Seks oralny na koncercie Dead Kennedys. Punk is not dead!

Opublikowano Styczeń 21, 2015 | przez MB

 

Kennedy

Jeśli nawet dziś podczas koncertów punk rockowych ludzie mają ochotę uprawiać seks, to możemy być pewni, że hasło„sex, drugs & rock’n’roll” przetrwa nawet apokalipsę.

Dead Kennedys to zespół, który swoją karierę zaczynał w 1978 roku, wtedy gdy Sex Pistols po raz pierwszy zawiesili działalność. Pod koniec lat 70. i na początku 80. XX wieku uwaga fanów punk rocka przeniosła się na tzw. drugą falę, a środek ciężkości gatunku z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych, gdzie powstawały takie grupy jak NOFX, Bad Religion czy Minor Threat. Wśród nich to właśnie Dead Kennedys wiedli prym i mieli największy wpływ na powstanie hardcore punka.

Muza nagle stała się mniej depresyjna i nie tak bardzo zaangażowana społecznie. Punk zaczął być pozytywny, zespoły śpiewały o imprezach, alkoholu i bzykaniu dziewczyn (jeden z najbardziej znanych utworów Dead Kennedys nosi tytuł „Too Drunk to Fuck”). Stały się zdecydowanie bardziej liberalne. A skoro muzycy nie mieli żadnych barier, to fani tym bardziej. Na koncertach panowała anarchistyczna swoboda.

Z racji tego, że anarchistyczna swoboda jest nam bliska, z radością w sercu czytaliśmy o tym jak to w styczniu 2015 roku dwoje nieznanych sobie ludzi uprawiało seks oralny podczas koncertu Dead Kennedys. Minęło prawie czterdzieści lat, a obraz punk rockowego koncertu nadal wygląda tak samo, hardcore’owo.

Laska rozebrała się do naga, położyła na scenie i rozłożyła nogi. Koleś poczuł się zachęcony, podszedł i zaczął robić jej minetę. Akcja trwała ponoć przez trzy piosenki.

Różnica w obrazie punk rockowego koncertu wtedy a dziś jest jedna – telefony komórkowe. W latach 80. uczestnicy koncertu albo mocno kibicowaliby parze, albo by się do niej przyłączyli. Dziś robią zdjęcia i tweetują, przez co sprawa szybko dostała się do mediów.

 

Stacje telewizyjne oburzone, właściciele klubu zniesmaczeni, odcinają się od całego zajścia i nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Stany Zjednoczone najwyraźniej wymazały z pamięci swoje seksualne rozbuchanie sprzed lat. Podczas gdy punk rock się nie zmienia, społeczna obyczajowość owszem – para została wyrzucona z lokalu. Dead Kennedys nie ustosunkowali się do całego zdarzenia, a szkoda, bo mineta robiona w trakcie koncertu to przecież dla zespołu powód do dumy.

Punk is not dead! Nawet muza kapeli z takim stażem jest w stanie rozbudzić w ludziach namiętność i pożądanie, niebywałe.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑