeśli nie, to na pewno się wyjebie na ryj wychodząc z wanny. Na ryj, o ile będzie miał szczęście. Potylica, kark, skroń, jest na ciele człowieka kilka wrażliwych i łatwo dostępnych dla pierwszego lepszego kantu miejsc. Oczywiście mogłoby się to przydarzyć równie dobrze, gdyby na chacie była kochająca dziewczyna, ale ta na pewno nie dopuściłaby do tego, żeby ochlapus brał kąpiel.

Łazienka to nie tylko przygody z wodą. Łazienka w mieszkaniu samotnego mężczyzny to także sporo nieuporządkowanego szkła walającego się po kątach pod różną postacią: lustra, lusterka, perfumy, drzwi prysznicowe. Od tragedii dzieli zaledwie jeden nieprzemyślany ruch.

Ponadto suszarka, która błyskawicznie może zacisnąć się wokół szyi i pozbawić użytkownika tchu.

W kuchni jest jeszcze gorzej. Góry ostrego sprzętu. Na stojaczkach, na wieszaczkach i w szufladkach sprzęt, którym facet za cholerę nie wie jak się posługiwać. Noże, otwieracze do konserw, szpikulce do lodu (chyba każdy z nas widział „Nagi instynkt”), obieraczki, krajalnice, miksery, blendery i tarki. Chwila nieuwagi i po Tobie, Brachu.

Obcięty opuszek, przecięty nerw, poranione nadgarstki albo jeszcze coś gorszego. A ten cały rozdrabniacz odpadów organicznych w zlewie? Ten sam, którym groźne typy na filmach pozbawiają palców gogusiów, którzy zbyt długo zwlekają z oddaniem długu? Nigdy w życiu nie ładujcie czegoś takiego do chaty. Dla każdego faceta to wyrok śmierci.

Samiec singiel w domu jest jak dziecko we mgle. Niechlujny, niezdarny, nie dba o porządek, ignoruje wszystkie zasady BHP, nie przywiązuje wagi do ładu i składu. Dlatego stanowi tak wielkie zagrożenie dla samego siebie.

A to gazu nie dokręci i wysadzi chawirę w powietrze, a to drzwi dokładnie nie zamknie zostawiając zaproszenie dla włamywacza i tracąc dobytek całego życia. Rzeczy zostawia porozrzucane na podłodze niejednokrotnie potykając się o nie i za każdym razem zadając to samo pytanie: kto to tu postawił?

Kolesie mieszkający w pojedynkę często padają też ofiarą własnej dumy.

– Sam naprawię, sam wymienię, nie będę wynajmował pierwszych lepszych partaczy, gniazdko zreperuję sobie sam, a za oszczędzoną kasę kupię kratę browarów.

Jak to się zwykle kończy? Krzykiem bólu, rozpaczy i bezradności. Porażenie prądem, poparzenie drugiego stopnia, upadek z drabiny (kto widział śmierć Ryśka z „Klanu” ten wie, o czym mówię). Horror pod własną strzechą.

Życie singla niekoniecznie zatem wygląda tak kolorowo jak niekończąca się idylla Barneya Stinsona. To także codzienne balansowanie na krawędzi, o którym raczej wolimy nie mówić.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑