Sejm, TVN, OLiS. Gdzie są dziś rapowi dziadkowie?

Opublikowano Marzec 12, 2016 | przez Gofrey

8766258-agent-gwiazdy-piotr-wieclawski-643-403

W 2016 roku miały miejsce dwa dość ważne wydarzenia związane z polską sceną rapową. Po pierwsze – jedna z legend hip-hopu nad Wisłą, Liroy, stał się Piotrem Liroyem-Marcem, politykiem w garniturze debatującym bez kompleksów z wszystkimi starymi wygami pokroju Brudzińskiego czy Neumanna. Po drugie – kolejne dinozaury, tym razem z grupy Kaliber 44 powróciły po szesnastu latach bez oficjalnej płyty.

W związku z tymi dwoma jakże ważnymi wydarzeniami, postanowiliśmy sprawdzić, co słychać u przedstawicieli kultury hip-hop, którymi zasłuchiwaliśmy się na przełomie tysiącleci.

Piotr Liroy-Marzec

Awizowany już we wstępie Liroy odłożył na bok karierę muzyczną, by zająć się Ojczyzną. Brzmi pompatycznie, ale patrząc na jego aktywność w mediach i w Sejmie… Gość chyba wie co robi. O dziwo, na tle rozwrzeszczanych polityków z dwóch wielkich partii, facet, który kiedyś krzyczał do mikrofonu, że „jebać mu się chce” dziś wygląda na stonowaną oazę spokoju. Zresztą, człowiek, który opchnął swego czasu ponad milion płyt, „ustatkował” się już jakiś czas temu – między innymi wydając autobiografię, czy po nieudanych próbach wydania kolejnej płyty wydając zwięzłe oświadczenie o zakończeniu kariery muzycznej.

O.S.T.R.

„Siedemnaście płyt, same złote to proste” – rapował na swojej przedostatniej płycie Adam Ostrowski. Jeden z tych wyjadaczy, który ani na moment nie opuścił sceny, regularnie wydawał płyty, koncertował i w całości poświęcił się muzyce. Dlatego też – mimo 36 lat i problemów zdrowotnych – wciąż jest jednym z najważniejszych twórców na scenie. Gdzie jest obecnie? Na pierwszym miejscu OLiS, razem z płytą „Życie po śmierci”.

Vienio z Molesty Ewenement

Molesta Ewenement, Vienio i Pele, szereg innych projektów, numery gościnne. Vienio to niezaprzeczalnie postać bardzo ważna dla całej sceny hip-hopowej o ugruntowanej pozycji i dobrej reputacji. Ilość muzycznych przedsięwzięć, w których uczestniczył mogłaby przytłoczyć niejednego pracoholika, a przecież członek Molesty nie stroni od wykraczania daleko poza granice swojego nurtu muzycznego. Przykład? Obecnie najłatwiej znaleźć go na TVN-ie, w programie „Agent: Gwiazdy”. Sami mamy jednak wątpliwości, czy Vienio jako gwiazda figuruje wyłącznie z uwagi na okazały dorobek artystyczny, czy także jako… Hm. Coś na kształt „osobowości telewizyjnej”? W końcu ma swój program „Ślinotok” w Kuchnia+, zaliczył epizod filmowy w „Wojnie polsko-ruskiej”, udzielał się także w produkcjach dokumentalnych.

Paktofonika

Tak, wiemy, i Rahim, i Fokus z powodzeniem działają w biznesie muzycznym, a według niektórych cenionych publicystów z branży – ten pierwszy niedawno zaliczył nawet zwrotkę życia na nowej płycie Kalibra 44. Ale jednak, jeśli myślimy o „dojrzałym życiu” muzyków, którzy w 2000 roku zmienili oblicze rap-gry to kojarzy nam się tylko to:

No i może jeszcze film „Jesteś bogiem”? Zupełnie serio zaś – przekształcony w Pokahontaz po śmierci Magika zespół mniej lub bardziej aktywny na scenie pozostaje do dziś. Wydana półtora roku temu płyta „Reversal” została w miarę ciepło przyjęta przez środowisko, obstawiamy, że to nie jest ich ostatnie słowo.

Kaliber 44

W 44 dniu w roku po 16 latach oczekiwania, album 3:44 doczekał się następcy. Kaliber 44, już bez Dj’a Feel-X, czyli w składzie złożonym wyłącznie z braci Marten, właśnie powrócił na hip-hopową scenę. Gdzie się podziewali przez tyle lat? Abradab pozostawał aktywny na scenie, wydawał kolejne solowe płyty, udzielał się na projektach z jego rodzinnej, katowickiej sceny, dołączył do trasy „Męskiego Grania”. Joka prowadził życie mniej artystyczne, ale jednocześnie bardziej hip-hopowe. Emigracja i praca w USA, potem areszt śledczy w niejasnej sprawie dotyczącej rzekomego gwałtu. Dziś obaj bracia z hukiem wracają na scenę z płytą określaną już pełnoprawnie powrotem Kalibra 44, który wcześniej pojawiał się jedynie na plakatach reklamujących koncerty z udziałem obu panów Marten. I biorąc pod uwagę pozytywne recenzje – tylko czekać na kolejne albumy.

Tede

Człowiek-orkiestra i jednocześnie człowiek-legenda. W teorii można by powiedzieć, że razem z Adamem Ostrowskim pozostaje najbardziej aktywnym i najbardziej regularnym raperem. Nigdy nie przerwał kariery, nigdy nie pozwolił sobie na dłuższy okres bez płyty czy choćby mixtape’u. A mimo to – jest też chyba tym „dziadkiem”, którego spektrum aktywności jest najszersze. Czegóż to Tede nie robił w swoim życiu. Był program Bezele, były występy w serialach, romanse z celebrytkami, „Operacja Tuning”, nawet rola jurora w „talent show”. Do tego dubbingi, własna wytwórnia, linie odzieżowe. Aktywnością pozamuzyczną charyzmatyczny raper mógłby obdzielić co najmniej kilkunastu dziadków, a i dorobkiem czysto artystycznym kasuje większość z nich. Pozostaje jedynie bardzo ważne pytanie – skąd bierze na to wszystko czas?

Tymon

Przyznajemy – dopchnięty do listy nieco siłą, bo jednak jego aktywność w rapie to cztery płyty na przestrzeni kilkunastu lat. Tymon jednak, mimo bardzo krótkiej i niezbyt efektownej kariery na scenach, na stałe zapisał się w świadomości słuchaczy jako twórca wyprzedzający epokę. „Zmysłów 5”, czyli ambitna jazzująca płyta, „Oddycham smogiem” z elektronicznymi, świeżymi podkładami Magiery. Nawet jeśli nie sprzedały się w milionach kopii, to „kumaci” odbiorcy muzyki hip-hopowej wspominają i odtwarzają utwory Tymona aż do dziś. No dobra, ale czym się zajmuje „po” karierze rapowej? Tymon to bodaj jedyny raper, który może spokojnie skasować Tedego pod kątem różnorodności podejmowanych prac. W CV ma bowiem: doktorat z ekonomii, redagowanie kilku czasopism komputerowych, kilka książek z zakresu public relations, rolę producenta gry odnoszącej sukcesy na całym świecie („Dying Light”) i pewnie kilka aktywności, o których z pewnością nie posądzalibyście rapera. Szkoda jedynie, że tak dawno niczego nie nagrał.

Peja

Kilkanaście płyt jako Rychu Peja Solufka, Slums Attack czy Ski Skład. Owocna współpraca z najważniejszymi twórcami w Polsce, setki koncertów, dziesiątki teledysków. Peja jest postacią kontrowersyjną, ale nie można mu odmówić ani konsekwencji, ani pracowitości. Podobnie jak O.S.T.R. i Tede nie notuje dłuższych przerw i regularnie wydaje nowe płyty. Poza tym – klasyka. Własne ciuchy i wytwórnia płytowa oraz promowanie młodych talentów. Zwyczajne życie rapowego dziadka, choć jednocześnie warto zauważyć, że od kilku lat Peja bardzo mocno pracuje nad poprawą wojowniczego wizerunku, co chyba zaczyna powoli przynosić efekty.

Sokół

Najlepszy biznesmen wśród raperów i najlepszy raper wśród biznesmenów. Sokół dzisiaj może sobie pozwolić na zabawę muzyką, bo jego Prosto to firma odzieżowa i muzyczna przynosząca kwoty z sześcioma zerami na końcu. „Self-made man” od początku do końca, jak sam o sobie rapował – przeszedł wszystkie plansze gry, od zera, od ulicy. Dziś zaś „znów jeździ lepszą furą i lepiej mieszka” – jak podkreśla w kawałku z udziałem Bogusława Lindy i wsparciem od mecenasa sztuki, Johnny’ego Walkera.

Człowiek sukcesu w każdej branży, której się dotyka.

Fisz

A to już postać do uchwycenia najcięższa. Fisz bowiem, rozpoczynający karierę jako utalentowany raper, dziś przestał być kojarzony z jakimkolwiek nurtem muzycznym, miksując na swoich płytach klasyczne brzmienia z jazzem, elektroniką i oryginalnym flow. Poza tym – zajmuje się malarstwem oraz prowadzi z ojcem audycję muzyczną. Dwie płyty nagrał zresztą wraz z nim i bratem, ostatecznie przenosząc rap do muzyki bardziej gitarowej, z charakterystycznym wokalem Wojciecha Waglewskiego.

Ogółem więc rapowi dziadkowie radzą sobie co najmniej przyzwoicie. Nie tylko w rapie.

Komentarze




Back to Top ↑