Seks pamiętnik Cebulaka – odcinek 12: Bogini

Opublikowano Październik 17, 2013 | przez cebulak

ona

Te trzy cechy rzadko kiedy zawierają się w jednej kobiecie. Przeważnie dziewczyna, którą spotykamy na swojej ścieżce, jest albo ładna, albo mądra, albo wyuzdana. Czasem jednak Bóg puszcza do nas oko. No i wtedy wpadamy na pannę będącą połączeniem wszystkich tych atrybutów…

Kiedy trafia nam się taki rarytas, musimy pamiętać przede wszystkim o jednym: żeby nie spanikować. Nerwy oznaczają coś więcej niż tylko pocenie się dłoni. Nerwy to także mętlik w naszej głowie, która następnie łączy się z ustami w dziwaczny sposób, czego efektem są zdania mało wysublimowane, absolutnie anty witkacewiczowskie, wypowiadane rwano-szarpanym, wysokim, pedalskim głosem. Czyli coś w stylu: Aaaa. Taaaaaak. Nooo jasne.

Kilka minut takiego tokowania i już, nasza okazja odpłynie. Jeśli poznasz ją w klubie – zwieje do innego. Jeżeli w kuchni pracy, pogna czym prędzej z gorącą kawą do swojego biurka. Wpadniesz na nią przypadkowo w drzwiach galerii handlowej, czmychnie do swojego auta.

Nie chcę, żebyś przegrał swoją szansę, być może jedyną w życiu. Dlatego jak już wpadniesz na kobietę piękną, która po minucie okaże się też bystra, co z kolei urodzi w tobie uzasadnioną nadzieję, że jest też wyuzdana, musisz pamiętać o jednym: żeby być sobą.

Wiem, brzmi jak sentencja z jakiegoś jebańca pokroju Paulo Coelho. Czyli banalnie. Ale jednocześnie prawdziwie. Z ładno/bystro/wyuzdanymi babkami tak już bowiem jest, że jeden błąd i dziękuje bardzo, odpadasz. Jak saper.

A że te cholery mają znakomite radary, to o wpadkę jest wcale nietrudno. Dlatego też w kontaktach z takimi damami trzeba być sobą. Przeważnie. Jeśli czyta ten tekst 50-latek mieszkający u mamy albo bezrobotny od dekady hipis, to napiszę mu: kłam. Ale jeżeli jesteś w miarę normalnym, niebrzydkim, niegłupim facetem, doradzę, żebyś nie ściemniał. I nie myślał o tym jakie to bóstwo stoi przed tobą. A już pod żadnym pozorem nie wyobrażał sobie, co możesz z nim robić, jak obracać, dynamiczniej i bezwzględniej niż prosiaka na ruszcie na wiejskim weselu.

Każda taka wizualizacja sprawi, że się głupkowato zamyślisz, przez co z kolei wypadniesz na gościa o IQ o 50 mniejszym od rzeczywistego, a tym samym oddalisz się od wymarzonej randki, o bzykanku nie wspominając.

Dobra, mniej więcej wyjaśniłem ci już co zrobić, żeby nie spłoszyć Bogini. Teraz pójdę o krok dalej: zdradzę jak ją sobą zafascynować.

Przede wszystkim: słuchaj. Nie wyrzucaj z siebie słów z prędkością Tomasza Zimocha, bo laska po 30 sekundach się wyłączy i odbiegnie myślami w kierunku ostatniego odcinka ulubionego tasiemca. Miarkuj zdania, zamiast gadać pozwól jej się rozwinąć. I potakuj z zainteresowaniem, nawet jeśli poruszane przez nią tematy obchodzą cię mniej więcej tyle, co kolor ulubionych skarpetek Stinga.

Po jakimś czasie rozmowa zejdzie na pikantniejsze tematy, dzięki czemu zrozumiesz, że jest nie tylko śliczna i elokwentna, ale i wyuzdana. Nie oznacza to oczywiście, że na fali entuzjazmu masz jej wyznać, iż uwielbiasz oglądać animal-porno. Zamiast tego skup się na jednym: wypadnięciu na tyle dobrze, by doszło do spotkania nr 2. Od niego już o krok do schadzki numer 3, a takowa, umówmy się, jest już wstępem przynajmniej do pettingu, a kto wie, może nawet sympatycznej, oralnej pieszczoty.

Tu czas na ważną adnotację: kiedy ssie ci ładna, bystra i zboczona kobieta, to jest to doznanie ekstremalne. Jak skok ze spadochronu. Albo ucieczka przed tygrysem, któremu nieopatrznie niedomknięto klatki w ZOO. Dlatego też warto dla tych kilku minut, które potem będziemy wspominać częściej i milej niż własne bierzmowanie, przestrzegać wspomnianych przeze mnie powyżej reguł.

Adnotacja nr 2: jeśli już uda ci się posiąść Boginię, nie tylko w sposób oralny, ale i klasyczny (high five!), nie przyzwyczajaj się do tego stanu za bardzo. Nie oswajaj się z myślą, że ona będzie przy tobie zawsze, niczym ulubiona kanapa w salonie. Nie rób planów na przyszłość, zawierających wspólny kredyt oraz liczbę dzieci równą małemu przedszkolu. Nie, nie, nie.

Boginie mają to do siebie, że lubią polowanie. I nowe doznania. Toteż jeśli twoja wybranka uzna, że wydobyła już z ciebie cały miąższ, nie będzie miała oporów, by ruszyć dalej. Ku kolejnej przygodzie.

Ty natomiast zostaniesz sam. Wyciśnięty do cna, smutny i melancholijnie wspominający złote czasy wspólnych, erotycznych zabaw. Zapewne niejednokrotnie z myślą o nich, ulżysz sobie za pomocą dłoni. Nie rozsmakuj się jednak zbytnio w tym samogwałcie, miej oczy i uszy szeroko otwarte. Bo nigdy nie wiadomo, czy przewrotny los nie postawi na twojej erotycznej ścieżce kolejnej Bogini. A wtedy musisz być zwarty i gotowy. Musisz być też zmotywowany przynajmniej tak mocno, jak Kazimierz Greń po ostatnich wyborach prezesa PZPN:

 

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑